"Ustawa kagańcowa" przyjęta. Migalski sugeruje, "ile kosztowało" poparcie Gowina. "Dwóch wiceministrów, niedrogo"

Błyskawiczne tempo prac i w piątek wszystko stało się jasne: głosami PiS przyjęto tzw. ustawę dyscyplinującą. Komentatorzy wieszczą "koniec z państwem prawa jakie znamy", ale też wskazują na możliwe potknięcia w związku z szybkim procedowaniem projektu. Najdalej idzie natomiast Marek Migalski, który sugeruje: "Dwóch polityków Porozumienia zostało dziś wiceministrami. Tyle kosztuje poparcie Gowina za głosowanie za ustawą kagańcową. W sumie niedrogo".

Zaledwie w czwartek przed południem tzw. ustawa dyscyplinująca sędziów została dołączona do harmonogramu prac Sejmu, a w piątek po godz. 17 została przyjęta. Poprzedziło to długie, nocne posiedzenie Komisji Sprawiedliwości, która zaczęła obrady po godz. 19, by skończyć po 5 rano następnego dnia.

W piątek Sejm, po III czytaniu, przyjął ustawę, przy 233 głosach "za". Projekt poparli wyłącznie posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Tempo było błyskawiczne, bo projekt zgłoszono zaledwie 12 grudnia, a osiem dni później skończono go procedować.

Po nocnym posiedzeniu komisji do ustawy wprowadzono sporo poprawek, tu ich pełna lista:

Co dokładnie zawiera ustawa PiS o sądach? Wyjaśniamy

>>> Rzecznik praw obywatelskich nie szczędził krytyki "ustawie kagańcowej". Zobacz sejmowe wystąpienie:

Zobacz wideo

Komentarze po przyjęciu "ustawy kagańcowej". "Koniec z państwem prawa jakie znamy"

Nowelizacja (nazywana też"kagańcową") i zawarte w niej nowe uprawnienia już wcześniej znalazły krytyków, a teraz po ekspresowym tempie pojawili się kolejni, nie brakuje też komentarzy dziennikarzy, publicystów i samych polityków, którzy dopiero co oddawali głosy.

Jacek Nizinkiewicz z "Rzeczpospolitej" na Twitterze zamieścił krótki, acz alarmistyczny wpis:

Sejm, głosami PiS, przyjął projekt ustawy dyscyplinującej sędziów. Koniec z państwem prawa jakie znamy.

Z kolei Kataryna, komentatorka, od niedawna we "Wprost", wskazała na ewentualne, negatywne efekty takiego tempa prac. Stwierdziła, że błyskawiczne procedowanie sprawi, że widoczny stanie się kontrast między sposobem prac w Senacie i Sejmie. "Głośniej wybrzmią wady projektu" - oceniła.

"Dwóch polityków Porozumienia zostało dziś wiceministrami. W sumie niedrogo"

Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej pisała z kolei, że "PiS triumfował" wprowadzając ustawę. "Nic nie zrozumieli. Nic" - skwitowała. Jej klubowy kolega Paweł Kowal podnosił, że "ustawa jest zła, ponieważ uderza w interesy obywateli, szczególnie przedsiębiorców".

Zwycięscy posłowie PiS, poza cieszeniem się z przyjęcia ustawy, zaczęli lekko atakować Konfederację za to, że ta wstrzymała się od głosu ws. ustawy. Sebastian Kaleta, jeden z wnioskodawców projektu, zarzucił klubowi składającemu się z narodowców czy ludzi z KORWiN:

Konfederacja nie poparła ustawy, która ma zatrzymać anarchizację sądownictwa.

Na zupełnie inny wątek w całej tej sytuacji zwrócił uwagę Marek Migalski, politolog, w przeszłości polityk PiS (startował z list tej partii do europarlamentu), stwierdzając:

Dwóch polityków Porozumienia zostało dziś wiceministrami. Tyle kosztuje poparcie Gowina za głosowanie za ustawą kagańcową. W sumie niedrogo.

Politycy, o których pisze Migalski to Marcin Ociepa - został wiceministrem obrony narodowej i Kamil Bortniczuk - został sekretarzem stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. 

Więcej o: