Samochód Emmanuela Macrona uległ awarii. Prezydent Francji nie chciał auta SOP, wolał pomoc ambasady

W poniedziałek Emmanuel Macron gościł w pałacu prezydenckim, gdzie podpisano czteroletni polsko-francuski program współpracy strategicznej. Po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą francuskiego przywódcę czekało niemiłe zaskoczenie. Jego limuzyna uległa bowiem awarii i w dalszą drogę Macron musiał udać się nieopancerzonym samochodem, "użyczonym" od ambasadora Francji w Polsce.

W poniedziałek Emmanuel Macron rozpoczął oficjalną wizytę w Polsce. Tego dnia francuski przywódca spotkał się m.in. z prezydentem Andrzejem Dudą. Po wspólnym wystąpieniu do mediów Macron chciał udać się na kolejne spotkania - m.in. z premierem Mateuszem Morawieckim - opancerzonym Renault Espace. Według nieoficjalnych informacji portalu dziennik.pl opancerzona limuzyna odmówiła jednak posłuszeństwa i nie "drgnęła" z parkingu przez pałacem prezydenckim

>>> Girzyński komentuje ostre słowa prezydenta o sędziach

Zobacz wideo

Limuzyna Emmanuela Macrona odmówiła posłuszeństwa

Francuski prezydent nie skorzystał jednak z jednego z pojazdów Służby Ochrony Państwa, tylko przesiadł się do nieopancerzonego Citroena C6. Zastępcze auto "użyczył" Macronowi ambasador Francji w Polsce Frederic Billet.

Macron przyjechał w poniedziałek do Warszawy z pierwszą oficjalną wizytą w Polsce i odbył serię oficjalnych spotkań. W obecności prezydenta Polski i Francji ministrowie spraw zagranicznych obu państw podpisali czteroletni program współpracy strategicznej. W trakcie spotkania z Mateuszem Morawieckim podpisano z kolei polsko-francuską deklarację w zakresie współpracy europejskiej. Macron rozmawiał też z marszałkinią Sejmu Elżbietą Witek, marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim oraz kandydatką PO na urząd prezydenta Małgorzatą Kidawą-Błońską.

Więcej o: