Słowa Macrona o sporze Polski z Komisją Europejską? "To był wielki prezent dla obecnych władz Polski"

- Wykazał wielkie zrozumienie dla naszych racji historycznych, a to nad Wisłą zawsze zjednuje serca. Dopieścił elektorat partii rządzącej, zadośćuczynił tożsamościowym identyfikacjom Polaków. Ponadto przyznał się do błędów, do zaniedbania i niezrozumienia naszego regionu - o wizycie francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona w Polsce opowiada w rozmowie z Gazeta.pl dr Andrzej Byrt, były ambasador RP we Francji.

GAZETA.PL, ŁUKASZ ROGOJSZ: Pierwsza oficjalna wizyta Emmanuela Macrona w Polsce przypadła dopiero na czwarty rok jego prezydentury. To chyba nie wystawia najlepszego świadectwa relacjom polsko-francuskim?

DR ANDRZEJ BYRT*: Z całą pewnością. Poprzednie cztery lata rzeczywiście były usiane różnego rodzaju sporami między naszymi krajami. Te spory przybierały bardzo różne formy, często mając charakter prowokacyjnych wypowiedzi polityków jednej czy drugiej strony.

Z czego to wynikało?

Częściowo z protekcyjnego nastawienia administracji francuskiej wobec polskiej w kwestiach np. gospodarczych, ale częściowo również z zaniepokojenia politycznego tzw. reformą wymiaru sprawiedliwości w Polsce. W efekcie nie powstała między obiema stronami atmosfera wzajemnego zaufania, która w trudnych czasach, przy najróżniejszych sporach, gwarantuje, że jedna strona nie zacznie separować się od drugiej. Taka atmosfera sprawia , że mimo różnych stanowisk czy zdań, które są naturalne, dialog między stronami zostaje utrzymany. W przypadku Polski i Francji na kilka lat został on de facto zerwany na najwyższym, decydującym poziomie.

Dlaczego?

Wiele nieprzyjaznych wzajemnych wypowiedzi z obu stron, o których już wspomniałem. Ale na pierwszym miejscu niewątpliwie było zerwanie rządowego kontraktu na zakup śmigłowców Caracal. I sam fakt zerwania, i jego forma. Zwłaszcza, że ówczesny francuski minister obrony jest u prezydenta Macrona szefem francuskiego MSZ. Musimy też pamiętać, że przez rok nie mieliśmy w Paryżu ambasadora, co odbija się też negatywnie na relacjach dwustronnych. Z kolei Francja przez pewien czas próbowała wykorzystać podziały w krajach "nowej Unii" i nieco mocniej przytulić do piersi inne państwa Europy Środkowej kosztem Polski.

Te "ciche dni" dobiegają końca? Delegacja prezydenta Macrona jest bardzo liczna - około stu osób, w tym ministrowie, biznesmeni, dziennikarze - co ma swoją wagę w dyplomacji.

Naturalnie, bo to wizyta o charakterze przełomowym. Tak została pomyślana, zaplanowana i zrealizowana przez obie zresztą strony. Jej założeniem miało być według Francuzów odbudowanie relacji z Polską, bo przecież historycznie te relacje zawsze były co najmniej dobre. W historii najnowszej dodatkowo podkreślał to format Trójkąta Weimarskiego, który dobrze funkcjonował, ale ostatnimi czasy się załamał.

Barbara Nowacka, posłanka Koalicji Obywatelskiej i przewodnicząca Inicjatywy Polska, uważa, że przyjazd francuskiego prezydenta dopiero w czwartym roku jego prezydentury dobitnie pokazuje słabą pozycję Polski na arenie międzynarodowej:

Zobacz wideo

Francuski prezydent zapewnił w Polsce, że zwoła szczyt Trójkąta Weimarskiego, więc można spodziewać się reaktywacji tej formuły.

Tak, dodał nawet, że szczyt będzie mieć miejsce we Francji po wyborach prezydenckich w Polsce. Dobrze, że taka deklaracja padła. Daje to szansę na ożywienie dialogu trzech głównych państw kontynentalnej osi Unii Europejskiej.

Jaki interes ma w tym Francja?

W tradycji francuskiej polityki od dawna było tak, że Paryż poszukiwał sojuszników, kiedy słabły jego relacje z Berlinem. Dzisiaj nie są one osłabione, ale w wielu ważnych dla Francji kwestiach poszukuje ona dodatkowych sojuszników. Poza tym, Polska po brexicie jest piątym państwem Unii pod względem liczby mieszkańców i szóstym, jeśli chodzi o PKB. Słowem, jest zbyt duża, żeby długofalowo ją ignorować.

Macron już na początku wizyty zapowiedział, że chce "nowego otwarcia" i "wyjaśnienia sobie nieporozumień". Dyplomatyczna kurtuazja czy zapowiedź rzeczywistego przełomu?

Kurtuazja dyplomatyczna jest w tym niewątpliwie, ale równie niewątpliwie kryje się za tym też pragmatyczne przekonanie, że tak należy postąpić. Macron chce przeprowadzić reset relacji z Polską. Potwierdzają to chociażby jego słowa na bardzo drażliwy dla nas temat, a więc przekłamywania historii drugiej wojny światowej przez Rosję, które miało miejsce w ostatnich miesiącach i deklaracja, że walka z nimi powinna być priorytetem dla Europejczyków.

Jak odebrał pan słowa francuskiego prezydenta na konferencji prasowej o łamaniu praworządności w Polsce? Macron stwierdził: "W rozmowie z prezydentem Andrzejem Dudą wyraziłem - w duchu pełnej otwartości, którą jesteśmy sobie winni jako partnerzy europejscy - zaniepokojenie związane z wprowadzanymi obecnie reformami wymiaru sprawiedliwości".

Jako potwierdzenie jego słów, że Francja nie będzie się mieszać w sprawy wewnętrzne Polski i że miejscem do rozstrzygania sporów w sprawach kompetencyjnych sądów w Polsce są instytucje Unii Europejskiej. To był wielki prezent dla obecnych władz Polski, chociaż Macron przyznał, że Francja popiera stanowisko Komisji Europejskiej i prace, jakie Komisja wykonuje w celu wyjaśnienia kontrowersji.

Zobacz, co podczas wizyty w naszym kraju prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział na temat prawnego sporu polskiego rządu z Komisją Europejską:

Zobacz wideo

To ważne słowa?

Ważne, bo pokazują, że Macron chciał umyć ręce od tej sprawy i przerzucić ją na barki instytucji unijnych. Krótko mówiąc, oczyścić stół z najbardziej zapalnego tematu przed rozpoczęciem rozmów o charakterze bilateralnym. Powtórzę: dla polskich władz to niebagatelny prezent w czasie kampanii prezydenckiej, bo będą mogły mówić, że izolacja Polski ze względu na naruszanie praworządności to wymysł opozycji.

Może administracja Macrona zdała sobie sprawę, że rządy PiS-u to nie trwający jedną kadencję wypadek przy pracy, więc trzeba z "dobrą zmianą" się dogadać? Polska to przecież duży europejski kraj, który jest ważny w kontekście reform Unii.

Niewątpliwie też. Zresztą dlatego Macron wyraźnie uderzył się podczas tej wizyty we własne piersi. Podczas swojego wykładu na Uniwersytecie Jagiellońskim wyraźnie powiedział, że Francja przespała okres politycznej zmiany w Europie Środkowej i nie wyczuła zmiany politycznej, która w tej części kontynentu się rozwinęła. Na naszą korzyść przemawia również brexit. Zresztą przemawia na korzyść całej "nowej Unii", której polityczne znaczenie wzrośnie. W przypadku Polski najbardziej, bo jesteśmy największym państwem w regionie.

Wyjście Wielkiej Brytanii ma tutaj wielkie znaczenie, bo zmienia zasady podejmowania decyzji w całej Unii. Trudno, żeby było inaczej, kiedy znika druga gospodarka Wspólnoty i kraj liczący 66 mln mieszkańców. Skorzysta na tym nasz region, bo jego rola w Unii postbrexitowej wzrośnie. Sam Macron przyznał, że określenie "Mitteleuropa" nabiera nowego znaczenia, serce Europy przesuwa się na wschód. To ma też swoje uzasadnienie ekonomiczne, bo po opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię kraje "nowej Unii" czekają większe obciążenia finansowe. Ktoś będzie przecież musiał zasypać dziurę w unijnym budżecie, która powstała po brexicie.

Wizja odnowionej, wielkiej Europy, którą od początku swojej prezydentury roztaczał Macron, załamała się. Z wielu powodów. W tamtej wizji miejsca dla Polski było bardzo niewiele. Teraz nasza sytuacja jest lepsza?

Bez dwóch zdań. Zresztą taka była jedna z intencji przyjazdu prezydenta Francji do Polski. Celem takich wizyt zawsze jest odświeżenie i ożywienie wzajemnych stosunków. Nawet jeśli po drodze nie ma takich perturbacji, jakie obserwowaliśmy na linii Warszawa - Paryż w ostatnich latach. W świecie dyplomacji zawsze warto do partnerów przyjechać, zobaczyć, co myślą ludzie i ich aktualni przywódcy, porozmawiać w cztery oczy o delikatnych kwestiach.

Co do wspomnianej wizji Macrona, to rzeczywistość ją zweryfikowała. Macron musiał ją więc urealnić. W swojej kampanii prezydenckiej serwował wyborcom perspektywę wielkiej, zjednoczonej Europy, kojarzoną z czasami świetności Francji u zarania tego jej projektu. Udało mu się tę nostalgię ożywić, wskrzesić wspomnienia. Tym pozyskał poparcie prounijnej klasy średniej. Jednak po wyborczej wygranej przyszedł czas wdrażania trudnych reform na arenie krajowej (m.in. podniesienie akcyzy na paliwo, które wywołało ogromne protesty społeczne) i europejskie ambicje Macrona nieco wyhamowały. Musiał zrewidować swoje plany i zacząć szukać sojuszników za granicą. To jest możliwe tylko wtedy, kiedy się tych sojuszników słucha, rozumie i daje im coś w zamian.

Macron zrealizował ten schemat w przypadku Polski?

W dużej mierze tak. Wykazał wielkie zrozumienie dla naszych racji historycznych, a to nad Wisłą zawsze zjednuje serca. Dopieścił elektorat partii rządzącej, zadośćuczynił tożsamościowym identyfikacjom Polaków. Ponadto przyznał się do błędów, do zaniedbania i niezrozumienia naszego regionu. Jego korpus dyplomatyczny wykonał dobrze swoje zadanie, przygotowując go do przyjazdu do Polski.

Francuski prezydent powiedział w Polsce wszystko to, co obóz władzy chciał usłyszeć? Czy może czegoś jednak zabrakło?

Z perspektywy naszych rządzących z pewnością najważniejsze było przeniesienie ciężaru zmagania się z naruszeniem przez Polskę praworządności na grunt instytucji unijnych. Co do zakresu propozycji, które Macron przywiózł ze sobą, to Francuzi odrobili tutaj zadanie domowe. Bardzo ciekawa jest chociażby propozycja dopuszczenia Polski do budowy, wraz z Francją i Niemcami, nowoczesnego, europejskiego czołgu. Jest też wstępna propozycja włączenia nas do budowy europejskiego myśliwca szóstej generacji. Wreszcie zaproszenie Polski do aktywniejszego wspierania Europejskich Sił Interwencyjnych (ESI). Nie wolno zapominać też o kwestii być może banalnej, ale w dyplomacji kluczowej - diametralnie zmieni się klimat stosunków polsko-francuskich. Wzajemnych uszczypliwości z obu stron na arenie międzynarodowej obserwować w najbliższym czasie chyba nie będziemy.

Ale protokół rozbieżności między Polską i Francją wciąż jest spory: praworządność, integracja Unii wokół eurostrefy, rozszerzenie Unii o państwa bałkańskie, ochrona klimatu, europejska armia, relacje z Rosją.

Zacznę od końca, czyli od relacji z Rosją. Macron powtarzał parokrotnie, że nie jest ani anty-, ani prorosyjski. Zapewniał, że jest proeuropejski. Powtórzył to też podczas swojego wykładu na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mówił, że musimy przemyśleć nową mapę Europy. Europy rozumianej jako Unia Europejska. Mówił też, że musimy uświadomić sobie, jakich mamy sąsiadów i nauczyć się z nimi żyć. Tutaj dołożył jednak zapewnienie, że na przepisywanie historii ze strony Rosji nigdy nie będzie zgody i w tej sprawie Unia Europejska będzie mówić jednym głosem.

W kwestiach klimatycznych Macron posunął się do stwierdzenia, że Polska stała się ofiarą reżimu komunistycznego i centralnie planowanej gospodarki, dlatego zaczęła wydobywać węgiel. Oczywiście dalekie jest to od prawdy, bo węgiel wydobywaliśmy i wydobywamy dlatego, że jest naszym głównym surowcem energetycznym. Ale nasi rządzący na pewno chcieli coś takiego usłyszeć. Podobnie jak to, że transformacja mixu energetycznego odbędzie się z silną pomocą finansową Unii liczoną w miliardach euro.

W kwestii Europejskich Sił Interwencyjnych ważną rolę odegra zaproszenie polski do budowy nowoczesnego, europejskiego czołgu. To mały krok w stronę, na której zależy Macronowi. Dobry początek. Z czasem może to stanowić dla Francji dobry punkt wyjścia do przekonywania Polski do inicjatywy ESI. Chociaż droga do powołania ESI jest jeszcze bardzo daleka.

Jeśli chodzi o tzw. Unię w Unii, czyli ściślejszą integrację eurostrefy, to po wyjściu ze Wspólnoty Wielkiej Brytanii raczej nie będzie to lansowane przez Francję w dotychczasowej formule i z taką siłą. Układ sił na unijnej szachownicy po odejściu od niej przez Wielkiej Brytanii zmienił się jednak dość znacząco i trzeba wypracować nowe sposoby działania.

* Dr Andrzej Byrt - były wiceminister współpracy gospodarczej z zagranicą (1992-95) odpowiedzialny za negocjacje wielostronne oraz wiceminister spraw zagranicznych (2001-03); dwukrotny ambasador RP w Niemczech oraz ambasador RP we Francji i Monako; dwukrotny prezes Międzynarodowych Targów Poznańskich; obecnie wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej

Więcej o: