Roman Giertych został ukarany grzywną. "Nie zapłacę, jestem psychicznie przygotowany na areszt"

Mecenas Roman Giertych podczas rozprawy przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego został ukarany grzywną w wysokości 3 tys. zł. Stwierdził, że nie zapłaci, ponieważ oznaczałoby to, że uznaje izbę dyscyplinarną za sąd.

Mecenas Roman Giertych zeznawał we wtorek 11 lutego przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Podczas rozprawy stwierdził, że członkowie składu orzekającego tak naprawdę nie są sędziami.

- To że pierwszy raz w życiu od 25 lat od kiedy praktykuję prawo nie wstałem na przyjście osób, które są ubrane w togi sędziowskie, jest wynikiem tego, że złamano konstytucję. Co doprowadziło do tego, że wy panowie sądzicie, że jesteście sędziami - powiedział Roman Giertych.

Po tych słowach ogłoszono przerwę, a następnie wydano postanowienie o nałożeniu kary porządkowej w wysokości 3 tysięcy złotych. Policja nie pozwoliła wejść Giertychowi na salę rozpraw.

Roman Giertych: Gdybym zapłacił grzywnę, wpadłbym w pułapkę Izby Dyscyplinarnej

Mecenas Roman Giertych tłumaczy swoje zachowanie, powołując się na uchwałę trzech izb Sądu Najwyższego, według której Izba Dyscyplinarna nie powinna orzekać. W programie "Tak jest" emitowanym przez TVN24 stwierdził, że nie został ukarany grzywną i nie wydano żadnego wyroku, ponieważ Izba Dyscyplinarna nie jest sądem.

- Jeżeli panowie będą chcieli egzekwować tę grzywnę, to publicznie oświadczam, że jej nie zapłacę - powiedział Roman Giertych, przypominając, że kara grzywny może zostać zmieniona na siedem dni aresztu. 

>>> Wawrykiewicz: 27 osób z 10 tysięcy wpłynęło na wybór KRS

Zobacz wideo

- Spodziewam się, że za około miesiąc zapadnie orzeczenie, po którym będę musiał siedem dni odsiedzieć. (...) Ja tej grzywny nie zapłacę, bo gdybym ją zapłacił, to wpadłbym w pułapkę, w którą chce mnie wciągnąć tak zwana Izba Dyscyplinarna. Pułapkę, że musiałbym w ten sposób stwierdzić, że istnieje coś takiego jak orzeczenie Izby Dyscyplinarnej. Nie mam wyboru. Oni świadomie podjęli decyzję o grzywnie po to, aby mnie spróbować zmusić do uznania swojej legalności - powiedział Roman Giertych. 

Mecenas zaznaczył także, że nawet gdyby mógł się odwołać od orzeczenia Izby Dyscyplinarnej, nie zrobiłby tego, bo to też oznaczałoby, że uznał jej legalność. 

Więcej o: