"Gdyby uderzono szefową gabinetu Witek, grzalibyście to miesiąc". Grodzki odpowiada dziennikarzowi TVP

- Niech pan sobie wyobrazi, że pana kamerzysta albo kamerzysta TVN-u uderzył, nie w w tłumie, co się zdarza, ale zbiegając ze schodów, uderzył dyrektorkę gabinetu marszałek Witek. Grzalibyście to przez miesiąc - powiedział do dziennikarza TVP Tomasz Grodzki. Marszałek odpowiedział w ten sposób na pytanie o stan zdrowia dyrektorki jego gabinetu.

Podczas spotkania Tomasza Grodzkiego z dziennikarzami Miłosz Kłeczek z TVP Info pytał o stan zdrowia dyrektorki gabinetu marszałka Senatu, Małgorzaty Daszczyk.

Czytaj więcej: Dyrektor gabinetu Grodzkiego uderzona kamerą TVP. Marszałek: "Objawy wstrząśnienia mózgu, szok"

Kobieta została uderzona przypadkowo w głowę kamerą przez operatora TVP Info, jak poinformowało Centrum Informacyjne Senatu, Daszczyk musiała trafić do szpitala. - Pytam jak się czuje pani dyrektor, wysłaliśmy kwiaty - mówił Kłeczek.

>>> Tak przebiegało całe, wtorkowe zdarzenie:

Zobacz wideo

Grodzki do dziennikarza TVP: Niech pan sobie wyobrazi, że to byłaby dyrektorka gabinetu Witek. Grzalibyście przez miesiąc

Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, odpowiedział dziennikarzowi TVP w specyficzny sposób:

Niech pan sobie wyobrazi, że pana kamerzysta albo kamerzysta TVN-u uderzył, nie w w tłumie, co się zdarza, ale zbiegając ze schodów, uderzył dyrektorkę gabinetu marszałek Witek. Grzalibyście to przez miesiąc.

Czytaj więcej: Szef TAI o uderzeniu dyrektorki gabinetu Grodzkiego kamerą w głowę: TVP nie jest winne

Grodzki stwierdził też, że oczekuje od dziennikarza TVP, że ten przeprosi Daszczyk, ale na tym nie poprzestał:

Jeżeli w "Wiadomościach" wmawiacie, że to ona "zaatakowała" kamerzystę, a pan jej życzy powrotu do zdrowia, z przymrużeniem oka, to znaczy, że pan dżentelmenem nie jest. Zwrócę panu uwagę, że ze względów anatomicznych, czaszka kobiety jest cieńsza niż czaszka mężczyzny. Oczywiście, że to był przypadek, nikt nie mówił, że to było celowe.

Co ważne, jeszcze we wtorek zarówno Grodzki, jak i Kancelaria Senatu, w trochę innym tonie opisywali to zdarzenie, nie padały stwierdzenia o przypadku.