Biedroń - popsuty gwiazdor lewicy. "Odbudujemy Roberta, jego wizerunek i zaufanie"

Rok temu Robert Biedroń był idealnym kandydatem całej lewicy na prezydenta. Ale od tego momentu minęło sporo czasu i sporo w politycznym życiu samego Biedronia się zmieniło. Niekoniecznie na plus. Dzisiaj nadal ma potencjał, ale też problemy z wiarygodnością i tzw. formatem prezydenckim. Lewica planuje go odbudować.

Ogłoszenie prezydenckiej rekomendacji zarządu SLD dla Biedronia nie przypominało zwycięskiej fety. Stonowane nastroje, wystudiowane uśmiechy, urzędowy optymizm. Wszystko to okraszone szczyptą politycznego truizmu. - Jestem zdeterminowany, żeby walczyć, mam dużo siły, przeszedłem naprawdę trudną drogę, żeby stanąć przed państwem jako kandydat na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej - zapewnił dziennikarzy prezes Wiosny.

Robert Biedroń jest dzisiaj postacią ponadpartyjną. Nie jest własnością jednego ugrupowania, jest twarzą polskiej lewicy. Chcemy to wykorzystać

- mówi nam poseł SLD Andrzej Rozenek, gdy pytamy go o nominację dla prezesa Wiosny. 19 stycznia na konwencji SLD Biedroń zostanie oficjalnie zaprezentowany jako kandydat Lewicy w wyborach prezydenckich. Jednak podczas rzeczonego briefingu nawet on sam, poza kilkoma kurtuazyjnymi uśmiechami, nie sprawiał wrażenia zachwyconego perspektywą walki o Pałac Prezydencki.

Kandydaturę Roberta Biedronia na prezydenta już jakiś czas temu zachwalała w "Porannej Rozmowie Gazeta.pl" posłanka Partii Razem Marcelina Zawisza:

Zobacz wideo

Mówi osoba dobrze znająca Biedronia: 

Po tym, jak przebiegał proces wyłaniania kandydata Lewicy widać, że sam Biedroń nie palił się do startu. Być może zrobił polityczny rachunek sumienia, rozliczył się ze swoją niedaleką polityczną przeszłością i zrozumiał, że fali, która niosła go w pierwszej połowie 2019 roku, już nie ma

Trudny rok idola Lewicy

2019 rok był dla Biedronia słodko-gorzki. Z jednej strony założył własną partię, wszedł do politycznej pierwszej ligi, wprowadził swoich ludzi do europarlamentu, a później także do Sejmu i Senatu. Z drugiej, założona przez Biedronia Wiosna nie dożyła nawet roku i dzisiaj jest już po słowie z SLD ws. zjednoczenia i powołania do życia nowej formacji, z kolei sam Biedroń zanotował szereg mniejszych i większych wpadek i afer, które mocno podkopały jego pozycję na polskiej scenie politycznej.

Żeby nie być gołosłownym - dwa sondaże pracowni IBRiS na zlecenie Onetu. Oba pokazują zaufanie i nieufność wobec polityków, zostały przeprowadzone tą samą metodą (CATI, czyli wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych) i na podobnej próbie badawczej.

Pierwszy jest z lutego 2019 roku, czyli tuż po ogłoszeniu powstania Wiosny. Biedroniowi ufa w nim 37 proc. Polaków (drugi po Władysławie Kosiniaku-Kamyszu wynik wśród polityków opozycji), nie ufa - 33. Drugie badanie to początek grudnia tego samego roku. Zaufanie do Biedronia deklaruje 21 proc. badanych (czwarty rezultat po stronie opozycyjnej), nieufność - 50 (gorsi w opozycji są tylko Janusz Korwin-Mikke, Grzegorz Schetyna i o jeden punkt procentowy Donald Tusk).

Zmiana jest zauważalna gołym okiem - zaufanie spadło o 16 pkt proc., podczas gdy nieufność wzrosła o punktów 17. Powodów, dla których notowania Biedronia wśród Polaków mocno podupadły jest kilka. Wśród nich te mniej i bardziej poważne.

Z tych bardziej poważnych wymienić należy na pewno trzy kwestie. Pierwszą jest zamieszanie wokół mandatu europosła, który przed eurowyborami Biedroń obiecywał (w razie zdobycia) zdać, czego ostatecznie nie zrobił. Mocno ucierpiała na tym jego polityczna wiarygodność. Politycznym planom Biedronia na pewno nie pomogły też mnożące się niejasności wokół finansów Wiosny. Niejasności, których partia nigdy przekonująco nie wytłumaczyła wyborcom i czego dzięki zjednoczeniu z SLD robić już nie będzie musiała.

Wreszcie rzecz ostatnia, ale z pewnością nie najmniej ważna, czyli samo zwinięcie sztandaru Wiosny i mariaż z SLD, w kontrze do którego Wiosna przecież powstawała. Trudno pozbyć się wrażenia, że to rozpaczliwa ucieczka przed wszelkimi kłopotami - brakiem pieniędzy, słabymi strukturami, odejściami kolejnych prominentnych polityków. Ucieczka, na ołtarzu której Biedroń składa jednak swoje polityczne dziecko, a wraz z nim wiarygodność poważnego politycznego lidera, który dotrzymuje danego słowa i osiąga wyznaczone cele.

Pod koniec roku doszło nawet do tego, że Biedroń w sondażach prezydenckich zaczął przegrywać z, będącym na fali po głośno komentowanym "kontrexposé", Adrianem Zandbergiem. Badanie IBRiS dla "Dziennika Gazety Prawnej" i RMF FM pokazało, że na prezesa Wiosny swój głos oddałoby 5,3 proc. Polaków, a na jednego z liderów Partii Razem 9,1. Zastrzeżenie: Biedroń "startował" w wariancie z Jackiem Jaśkowiakiem jako kandydatem Koalicji Obywatelskiej, natomiast w przypadku Zandberga miejsce prezydenta Poznania zajęła Małgorzata Kidawa-Błońska. Jednak nawet przy bezpośrednim starciu i pytaniu o to, który z dwóch lewicowych tenorów miałby większe szanse w rywalizacji z Andrzejem Dudą, wygrywa Zandberg - 41,6 do 15,6 proc. (IBRiS dla Wirtualnej Polski, koniec listopada 2019 roku).

Zobacz, dlaczego zdaniem prof. Aleksandra Smolara Adrian Zandberg przerasta innych polskich polityków:

Zobacz wideo

Plusy dodatnie i plusy ujemne

Odbudujemy Roberta, jego wizerunek i zaufanie. Punkt wyjściowy mamy naprawdę dobry

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl jedna z posłanek Lewicy. - Wiemy, jakie są słabości i wady Roberta. To jest zresztą wiedza dość powszechna, także nasi przeciwnicy raczej nas tu niczym nie zaskoczą. Co więcej, sam Robert jest tego świadomy i wie, nad czym będzie musiał popracować - przekonuje.

O jakich słabościach mowa? Nasi rozmówcy z Lewicy są zgodni, że największym wyzwaniem dla sztabowców będzie nadanie Biedroniowi tzw. formatu prezydenckiego. Chodzi o przedstawienie go jako męża stanu, który zarówno politycznie, jak i charakterologicznie czy intelektualnie jest gotowy do bycia osobą numer jeden w państwie.

- Chociażby niedawna aktywność Biedronia i jego partnera na Twitterze w kontekście prezydenckiej nominacji pokazuje, że jest to spore wyzwanie. Biedroń musi pozbyć się infantylności, która zupełnie nie przystaje do urzędu prezydenta RP - mówi jeden z byłych bliskich współpracowników Biedronia.

Drugim poważnym wyzwaniem dla Lewicy będzie przekonanie Polaków, że Biedroń jest wiarygodny, przewidywalny i nie zmienia zdania co pięć minut (jak w sprawie mandatu europosła). Wreszcie trzeba będzie okiełznać samego Biedronia, który uwielbia brylować w mediach i zwracać na siebie uwagę, a nie zawsze jest to najlepszy sposób robienia poważnej, "dużej" polityki.

Anna Maria Żukowska, posłanka Lewicy i rzeczniczka prasowa SLD:

Nasza kampania nie będzie kampanią o Robercie, chociaż jako kandydat jest z oczywistych względów w tej kampanii kluczowy, ale o kompleksowej, lewicowej, odważnej wizji kraju. My tę wizję mamy i nie będziemy kluczyli w takich sprawach, jak emerytura obywatelska, aborcja, równość małżeńska

Ale Biedroń to nie tylko problemy. To również bardzo solidna baza i spory potencjał na starcie kampanii. Słowem, polityczny materiał, na którym sprawni sztabowcy mają co i jak budować. - Z realnych opcji, które mieliśmy do dyspozycji, to Robert miał po swojej stronie najwięcej atutów. Był posłem, szefem partii, teraz jest europosłem, ma bardzo dużą rozpoznawalność i wciąż cieszy się sporą popularnością - przyznaje Dorota Olko, rzeczniczka prasowa Partii Razem, która również udzieliła Biedroniowi swojej rekomendacji.

Olko dodaje, że w jej oczach największą zaletą Biedronia "jest sposób, w jaki łapie kontakt z ludźmi podczas bezpośrednich spotkań. Jest w tym świetny, a w kampanii prezydenckiej będzie to atut nie do przecenienia".

Robert jest zwierzęciem kampanijnym. On zawsze odżywa, kiedy może wsiąść w autokar czy samochód, jeździć po kraju i spotykać się z ludźmi. Zresztą jest w tym świetny

- słyszymy z kolei w SLD.

Nasi rozmówcy podkreślają również, że Biedroń to faktyczny, a nie malowany lider Lewicy. Oprócz niego w prezydenckim wyścigu spośród partyjnych liderów zobaczymy tylko Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Poważne ugrupowanie do wyborów prezydenckich wystawia swojego lidera. U nas jest trzech liderów, a Robert jest jednym z nich. Tą kandydaturą pokazujemy, że traktujemy poważnie naszych wyborców

- ocenia Andrzej Rozenek z SLD.

Głos na Lewicę, nie na Biedronia

Wystawienie lidera to jednak żadna gwarancja sukcesu. Taką daje natomiast przemyślana i realistyczna strategia kampanijna. Już dzisiaj wiadomo, że Lewica nie planuje z kampanii Biedronia robić plebiscytu "za" lub "przeciw" byłym prezydentem Słupska. O prezydenturę zamierza bić się w Polsce powiatowej, zwłaszcza małych i średnich miastach. Takich jak Słupsk, w którym Biedroń święcił polityczne triumfy. Lewica chce również wykorzystać kampanię do wypromowania całego obozu politycznego, na czele z ważnymi dla siebie postulatami. A nie tylko samego kandydata.

Taki kierunek popiera Michał Syska, prawnik, doradca polityczny i dyrektor Ośrodka Ośrodka Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lassalle’a. - W kampanii Lewica powinna skupić się na kwestiach politycznych, a nie osobowościowych kandydata - mówi w rozmowie z Gazeta.pl były strateg Wiosny. I dodaje: - Skoncentrowanie się na tych ostatnich dawałoby konkurentom okazję do punktowania błędów i wpadek Biedronia z niedalekiej przeszłości. Lewica od razu znalazłaby się w defensywie i musiałaby tłumaczyć z kolejnych spraw, zamiast samej narzucać tematy konkurencji.

Zdaniem Syski, głównym celem Lewicy na wybory prezydenckie powinno być utrzymanie i przywiązanie do siebie wyborców, którzy poparli Lewicę w październikowej elekcji parlamentarnej.

Wielu ówczesnych wyborców Lewicy nie było z nią związanych ani emocjonalnie, ani historycznie. Drugim celem jest poszerzenie bazy wyborczej, co pozwoliłoby powalczyć o miano pierwszej siły politycznej w opozycji

- analizuje nasz rozmówca.

Równie ważnym zadaniem będzie też znalezienie odpowiedzi na to, jaką lewicę reprezentuje Biedroń. O ile w kwestiach obyczajowych jest to łatwe do przewidzenia, o tyle w gospodarczo-społecznych już nie do końca. W swoich początkach Wiosna była partią znacznie bardziej wolnorynkową niż pod koniec 2019 roku, kiedy bez zająknięcia podpisała się pod mocno socjalnym programem Lewicy. Kampania prezydencka, a co za tym idzie także sam Biedroń, wyznaczy kierunek, w którym w kolejnych miesiącach albo nawet latach podąży obóz lewicowy.

Niewątpliwym wyzwaniem dla Biedronia będzie zawalczenie o elektorat kobiecy i odbicie go jedynej kandydatce w stawce - Małgorzacie Kidawie-Błońskiej (Platforma Obywatelska). Zwłaszcza w kontekście licznych w ostatnich tygodniach spekulacji o tym, jakoby planem A Lewicy było właśnie wystawienie do walki o prezydenturę kobiety.

Robert wciąż jest pierwszym wyborem dla dużej części elektoratu kobiecego, bo to jedyny progresywny kandydat w stawce. Poza nim są jedynie konserwatyści, którzy różnią się wyłącznie stopniem swojego konserwatyzmu

- uspokaja Andrzej Rozenek, pytany o to, czy Biedroń będzie mieć szansę przyciągnąć do Lewicy tyle kobiet co wspomniana kandydatka, której wyłonić się nie udało.

Michał Syska, były doradca Biedronia: - Sztab Biedronia będzie musiał przekonać lewicowy elektorat do tego, że głos na Biedronia to nie tyle głos na niego, co głos na silną Lewicę w najbliższej przyszłości. Mówiąc obrazowo: nawet jeśli ktoś na lewicy niespecjalnie lubi czy popiera Biedronia, to zagłosuje na niego, ale nie będzie się cieszyć.

Więcej o:
Komentarze (309)
Wybory prezydenckie 2020. Robert Biedroń kandydatem Lewicy
Zaloguj się
  • andienerven

    Oceniono 45 razy 13

    Bardzo fajny, nowoczesny kandydat. Lubi pozartowac i z siebie i ze swoich wyborcow.

    Pierwsza kadencje sejmu skonczyl wczesniej bo zobaczyl siebie w roli prezydenta Slupska. Nie wiadomo zbytnio, co mozna zrobic dla mieszkancow podczas jednej tylko kadencji, ale Pan Robert juz przed jej uplywem zapragnal czegos wiecej... I ponownie wyborcy mu uwierzyli. Teraz po roku kolezka znowu zmienia wizje....

  • america_n_beauty

    Oceniono 36 razy 12

    Oczywiście że Robert do nikogo nie należy i jest ponadpartyjny - on należy tylko do siebie k własnych interesów. Jest pozbawiony kręgosłupa moralnego do tego stopnia że dziwię się że na nogach stoi... wyjątkowo obślizgła kreatura w polityce

  • birdy-niam-niam

    Oceniono 29 razy 11

    ''Robert jest zwierzęciem kampanijnym. On zawsze odżywa, kiedy może wsiąść w autokar czy samochód, jeździć po kraju i spotykać się z ludźmi. Zresztą jest w tym świetny...''

    to niech zostanie taksówkarzem...
    albo lepiej - kierowcą autobusu...
    dlaczego od razu ma być prezydentem?

    idę o zakład, że jego sztab wyborczy nie ogarnie jego infantylnej osobowości. gościu jest gotów oddać wszystko za fajne selfie, a główna jego działalność to zbieranie lajków i retweetów na fejsie i TT.
    wynik ogórkowej może być nieosiągalny dla tego pajaca.

  • 0roman0

    Oceniono 22 razy 10

    To czy ktoś jest hetero czy homo nie ma dla mnie aż tak wielkiego znaczenia. Oddałbym głos no porządnego homo niż na łajdaka hetero. Jednak od kilku lat gdy obserwuję Biedronia to widzę w nim przemianę która w moich oczach dyskwalifikuje go. Staje się coraz bardziej egzaltowany, coraz bardziej zniewieściały. Zaczyna przypominać stereotypowego geja z głupich komedyjek. O tym jak wszystkich wycykał z kandydowaniem PE nie wspomnę. Może i gość ma dobre pomysły ale nie oddam na niego głosu. Już prędzej nie pójdę głosować.

  • yaspiman

    Oceniono 20 razy 10

    zaufania to nie odbudujecie. zaufanie albo sie ma, albo się go traci. biedroń moje
    zaufanie utracił.

  • schuja

    Oceniono 21 razy 9

    Nawet rok temu to był Biedroń, absolwent politologii, które jako poseł nie wiedział co to jest konwent seniorów. Jeżeli to ma być twarz polskiej lewicy to jedyną formacją, które jest w stanie pokonać PiS będzie sam PiS.

  • gama01

    Oceniono 12 razy 8

    Moze sobie popracowac, ile wlezie, ale dla mnie jest spalony i mojego glosu miec na pewno juz nie bedzie. Dobrze zarlo, ale zdechlo. Facet pomylka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX