Dlaczego Andrzej Duda tak mocno bije w sądy? Bo najpierw "żyleta", a dopiero potem "pikniki"

Jacek Gądek
Prezydent grzmi na sędziów - w tym nie ma przypadku, bo Polacy nie mają dobrego zdania o sądownictwie. Ale czasami w przemówieniach wygłaszanych z głowy, przy aplauzie gorących zwolenników i działaczy PiS, zwyczajnie Andrzeja Dudę ponosi.

Zobacz wideo. Andrzej Duda w Zwoleniu: Nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć 

Zobacz wideo

Podstawowy dylemat Dudy jest następujący. Polacy nie znoszą sądów i chcą ich reform, ale z drugiej strony kochają Unię Europejską, a to Unia staje murem za polskimi sądami.

Na dowód dwa sondaże. W tym dla "Dziennika Gazety Prawnej" i RMF FM na pytanie "jak oceniasz pracę sądów?" 38 proc. - odpowiedziało, że nisko. 32 proc. - średnio. A zaledwie 5 - wysoko. Co czwarty nie ma nawet zdania.

Z kolei w badaniu Eurobarometru na pytanie "czy jesteś szczęśliwy z życia w Unii", "tak" mówi aż 84 proc. Polaków, a "nie" zaledwie 6 proc.

Krytyka sądów to zatem wygodne dla Dudy pole, ale jednak z dużą miną, od nadepnięcia na którą prezydent jest o krok.

Prezydent już nie raz się zagalopował

Jedna z osób z otoczenia prezydenta mówi o tyradach prezydenta pod adresem sędziów: - Nic nie dzieje się tu z przypadku. No, prawie nic.

To "prawie" to efekt zapalczywości Andrzeja Dudy i tego, że przemawia z głowy. A nie z kartki - to zresztą jeden z jego znaków rozpoznawczych, przewaga nad Małgorzatą Kidawą-Błońską, ale też przyczyna zdarzających się komunikacyjnych wpadek, gdy prezydenta ponosi atmosfera. Jedną z najgłośniejszych były słowa o "wyimaginowanej wspólnocie" - nawet jeśli kontekst osłabiał to stwierdzenie o Unii Europejskiej, to prezydent dał powód do krytyki. Innym razem naśmiewał się z byłej władzy, która miała według niego skamleć "ojczyznę dojną racz nam wrócić Panie". Dziś pełne emocji pokrzykiwania Dudy na sędziów - choć trafiają na podatny grunt społeczny - to jednak serwowane w nadmiarze zaczną mu szkodzić.

Prezydent, jeżdżąc po kolejnych powiatach i na spotkania branżowe - jak np. z górnikami, jest wcześniej briefowany, więc może swoje stałe motywy okrasić jakąś lokalną historią. W ostatnich tygodniach lejtmotywem tych przemówień jest pomstowanie na sędziów i reformy sądownictwa.

Narracja jest stara, ale już jej natężenie bardzo wzrosło w ostatnich tygodniach.

Duda grzmi

Sam Duda teraz już nie tyle mówi, co grzmi. Dwa cytaty.

Ze Zwolenia: - Nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy. Tu jest Unia Europejska, tak! I bardzo się z tego cieszymy. Ale przede wszystkim tu jest Polska!

Z Katowic: - Mam nadzieję, że zdołamy to przełamać, tak jak przełamaliśmy wiele innych barier, które nas blokowały. Tak jak udało się kiedyś pokonać komunę, tak samo - wierzę w to - uda się oczyścić do końca nasz polski dom, aby był czysty.

Pomińmy egzaltację. W tych cytatach widać, jak Duda stara się godzić miłość Polaków do Unii z niechęcią do sądów.

Rytualne pomstowanie przez prezydenta na "komunistyczne złogi" w Sądzie Najwyższym brzmią jednak kabaretowo. Dlaczego? Bo gdy dwa lata temu prezydent namaszczał na p.o. I prezesa Sądu Najwyższego Józefa Iwulskiego, to - cytując prezydenckiego ministra Pawła Muchę - był to "sędzia, do którego prezydent ma zaufanie i do którego - co nie ulega też wątpliwości - ma zaufanie środowisko sędziowskie". Rychło się okazało, że Iwulski skazywał opozycjonistów w stanie wojennym i był w czasach komunizmu żołnierzem Wojskowej Służby Wewnętrznej. Prezydent mówiący o oczyszczaniu SN z komuny najbardziej zaufał sędziemu, który tą komuną jest najbardziej splamiony.

A nota bene w SN zasiada obecnie tylko trzech sędziów, którzy orzekali w stanie wojennym w sprawach karnych. Walka ze "złogami" to zatem głównie narracja, uzasadniająca przejmowanie Sądu Najwyższego przez obóz PiS.

O takie szczegóły, jak niegdysiejsze zaufanie Dudy do Iwulskiego, nikt jednak na spotkaniach prezydenta w terenie nie pyta. Głowa państwa i jego dwór chcieliby o tym deklarowanym zaufaniu zapomnieć.

Prezydent nie jest tu reżyserem, ale aktorem

Sprawa sądów jest ważna dla twardszego elektoratu - obozu władzy jak i opozycji. Dla letnich wyborców nie jest to najważniejsze. Przeoranie sądów to idee fixe Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry, ale już nie samego Andrzeja Dudy, Jarosława Gowina czy nawet Mateusza Morawieckiego. Prezydent, premier i wicepremier podpisują się pod zmianami, popierają je, ale nie są reżyserami rewolucji w sądach, a jedynie jej aktorami.

Dla Dudy rozprawa z sądami, to w czasie kampanii narzędzie do zabetonowania swojego twardego elektoratu - ten elektorat musi jak wojsko stawić się przy urnach, bo jest bazą do wygranej w wyborach prezydenckich. Duda tak konfrontacyjnym przekazem chce też przyciągnąć - nazwijmy go - hardy elektorat, "prawy sektor", czyli wyborców skrajnej prawicy, Konfederacji.

Najpierw "żyleta", potem "pikniki"

Lekceważenie Konfederatów już się bowiem raz zemściło na PiS, gdy w wyborach do Sejmu wywalczyli niespodziewanie 6,8 proc. Teraz Andrzej Duda chce przejąć choć część tych ludzi, a konfrontacyjny język i zapowiedzi rozliczeń właśnie temu służą.

Dopiero na końcu tej prezydenckiej układanki znajdują się "pikniki" - letni wyborcy, nie bardzo zainteresowani polityką.

Mówiąc slangiem warszawskich kibiców piłkarskich: Andrzej Duda najpierw zapełnia "żyletę" swoimi "ultrasami", a dopiero potem przyjdzie czas na wypełnianie sektorów dla "pikników". Bo bez pełnej "żylety" - w Poznaniu można by powiedzieć "kotła", a w Szczecinie "paprykany" - nie ma efektownej oprawy. Z drugiej jednak strony bez "pikników" nie ma pełnego stadionu. A czym ściągnąć "pikniki"? Na stadiony można ich ściągnąć niskimi cenami biletów albo obietnicą doskonałego widowiska. W polityce odpowiednikami będą obietnice socjalu i podwyższenia komfortu życia na przykład przed lepsze usługi publiczne.

A że letni elektorat podejmuje decyzje często na ostatniej prostej kampanii bądź w skrajnych przypadkach dopiero nad urną, to kuszenie "pikników" dopiero na końcu kampanii jest racjonalną strategią.

Kalendarz spadł z nieba

Duda inwestuje w narrację o złych sędziach i zgniłym Sądzie Najwyższym także dlatego, że kalendarz temu sprzyja.

Kadencja obecnej I prezes prof. Małgorzaty Gersdorf kończy się bowiem z kwietniem, a wybory prezydenckie odbędą się 10 i 24 maja. Nieprzypadkowo najnowsza ustawa sądowa PiS umożliwia wybór I prezesa przez prezydenta, nawet jeśli SN będzie sparaliżowany. W finale kampanii - jeśli ustawa wejdzie w życie, a tak najpewniej będzie i to szybko - Duda będzie mógł powołać nowego I prezesa SN i obwieścić, że od teraz już będzie tylko lepiej z sądami. Taka polityczna feta na koniec kampanii to dla Dudy jak prezent od losu. Im Duda bardziej pomstuje dziś na sędziów, tym feta ta będzie większa, nawet jeśli procesy w sądach dalej będą - tak jak dziś - się tylko wydłużać, a chaos w sądownictwie się pogłębi.

Więcej o:
Komentarze (341)
Dlaczego Andrzej Duda tak mocno bije w sądy? Bo najpierw "żyleta", a dopiero potem "pikniki"
Zaloguj się
  • darek655

    Oceniono 79 razy 69

    Zagłosuję na każdego kto obieca mi i zrealizuje postawienie pod Trybunał Stanu Łamacza Konstytucji i jego wspólników.

  • bazpol4

    Oceniono 46 razy 44

    Mafia się bawi kosztem Polski. Bardzo źle to się skończy dla ciemnego luda

  • fakiba

    Oceniono 52 razy 40

    Duda dopiero będzie miał powód do darcia kiedy stanie oko w oko przed tym sądem za wszystkie swoje przekręty i machlojki .

  • ziggybam

    Oceniono 38 razy 34

    A niech go ponosi. Do ciemnoty mogą przemówić tylko takie mocne wykwity pisowskiego kretynizmu. Powolne rozwiercanie państwa i jego międzynarodowej roli robione przez Du.ę na co dzień jest dla matołów niewidzialne. Przesłania je 500, hordy uchodźców plądrujących Polskę, ośmiorniczki i wszędobylscy komuniści.

  • mariandusza

    Oceniono 36 razy 32

    To wszystko co robi PiS jest kalką wcześniejszych działań Orbanana, więc po wolnych sądach za chwilę zostaną zniszczone wolne media w ramach tzw repolonizacji lub coś innego się wymyśli. Polska obecnie to Folwark zwierzęcy Orwella - wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale świnie są równiejsze.

  • ps11111ps

    Oceniono 33 razy 31

    Przelatując po kanałach TV natrafiłem na którejś ze stacji ze szczujni TVP na program o kaście która krzywdzi ludzi niesprawiedliwymi wyrokami. To chyba jakiś cykliczny serial jest mający na celu zohydzenie sądownictwa w oczach widzów. Co za żenada. Du*a idealnie wpisuje się w ten program

  • sigit

    Oceniono 34 razy 30

    Ja nie znoszę Dudy i też powinni go zreformować - ak każdą karykarurę czegoś.

  • grajag

    Oceniono 34 razy 28

    Mieli reformować sadownictwo a wymienili tylko sedziów na swoich. Co pisdent "przyklepał'

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX