Wybór nowego szefa PO przesądzony? "Borys idzie po zwycięstwo, najpewniej już w pierwszej turze"

Wszystko wskazuje, że wybory nowego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej zakończą się już w pierwszej turze. Faworyt wyścigu Borys Budka ma otrzymać poparcie od jednego z głównych kontrkandydatów - Bartosza Arłukowicza.

Do pierwszej tury wyborów przewodniczącego Platformy Obywatelskiej pozostało już tylko dwanaście dni. Jednak już teraz wszystko wskazuje na to, że zwycięzca tego wyścigu jest znany. To Borys Budka, aktualny wiceprzewodniczący i szef klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.

Po zwycięstwo w pierwszej turze

- Borys idzie po zwycięstwo, najpewniej już w pierwszej turze. Jeszcze przed pierwszą turą ma go poprzeć Bartek (Arłukowicz, inny z kandydatów na szefa PO - przyp. red.), są już praktycznie dogadani - mówi w rozmowie z Gazeta.pl dobrze poinformowany polityk Platformy. I dodaje: - Jest już ponoć nawet nagrany specjalny spot i to tylko kwestia, kiedy go wypuszczą. A jak Bartek poprze Borysa, to sprawa jest przesądzona już w pierwszej turze.

Mówi inny polityk PO: - Wszystko wskazuje, że zamkniemy temat w pierwszej turze. I bardzo dobrze, bo na wszystkie wewnętrzne sprawy straciliśmy już wystarczająco dużo czasu. Bartek co prawda nie jest mocny w "terenie", ale jest bardzo popularnym politykiem i to może mieć duże przełożenie na ludzi. Dzięki jego poparciu Borys prawie na pewno zamknie temat w pierwszej turze.

W piątek 10 stycznia Budka zorganizował w Sejmie konferencję prasową, na której wystąpił z ośmioma szefami regionów i wieloma prominentnymi politykami Platformy. Byli wśród nich m.in. Rafał Trzaskowski, Marcin Kierwiński, Bogdan Klich, Izabela Leszczyna, Agnieszka Pomaska czy Kamila Gasiuk-Pihowicz. To był swoisty pokaz siły zaadresowany do kontrkandydatów. Przekaz był jasny: partia stoi za mną murem, i tak wygram, więc zakończmy to w pierwszej turze.

- Im szybciej wybierzemy nowego szefa, im szybciej zakończymy wewnętrzne rozliczenia, tym lepiej - zapewnia nas jeden z rozmówców z PO.

Trzeba skończyć panowanie "ludzi z piątego piętra" (to nieformalna nazwa najbliższych współpracowników Grzegorza Schetyny - przyp. red.), bo inaczej wszyscy pójdziemy do piachu

- słyszymy.

Stanowisko za poparcie

Wspomniane porozumienie z Arłukowiczem może być kluczowe. Nie tylko dla samych wyborów przewodniczącego, ale również dla walki o Pałac Prezydencki. Z informacji Gazeta.pl wynika, że to właśnie Arłukowicz miałby zostać szefem kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Po partii krąży taki scenariusz. I nie jest to wcale scenariusz zły, bo wszyscy są zgodni, że Bartek byłby świetnym szefem sztabu

- zachwala europosła polityk Platformy, którego pytamy o sprawę.

Inny z polityków PO:

Każdy o coś gra w takich wyborach. Jedni o stanowisko wiceprzewodniczącego, drudzy o coś innego. Bartek byłby świetnym szefem kampanii Kidawy. Jej potrzeba kogoś z powerem i determinacją, kto pociągnąłby za sobą ludzi

Sam Arłukowicz o swoich planach i wewnętrznej kampanii mówi i pisze niewiele. W swoim stylu, bo od dawna hołduje zasadzie, że lepiej coś robić, niż o tym mówić. Nasi rozmówcy przekonują jednak, że jest świadomy zarówno swoich atutów (popularność, charyzma, twardy charakter), jak i słabości (mało "szabel" w partii, postrzeganie jako "nie do końca swój", lewicowe poglądy, od których Platforma stara się dystansować). Dlatego decyzja o wsparciu Budki jest nie tylko realna, ale i opłacalna politycznie. W końcu zawsze warto być w dobrych relacjach z nowym szefem.

Także funkcja szefa kampanii Kidawy-Błońskiej zdaje się Arłukowiczowi odpowiadać. Tak przynajmniej można wnioskować po jego niedawnej wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej". - Ja każdego dnia od rana do nocy myślę głównie o kampanii prezydenckiej i Małgorzacie Kidawie-Błońskiej. Musimy te wybory wygrać. Te nasze wewnętrzne są bardzo ważne, ale najważniejsza jest Małgorzata Kidawa-Błońska - mówił wówczas europoseł.

"Człowiek Schetyny"

W obecnej sytuacji jedynym realnym i poważnym rywalem dla Budki jest inny wiceszef Platformy - Tomasz Siemoniak. Były szef MON został niejako wystawiony do wyborczej walki przez odchodzącego przewodniczącego Grzegorza Schetynę. Na tej samej konferencji prasowej, na której Schetyna ogłosił, że nie będzie ubiegać się o reelekcję.

Podczas spotkania z dziennikarzami Schetyna zachwalał Siemoniaka. Zapewniał, że jest zarazem gwarantem nowego otwarcia, jak i kontynuacji tego, co Platformie w ostatnich latach się udało. Swojego zastępcę nazywał "przyjacielem". - Zapowiadam wsparcie dla niego w wewnętrznej kampanii wyborczej i wierzę, że wygra wybory na przewodniczącego. Że będzie najlepszym z możliwych liderów i poprowadzi PO do wyborczego zwycięstwa w wyborach prezydenckich i następnych wyborach parlamentarnych - argumentował Schetyna.

Sam Siemoniak zapewnił, że chce odbudować siłę Platformy w "terenie", bo bez tego nie uda się wygrać żadnych wyborów. - To racja stanu PO i całej opozycji demokratycznej. (...) Chciałbym, aby Platforma zeszła na poziom powiatowy, poziom regionalny - tłumaczył dziennikarzom. Dodał, że marzy mu się Platforma, która "będzie ośrodkiem idei i będzie przyciągała ludzi".

Czy poparcie Grzegorza Schetyny będzie ciążyć Tomaszowi Siemoniakowi? Opowiadał o tym w niedawnej "Porannej Rozmowie Gazeta.pl":

Zobacz wideo

Siemoniak szybko skompletował swoją drużynę - są w niej m.in. młodzi posłowie: Arkadiusz Myrcha, Michał Jaros, Kinga Gajewska, Joanna Augustynowska i Joanna Frydrych - i ruszył w objazd po Polsce. Wspierają go też najbliżsi współpracownicy Schetyny: Piotr Borys, Robert Tyszkiewicz, Mariusz Witczak. Za Siemoniakiem stoją również były szef klubu parlamentarnego PO Sławomir Neumann i szef mazowieckiej Platformy europoseł Andrzej Halicki.

W regionach kandydatura Siemoniaka jest jednak odbierana jako opcja zachowania status quo. A taki scenariusz ma w partii niewielu zwolenników. Sam Siemoniak szybko dorobił się zaś łatki "człowieka Schetyny", chociaż przez całą poprzednią kadencję nie znajdował się w najbliższym kręgu ludzi przewodniczącego. - Schetynę partia chce wymienić, bo to kwestia naszej przyszłości. Ale to nie jest tak, że w partii go nienawidzą. Ma szacunek wielu osób, ale w wyborach nie miałby szans - mówi nam nasz rozmówca z Platformy.

Inny dodaje:

Siemoniakowi namaszczenie od Schetyny bardzo zaszkodziło. Zbyt mocne jest w partii parcie na zmianę, żeby ludzie przymknęli na to oko. (...) Nie mam pojęcia, dlaczego zgodził się wystartować w takiej konfiguracji, nie może nic na tym zyskać

Kandydaci niszowi

Pozostała trójka kandydatów to senator Bogdan Zdrojewski, poseł Bartłomiej Sienkiewicz i posłanka Joanna Mucha. Konserwatysta, liberał i przedstawicielka platformianej centrolewicy. Zdaniem naszych rozmówców w Platformie wszystkich łączy jedna rzecz - to kandydaci niszowi, bez szans na zwycięstwo, a nawet wejście do drugiej tury.

Zdrojewski od dawna jest zagorzałym krytykiem Schetyny, więc jego start był niejako formalnością. Były minister w rządzie Donalda Tuska próbował zjednać sobie poparcie skrzydła konserwatywnego, ale z naszych informacji wynika, że większość konserwatystów wolała jednak postawić na Budkę, który ma największe szanse na zwycięstwo.

Sienkiewicz jest w Platformie ceniony za zdolności analityczne i intelekt, ale w partyjnej działalności nie był dotychczas zbyt aktywny. Podobnie jak Zdrojewski nie ma swojej frakcji ani znaczącego poparcia wśród działaczy. Zresztą jego start w wyścigu o fotel szefa partii dla wielu osób w Platformie był zaskoczeniem.

Co z Muchą? - Asia od dwóch lat nie robiła nic innego, tylko myślała o starcie na szefową Platformy - przyznaje polityk Platformy, którego pytamy o to, jak stoją akcje byłej minister sportu i turystyki. Po chwili dorzuca: - Ma program, wie, co chce przekazać, jaką Platformę budować. Tyle że nikt tej kandydatury nie traktuje poważnie. W partii żartują, że jej zaplecze to ona i jej asystenci. Sama Mucha jest zgoła innego zdania i uważa, że ma spore szanse na zwycięstwo.

Mówi polityk dobrze orientujący się w wewnętrznych układankach w Platformie: - Asia poprze Borysa, to już wiadomo. Z Sienkiewiczem do końca nic nie jest pewne. A Zdrojewski musi postawić na Budkę, bo przecież nikt nie wyobraża sobie, że przekazałby głosy kandydatowi Schetyny.

O swojej wizji Platformy Obywatelskiej mówiła niedawno w "Porannej Rozmowie Gazeta.pl" Joanna Mucha:

Zobacz wideo
Więcej o: