"Zakończę wojnę z Japonią, z Niemcami nie". Hrabia Potocki, samozwańczy prezydent, wystartuje w wyborach

- Zakończę stan wojny z Japonią, ale z Niemcami nie, dopóki nie wypłacą nam reparacji - deklaruje przyszły kandydat na prezydenta hrabia Jan Zbigniew Potocki, samozwaniec tytułujący się prezydentem RP na Uchodźstwie. Poza takimi obietnicami hrabia ma też coś dla Polaków: każda rodzina będzie dostawała pięć tysięcy złotych miesięcznie.

Jak co wybory, zwłaszcza prezydenckie, do startu przymierzają się nie tylko politycy. Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem terminu wyborów prezydenckich w 2020 roku chęć startu wyraził katolicki publicysta Szymon Hołownia, o fotel w Pałacu Prezydenckim powalczy były poseł, raper, Piotr Liroy-Marzec.

Hrabia Potocki wystartuje w wyborach. "Zakończę wojnę z Japonią, z Niemcami nie"

Teraz do tego grona dołączy również hrabia Jan Zbigniew Potocki, samozwańczy prezydent na uchodźstwie, a niedawno kandydat na prezydenta Warszawy (w wyborach w 2018 roku uzyskał 2117 głosów). Potocki w rozmowie z "Rzeczpospolitą" zapowiedział nie tylko swój start, ale wyjawił, jakie będą jego pierwsze decyzje po tym, jak wygra wybory. Warto zaznaczyć, że jego zdaniem wojna z Niemcami, rozpoczęta w 1939 roku, nadal trwa.

Zakończę stan wojny z Japonią, ale z Niemcami nie, dopóki nie wypłacą nam reparacji

- zadeklarował w rozmowie z dziennikiem, ale na tym nie kończy, ponieważ obiecuje też, że każda rodzina w Polsce dostanie po pięć tysięcy złotych miesięcznie. Skąd pieniądze na te plany? Hrabia Potocki tłumaczy, że Polska ma "bogate złoża" (nie precyzuje czego) i ją na to stać.

Kim jest Jan Potocki?

Poza tytułem prezydenta RP na Uchodźstwie Potocki tytułuje się też IX Wielkim Mistrzem Orderu Św. Stanisława. Obydwie te funkcje przejął od innego samozwańca - Juliusza Nowiny-Sokolnickiego, którego kontynuujące władze II RP rządy na uchodźstwie nie uznawały za prezydenta.

Tytuł prezydenta Potocki przyjął po śmierci Sokolnickiego, choć są wątpliwości, czy rzeczywiście został mu przekazany. Później Potocki nawet zaproponował Kancelarii Prezydenta i ówczesnemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, że jest skłonny przekazać mu "władzę". Co więcej, przyszły kandydat na prezydenta nie uznaje obecnej Konstytucji z 1997 roku - jego zdaniem wciąż obowiązuje przedwojenna konstytucja z 1935 roku.

>>> Tarcia w opozycji przed wyborami prezydenckimi. Budka odpowiada liderowi PSL:

Zobacz wideo
Więcej o: