Gowin zapowiada powstanie komisji ds. wolności słowa na uczelniach. Ma walczyć z cenzurą

Jarosław Gowin chce, by powstała dziewięcioosobowa komisja, która dbałaby o wolność słowa na uczelniach. Wszystko w ramach nowelizacji Konstytucji dla Nauki. Jak zapewnia wicepremier, nie kierował się rozwiązaniami proponowanymi przez Ordo Iuris. Skąd pomysł na komisję? - Tam, gdzie się knebluje usta, tam się kończy prawda - tłumaczył Gowin.

Wicepremier, minister nauki, a także lider Porozumienia, Jarosław Gowin zapowiedział w czwartek zmiany w ustawach znanych jako Konstytucja dla Nauki. Nowelizacja przepisów, które proponuje jego ministerstwo, ma zagwarantować wolność kształcenia czy wyrażania poglądów.

Warto podkreślić, że sam pomysł nowelizacji ustaw w tym zakresie przygotował skrajnie prawicowy Instytut Ordo Iuris, choć Gowin zaznacza, że ostateczny projekt powstał w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego i nie ma nic wspólnego z projektem instytutu.

Czytaj więcej: Uczelnie nie będą mogły zakazać dyskryminujących wykładów. Ordo Iuris stworzyło projekt ustawy dla Gowina

Jarosław Gowin zapewniał, że uczelnie muszą być agorą, gdzie ścierają się różne poglądy. - Mamy do czynienia z narastającą agresją ideologiczną, zdecydowaliśmy się wprowadzić pewne rozwiązania, które expressis verbis wzmacniają wolność akademicką - mówił wicepremier.

>>> Łapiński: Dziś Gowin i Ziobro mają mocniejsze karty niż w 2015 roku

Zobacz wideo

Gowin chce komisji ds. wolności słowa. "Tam, gdzie knebluje się usta, tam kończy się prawda"

Nowe przepisy zakładają między innymi utworzenie Komisji do spraw wolności w systemie nauki i szkolnictwa wyższego. Zobowiązują też rektora do zapewnienia ochrony wolności na uczelni. Do nowelizacji wprowadzony jest także zapis stanowiący o tym, że nikt nie może ponosić negatywnych konsekwencji zgodnego z prawem korzystania z wolności.

Tam, gdzie się knebluje usta, tam się kończy prawda. Tam już nie ma miejsca na uniwersytet. Tam po prostu pojawia się przestrzeń do dyktatu. Za dobrze pamiętam czasy komunizmu, żeby tolerować teraz przypadku powrotu do takich praktyk

- mówił Gowin, przywołując postać prof. Ewy Budzyńskiej. Według ministra nauki także ona padła ofiarą ograniczania wolności. Jak zapewniał wicepremier, będzie bronił zarówno Budzyńskiej, na której dyskryminujące i homofobiczne wypowiedzi skarżyli się studenci, jak i kogoś, kto "interesuje się filozofią marksistowską".

I obojętne mi jest, kogo takie próby ograniczania wolności dotyczą. Czy tych, którzy interesują się filozofią marksistowską i być może są zwolennikami tej filozofii. Czy tych, którzy jak pani profesor Budzyńska kierują się przekonaniami wypływającymi z nauczania moralnego Kościoła

- zaznaczył.

Czym jest Komisja ds. wolności?

W nowelizacji Gowin proponuje utworzenie Komisji do spraw wolności w systemie szkolnictwa wyższego i nauki. To gremium ma liczyć 9 osób, które powołają wspólnie m.in. minister nauki czy Parlament Studentów RP. Cztery miejsca obsadzi właśnie minister nauki, a jedna kadencja komisji ma trwać pięć lat. Komisja miałaby zacząć działanie od 1 października 2020 roku.

Zgodnie z projektem nowelizacji, nauczyciel akademicki, pracownik naukowy, student i doktorant, którego wolności zostały zagrożone lub naruszone, może zwrócić się do Komisji z wnioskiem o przedstawienie rekomendacji w jego sprawie. Komisja, w terminie 14 dni od otrzymania wniosku, przedstawia rekomendację, w której wskazuje właściwy sposób postępowania w sprawie. Podmiot systemu szkolnictwa wyższego i nauki, którego sprawa dotyczy - np. uczelnia - przekazuje Komisji, w terminie 30 dni od dnia otrzymania rekomendacji, informację o sposobie jej realizacji

- czytamy na stronach resortu.

Więcej o: