Andrzej Duda z wizytą w Lubartowie. Wiadomo, kim jest młody chłopak, który zakłócił spotkanie z prezydentem

Prezydent Andrzej Duda ogłosił w Lubartowie, że będzie kandydował w wyborach prezydenckich 2020. Jego przemówienie przerwał młody aktywista Greenpeace, który przyniósł ze sobą transparent z napisem "Chroń klimat, chroń ludzi".

Do incydentu doszło 5 lutego w Lubartowie. Prezydent Andrzej Duda wygłaszał przemówienie, w którym poinformował o swoim starcie w majowych wyborach, kiedy przerwał mu młody mężczyzna. - A co z klimatem? - krzyknął i rozłożył transparent. Służba Ochrony Państwa zagrodziła mu drogę. Kilka obecnych na miejscu osób próbowało mu wyrwać transparent. Prezydent podszedł do mężczyzny i zaprosił go do akcji sadzenia drzew. Nastolatek odpowiedział, że drzewa to nie wszystko. 

- Pan ma rację, młodzież ma prawo domagać się tego, aby realizowana była polityka, która prowadzi do unowocześnienia kraju. Przede wszystkim są dwie rzeczy, o które musimy zadbać. Z jednej strony to jest klimat, z drugiej natomiast to powietrze - odpowiedział prezydent.

>>> Trybunał Stanu dla prezydenta? Budka: Powiedziałem mu to wyraźnie

Zobacz wideo

Aktywista Greenpeace o zachowaniu Andrzeja Dudy: "To było na pokaz"

Wirtualna Polska ustaliła, kim jest mężczyzna, który przerwał przemówienie Andrzeja Dudy. To Bartek Marzec - młody aktywista Greenpeace z Lublina, który niejednokrotnie brał udział w akcjach na rzecz klimatu. Sam wpadł na pomysł, żeby przyjść na spotkanie z prezydentem, ale nie wiedział, że Andrzej Duda ogłosi tego dnia swój start w nadchodzących wyborach. Młody mężczyzna przyznał, że zdziwił się, że prezydent do niego podszedł.

- Ale krótko mówiąc, to było na pokaz. Widzimy, że temat zmian klimatu od dłuższego czasu pojawia się w mediach. To było mu na rękę, żeby tak powiedzieć - powiedział Bartek Marzec. 

Aktywista Greenpeace stwierdził również, że działania, które podejmują polskie władze, aby chronić klimat, są nieskuteczne. Swoją akcję uznał z kolei za udaną.

Bartek Marzec nie miał okazji, aby porozmawiać z Andrzejem Dudą po jego wystąpieniu. Został natomiast wylegitymowany przez funkcjonariuszy SOP. Działania służb w chwili, gdy doszło do incydentu, ograniczyły się do zagrodzenia drogi aktywiście, tak aby nie mógł podejść za blisko.