Kulisy konkursu na rzecznika warszawskiego ratusza. Dotarliśmy do konkurentów Kamila Dąbrowy

Portal Gazeta.pl dotarł do osób, które uczestniczyły w grudniu 2018 r. w konkursie na rzecznika warszawskiego ratusza. Z medialnych doniesień wynikało, że zwycięzca - Kamil Dąbrowa - był znany już na kilka dni przed rozpoczęciem rozmów kwalifikacyjnych. Relacje uczestników konkursu nie wskazują jednak, by miało dojść do nieprawidłowości. Jak udało nam się również dowiedzieć, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie przeprowadzenia naboru.

Kamil Dąbrowa po przeprowadzonym 20 grudnia 2018 r. konkursie został zastępcą dyrektora w Biurze Marketingu Miasta Urzędu m.st. Warszawy oraz jednocześnie rzecznikiem prasowym stołecznego ratusza. Dziennikarz wcześniej pełnił funkcję m.in. dyrektora radiowej Jedynki, Radia ZET Gold, a później Meloradia. Pojawiał się także jako komentator w "Szkle Kontaktowym" w TVN24.

Portal Onet.pl informował w styczniu 2019 r., że już kilka dni przed przeprowadzeniem rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami nieoficjalnie było wiadomo, że stanowisko to obejmie właśnie Kamil Dąbrowa. On sam podkreślał, że o zwycięstwie dowiedział się dopiero 24 grudnia 2018 r., czyli w dniu ogłoszeniu wyników.

- O tym, że Kamil Dąbrowa przystąpił do tego konkursu rzeczywiście parę osób wiedziało. Być może ktoś zakładał, że ma duże szanse, żeby wygrać. Natomiast ten konkurs odbył się absolutnie zgodnie z prawem - komentował wówczas w Radiu ZET prezydent Rafał Trzaskowski.

Ratusz odmawia udostępnienia pełnej listy kandydatów

Na początku stycznia ub.r. zwróciliśmy się do Urzędu m.st. Warszawy z prośbą o wszystkie dokumenty związane z rekrutacją na stanowisko wicedyrektora biura marketingu. 

Wynikało z nich, że kandydatów zgłosiło się łącznie trzynastu, po analizie dokumentów do udziału w konkursie wytypowano siedmiu. W teście wiedzy wzięło udział pięciu, z czego czterech przeszło do ostatniego etapu - rozmowy kwalifikacyjnej. Wśród nich był właśnie Dąbrowa.

Ratusz zakrył jednak nazwiska kontrkandydatów przyszłego rzecznika. W arkuszu ocen, w którym komisja oceniała przebieg rozmów kwalifikacyjnych, dane zastąpiono białymi paskami. 

Arkusz ocenArkusz ocen Urząd m.st.Warszawy, Gazeta.pl

W odpowiedzi na nasz ponowny wniosek ratusz w lutym 2019 r. odmówił udostępnienia nazwisk konkurentów Kamila Dąbrowy. 

Uzasadniano to m.in. tym, że upublicznianie danych osób biorących w konkursie mogłoby niekorzystnie wpływać na relacje z ich obecnym pracodawcą, co więcej, mogłoby zniechęcać potencjalnych kandydatów do zgłaszania się do konkursów. Ratusz podkreślał, że udostępnienie nazwisk mogłoby prowadzić do naruszenia ochrony danych osobowych. 

Zaskarżyliśmy decyzję Urzędu m. st. Warszawy. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w orzeczeniu wydanym 21 stycznia tego roku skargę oddalił.

>>> Czy M. Kidawa-Błońska powinna przeprosić za Puck? Komentuje A. Pomaska

Zobacz wideo

Konkurs na rzecznika ratusza. Znamy listę uczestników

Portalowi Gazeta.pl udało się mimo to dotrzeć do nieujawnionej przez ratusz listy uczestników konkursu na zastępcę dyrektora Biura Marketingu Miasta. 

W efekcie uzyskaliśmy komentarze od pięciu osób zakwalifikowanych do udziału w konkursie. Nie udało nam się zdobyć stanowiska od szóstej osoby, która jako jedyna odpadła po teście.

Nasi rozmówcy mają doświadczenie zawodowe związane m.in. z pracą w marketingu, PR i administracji. Jedna z osób pochodzi spoza województwa mazowieckiego, nie jest zawodowo związana ze stolicą. 

Ze względu na ochronę prywatności nie mogliśmy opublikować wszystkich nazwisk bez uzyskania zgody samych zainteresowanych. Nasi rozmówcy, z jednym wyjątkiem, zastrzegli anonimowość. Żadna z osób, które dotarły do ostatniego etapu, nie miała zastrzeżeń co do przebiegu i wyniku konkursu przeprowadzonego w ratuszu. 

Wojciech Dąbrówka, były dziennikarz, członek Rady Etyki Public Relations, wykładowca PR na studiach Executive Master of Business Administration

17 grudnia 2018 r. dostałem z ratusza zaproszenie na test i rozmowę, miały odbyć się 20 grudnia o godz. 9.15. Odpisałem, że niestety mam kolizję terminów, bo właśnie w dniu naboru musiałem pojawić się na rozprawie w sądzie jako ławnik. 

Uczestnik nr 2

Oferta wydawała mi się atrakcyjna. Zostałem zaproszony na test. Pisaliśmy go wszyscy w jednym pomieszczeniu. Pamiętam, że zaskoczyło mnie pytanie dotyczące liczby obserwujących profil miasta stołecznego Warszawy w mediach społecznościowych. Moim zdaniem to mocno nieprzydatna wiedza.

Na korytarzu czekaliśmy na wyniki testu. Widać było, że niektórzy uczestnicy konkursu się znali, rozmawiali o wspólnych sprawach. Nie znam tych osób, nie wiem, kto z kim rozmawiał, ale Kamila Dąbrowę kojarzę, raczej trzymał się na uboczu. Do kolejnego etapu przeszły razem ze mną cztery osoby. Wcześniej odpadła jedna osoba, była to kobieta.

Potem komisja przeprowadziła rozmowę. Pytania dotyczyły funkcjonowania miasta, była też krótka konwersacja w języku angielskim. Nic nie wzbudziło moich wątpliwości.  

Uczestnik nr 3

Zobaczyłem ogłoszenie na stronie Biuletynu Informacji Publicznej, pomyślałem, że to dla mnie ciekawa opcja. Pracowałem wcześniej w korporacjach, prowadziłem też własną działalność, więc stwierdziłem, że pracując na takim stanowisku mógłbym te wszystkie kompetencje wykorzystać.

Nie pamiętam, jak dokładnie brzmiały pytania. Pytano o organizację urzędu oraz o to, jak wyobrażałbym sobie pracę. Prowadziliśmy rozmowę częściowo po angielsku. 

Prawdę powiedziawszy, wcale nie zdziwiłem się, że nie zostałem wybrany. Widziałem, że inni kandydaci są silni. 

Nie znałem wcześniej Kamila Dąbrowy. Poznałem go po zakończeniu testu, kiedy czekaliśmy na rozmowę. Rozmawialiśmy trochę o bieganiu. Na żadnym z etapów nie miałem wrażenia, że konkurs może być ustawiony. 

Uczestnik nr 4

Uczestniczyłem w dwóch etapach, najpierw był test wiedzy. Do drugiego etapu, jakim była rozmowa, przeszły cztery osoby, w tym ja. Rozmowa była dość merytoryczna, sprawdzano wiedzę z zakresu PR-u, musieliśmy porozmawiać po angielsku. Rozeszliśmy się i obiecano, że dostaniemy szybką odpowiedź, co dalej.

Liczyłem się z tym, że nie zostanę wybrany. Z jednym z kontrkandydatów byłem co prawda w stanie konkurować pod względem merytorycznym, ale z drugim było już trudniej, biorąc pod uwagę jego PR-owskie i komunikacyjne zdolności. Mówię o Kamilu. Wiem, że pracował w stacji radiowej. Miałem z nim kiedyś niewielki kontakt, próbowałem załatwić  jakiś patronat medialnym. Podejrzewałem, że mogę z nim przegrać. 

Nie miałem poczucia, że sytuacja jest niejasna. Biorąc pod uwagę to, jak merytorycznie przygotowany był Kamil Dąbrowa, spodziewałem się, że mogę być tym drugim, trzecim, może czwartym wyborem. 

Uczestnik nr 5

Dostałem informację, że formalnie spełniam wszystkie wymogi, ale zrezygnowałem z udziału w dalszym etapie. Nie dotarłem na rozmowę, napisałem, że nie będę w niej uczestniczył. Powiedzmy, że powodem były względy osobiste. 

Prokuratura odmawia wszczęcia śledztwa

Jak dowiedział się portal Gazeta.pl, na początku lutego ubiegłego roku osoba prywatna złożyła zawiadomienie w sprawie konkursu do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ.

Zwróciła się z wnioskiem o zbadanie, czy konkurs został przeprowadzony rzetelnie i uczciwie z poszanowaniem obowiązujących przepisów. W ocenie zawiadamiającego zachodziło podejrzenie, że zwycięzca konkursu był znany przed rozpoczęciem procedury konkursowej, a publiczny nabór miał uwiarygodnić dokonany wcześniej wybór

- informuje nas Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak dodaje, zawiadomienie zostało złożone "w oparciu o doniesienia medialne".

Prokuratura "wobec braku znamion czynu zabronionego" zakończyła postępowanie na etapie czynności sprawdzających i w tym samym miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa.

Więcej o: