Tak PiS reaguje na Komisję Wenecką. "Prywatna wizyta, narusza konstytucję i statut samej komisji"

Komisja Wenecka przyjechała do Polski "prywatnie", co więcej, jej uznanie naruszałoby Konstytucję RP, a nawet złamało statut samej komisji - tak PiS uzasadnia ignorowanie wizyty prawników Rady Europy. Zupełnie inne zdanie na ten temat ma sama komisja.

Od czwartku w Polsce przebywa delegacja ekspertów z Komisji Europejskiej. Prawo i Sprawiedliwość nie kryje, że wizyta jest rządzącym nie na rękę. W czwartek marszałek Elżbieta Witek odmówiła spotkania z wizytatorami. Kancelaria Sejmu tłumaczyła to obowiązkami związanymi z obradami, a także zbyt późnym wystosowaniem zaproszenia.

Komisja Wenecka w Polsce. Rządzący: Prywatna wizyta

W oficjalnym komunikacie zaproszenie na spotkanie z komisją nazwano "propozycją niefortunną". W Sejmie nie znalazła się nawet wolna sala dla gości, więc spotkanie z posłami odbyło się w Senacie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych z kolei nie udostępniło samochodów. Wiceszef resortu Szymon Szynkowski vel Sęk tłumaczył, że MSZ nie może obsługiwać wizyty, która nie jest "oficjalna", a zaproszenie komisji nazwał "prawnie ułomnym".

To właśnie "prywatnością" wizyty i jej niezgodnością z prawem PiS w swoich przekazach tłumaczy ignorowanie prawników. - Trzeba potraktować tę wizytę jako wizytę o charakterze bardziej prywatnym, nieoficjalnym. Marszałek Senatu nie ma prawa, zgodnie z przepisami polskimi, do tego, żeby zapraszać Komisję Wenecką. Od tego jest rząd, który współpracuje w tym zakresie z prezydentem - mówił w czwartek Michał Wójcik, sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Przekonywał też o tym m.in. minister z Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

>>> "Dziś Sędziowie - Jutro Ty!". Masowe protesty przeciw planom dyscyplinowania sędziów

Zobacz wideo

Marcin Warchoł zaprasza do muzeum

Swoje trzy grosze dołożył też wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, który zaprosił wizytujących do Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Podkreślał, że w muzeum jest wystawa, która pokazuje system działania komunistycznych sędziów i prokuratorów. Eksperci z komisji nie skorzystali. "Jesteśmy zmuszeni uznać wizytę przedstawicieli Komisji za nieoficjalną i nieformalną, a wszelkie Państwa ustalenia czy opinie wydane na podstawie takiej nieoficjalnej wizyty za dokumenty niemające charakteru oficjalnych opinii czy ustaleń Komisji Weneckiej" - przekonywał Warchoł, który sam jest członkiem Komisji Weneckiej. Wiceszef MS poszedł nawet o krok dalej, twierdząc, że uznanie tej wizyty naruszałoby konstytucję, a nawet złamało statut Komisji Weneckiej. 

Odnosząc się do tych opinii, marszałek Grodzki skrytykował wypowiedzi przedstawicieli rządu, w tym wiceministra Warchoła . - W ten sposób pan minister dezawuuje komisję, w której sam zasiada - zauważył marszałek Senatu. Dodał, że opinia Komisji Weneckiej w sprawie nowelizacji ustaw sądowych będzie najwcześniej w środę lub w czwartek w przyszłym tygodniu.

Sekretarz komisji: Jesteśmy oficjalnie

Komisję do kraju może zaprosić parlament, rząd lub głowa państwa. Tomasz Grodzki jako marszałek Senatu reprezentuje parlament. To, jak przedstawia wizytę PiS, stoi w sprzeczności z poglądami samej komisji. - Nasza wizyta oczywiście ma charakter oficjalny. Zaprosił nas Senat - powiedział "Gazecie Wyborczej" Thomas Markert, sekretarz Komisji Weneckiej, którzy przewodniczy delegacji w Polsce. 

Warto pamiętać, że Tomasz Grodzki zaprosił komisję do Polski po sugestii Very Jourovej, wiceszefowej Komisji Europejskiej. To wiceszefowa KE w liście do polskich władz apelowała o spotkanie z ekspertami z KW.

Komisja Wenecka przyjechała do Polski w związku z tzw. ustawą kagańcową. Uchwalona przez Sejm 20 grudnia 2019 roku nowelizacja m.in. Prawa o ustroju sądów i ustawy o Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze wprowadza między innymi odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za "działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów".

W piątek opinię na temat tzw. ustawy kagańcowej przedstawiła Rada Europy. Komisarz praw człowieka RE Dunja Mijatović napisała do marszałka Grodzkiego list, w którym rekomenduje odrzucenie nowelizacji.