Wojenka w Konfederacji. Korwin-Mikke oskarżany o zdradę. Przyznaje: Zmontowaliśmy prostą manipulację

Janusz Korwin-Mikke i jego stronnicy nie mogą pogodzić się ze zwycięstwem w prawyborach Krzysztofa Bosaka. Wcześniej próbowali poprzez fortel doprowadzić do wygranej Grzegorza Brauna, poświęcając przy tym swojego człowieka - Artura Dziambora. Padły oskarżenia o zdradę. "Zmontowaliśmy prostą manipulację" - pisze Korwin-Mikke.

Prawybory w Konfederacji odbywały się w systemie elektorskim. Miało być jak w Ameryce. "Tego na polskiej scenie politycznej jeszcze nie było" - zapowiadali w październiku na Facebooku Konfederaci. Teraz jednak "święto demokracji" przerodziło się w międzyfrakcyjną awanturę. 

W prawyborach startowało ośmiu kandydatów i jedna kandydatka. Po kolejnych głosowania w półfinale zostały cztery osoby - Krzysztof Bosak, Grzegorz Braun, Artur Dziambor, w finale - Braun i Bosak. Wygrał ten ostatnim, reprezentant Ruchu Narodowego.

>>> Cezary Tomczyk o sojuszu z Konfederacją: Nigdy nie pójdę ramię w ramię z faszystami

Zobacz wideo

Z wynikiem trudno pogodzić się Januszowi Korwin-Mikkemu, czemu od soboty daje wyraz w mediach społecznościowych. Szef partii KORWiN nie kryje, że wolałby, by zwyciężył i kandydował na prezydenta Polski Grzegorz Braun.

Awantura w Konfederacji. Chodzi o rozgrywki w prawyborach

Teraz już wiadomo, że polityk i jego obóz próbowali wpłynąć na wyniki prawyborów, "utrącając" przy tym kandydata z własnego środowiska - Artura Dziambora. Korwin-Mikke oraz drugi kandydat "wolnościowców" Konrad Berkowicz nie przekazali swoich głosów Dziamborowi. Na zebraniu prezydium partii KORWiN odrzucona została uchwała o poparciu Dziambora, w ten sposób większość ich głosów przypadło Braunowi i to on zmierzył się z Bosakiem w finale. Skomplikowane? JKM na Facebooku tłumaczy, jaką logiką kierowało się jego ugrupowanie: "Ponieważ większość Prezydium oceniała, że elektorzy kol.Grzegorza Brauna oddadzą w znacznej większości głosy raczej na kol.Krzysztofa Bosaka niż na kol.Artura Dziambora, a lepszym Kandydatem KONFEDERACJI będzie kol.Braun, niż kol.Bosak, o czym otwarcie mówiliśmy na Prezydium, zmontowaliśmy prostą manipulację".

Korwin-Mikke: Polityk, który nie umie manipulować, to funfel

Korwin-Mikke tłumaczy, że zgodnie z planem Dziambor miał odpaść jeszcze w ćwierćfinale, ale tutaj z kolei zagrywkę mieli przeprowadzić narodowcy, którzy oddali na niego głosy. Polityk stwierdza, że manipulowały obie strony i "tak powinno być". "Polityk, który nie umie manipulować, to funfel, a nie polityk. Polityka to gra" - kwituje. Dziambor i jego ludzie poczuli się zdradzeni, więc finalnie zagłosowali na Bosaka.

Z powodu tych rozgrywek pod adresem Korwin-Mikkego zaczęły padać zarzuty zdrady. Na jego wpis o "przerzucaniu głosów narodowców na Dziambora", zareagował SośnierzTV, oficjalny kanał posła Dobromira Sośnierza (wiceprezesa partii KORWiN). "Niech Pan się już nie pogrąża. Przerzucili, bo przeczytali Pańską „genialną” grę na Brauna. W obliczu groźby przerzucenia głosów KORWiNy na GB, próbowali nie dopuścić do utopienia AD przed półfinałem. Wiedzieli już o Waszej zdradzie, więc AD nie był w tym momencie groźny" - czytamy we wpisie.

Czy Korwin-Mikke, mimo jednoznacznego rozstrzygnięcia w prawyborach, zdecyduje się na start w wyborach prezydenckich? Krzysztof Bosak jest pewien, że nie. - (...) wszyscy w prawyborach zobowiązaliśmy się do tego, że oczywiście poprzemy tego kandydata, który wygra. Podpisywaliśmy w tej sprawie zobowiązania i mamy dżentelmeńską umowę. To jest też deklaracja wszystkich nas - powiedział we wtorek w RMF FM kandydat Konfederacji.

Więcej o: