Andrzej Duda podpisał ustawę dyscyplinującą sędziów

Prezydent podpisał ustawę sądową, nazywaną przez krytyków "kagańcową". Poinformował o tym w PR 24 rzecznik Andrzeja Dudy Błażej Spychalski. Przewiduje ona możliwość karania m.in. grzywną i odsunięciem od sprawowanych funkcji za "utrudnianie postępowania" i "podważanie wyboru sędziów".

Andrzej Duda podpisał ustawę sądową - zakomunikował rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Nowe przepisy wprowadzają odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za "utrudnianie postępowania" oraz za "podważanie wyboru innych sędziów". Niepokornym sędziom grozić mają kary takie jak odsunięcie od sprawowanej funkcji, grzywna lub przeniesienie.

Ustawa wprowadza też zmiany w procedurze wyboru pierwszego prezesa SN: kandydata na to stanowisko będzie mógł zgłosić każdy sędzia SN; w razie braku kworum (co najmniej 84 członków Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN) do ważności wyboru wymagana będzie obecność co najmniej 32 członków zgromadzenia ogólnego.

Zobacz wideo: Kolejna odsłona sporu o sądy. Komentują Jan Kanthak i Andrzej Rozenek

Zobacz wideo

W środę prezydent rozmawiał o nowych przepisach z przedstawicielami wszystkich klubów parlamentarnych. Senat, gdzie opozycja wraz z senatorami niezależnymi ma większość, odrzucił projekt ustawy. Jednak po tym wróciła ona do Sejmu, który błyskawicznie przyjął ustawę i trafiła ona na biurko prezydenta.

Jeszcze w weekend prezydencki minister Paweł Sałek powiedział, że Duda podejmie decyzję w sprawie ustaw sądowych po analizach Biura Prawa i Ustroju. Sałek podkreślił, że do prezydenta trafiają różne opinie w sprawie nowych regulacji. Dodał, że materia prawna jest bardzo trudna, ale "co do zasady zmiany w sądownictwie idą w dobrym kierunku". Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski przekonywał, że ustawa "ma uporządkować sytuację w polskim wymiarze sprawiedliwości".

Opozycja o ustawie "kagańcowej"

Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka z Lewicy mówiła, że Senat odrzucił nowelizację ze względu na - jak wyjaśniła - naruszanie konstytucji i sprzeczność ze zobowiązaniami wobec Unii Europejskiej. - Ustawa zmierza do intencjonalnego wyłączenia spod kontroli sądowej legalności powołania i działania organów sądowych a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego. Celem ustawy jest zalegalizowanie statusu prawnego osób powołanych na stanowiska sędziów, nawet jeśli powołanie nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa - oceniła. Jak stwierdziła, przepisy radykalnie zaostrzają odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów.

- Za przestrzeganie prawa, stosowanie konstytucji, kierowanie się prawem UE, wykonywanie orzeczeń TSUE, wierność niezawisłości sędziowskiej, sędzia będzie mógł podlegać represjom nieuzasadnionego, de facto fikcyjnego postępowania dyscyplinarnego. Mechanizm odpowiedzialności dyscyplinarnej będzie używany do naruszania niezawisłości sędziowskiej, sprawowania kontroli politycznej nad treścią orzeczeń sądowych, zmuszania sędziów do orzekania po myśli władzy politycznej, a jednocześnie powstrzymywania się od jakichkolwiek krytycznych uwag wobec przepisów prawa i praktyki ich stosowania

- mówiła Gabriela Morawska-Stanecka.

- Sejm decyduje o tym, że sądy mają nie być niezawisłe. Mieliśmy już w Polsce zamachy stanu, ale nie było zamachu stanu robionego tylko po to, żeby chronić oszustów i aferzystów. Nie udawajcie drodzy pastwo, że chcieliście cokolwiek zmienić - mówiła w czasie sejmowej debaty Małgorzata Kidawa-Błońska z mównicy.