Karczewski na bezpłatnym urlopie pełnił płatne dyżury. "Praca dla idei to nie praca za darmo"

- Praca dla idei to też nie praca na wolontariacie, za darmo - powiedział w Polsat News wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski, który - jak się okazało niedawno - pełnił płatne dyżury w szpitalu, gdy był wicemarszałkiem Senatu.

Na początku grudnia portal tvn24.pl opisał, że Stanisław Karczewski w latach 2009-2015 zarobił 400 tys. zł w szpitalu w Nowym Mieście, choć był wtedy senatorem i wicemarszałkiem Senatu z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Karczewski przebywał na bezpłatnym urlopie, ale pełnił dyżury na podstawie umowy cywilno-prawnej.

Polityk przekonywał, że "działał w pełnym przekonaniu, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem". Zaznaczał też, że konsultował tę sprawę z prawnikami z Kancelarii Senatu, którzy nie widzieli zastrzeżeń, natomiast miał je np. Główny Inspektor Pracy.

Bezpłatny urlop i płatne dyżury Karczewskiego. "Pracowałem na długi czas jako wolontariusz"

Sprawa powróciła na antenie Polsat News, gdzie były marszałek Senatu, a obecny wicemarszałek, stwierdził, że gdyby jeszcze raz miał podjąć podobną decyzję, to nie zawahałby się postąpić tak samo. Co więcej, powiedział: - Jest taka nagonka w tej chwili na polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Tak wyjaśniał z kolei całe tło zdarzeń:

Miałem urlop bezpłatny, ponieważ byłem ordynatorem. Pracowałem jako chirurg, jako lekarz, na długi czas jako wolontariusz, a później miałem dyżury. (...). Pokażę, że to było absolutnie dopuszczalne, możliwe.

>>> Co najbardziej dokucza Polakom w służbie zdrowia? Zapytaliśmy:

Zobacz wideo

Karczewski: Praca dla idei to nie praca za darmo

W pewnym momencie prowadząca przypomniała Stanisławowi Karczewskiemu jego słowa z czasów, gdy trwał protest rezydentów, a więc jego młodszych kolegów po fachu. Ponieważ jednym z postulatów rezydentów były podwyżki, ówczesny marszałek Senatu mówił:

Sam w tej chwili, jako marszałek Senatu, zarabiam zdecydowanie mniej, niż bym zarabiał, jako dyrektor czy ordynator szpitala. Naprawdę warto pracować dla jakiejś idei, a nie tylko myśleć o pieniądzach.

Te słowa padły w październiku 2017 roku, teraz Karczewski ocenił sytuację inaczej:

Praca dla idei to też nie praca na wolontariacie, za darmo. Przyznaję, że nie było to do końca fortunne, tak się odbiło niekorzystnie na tym "prześwietlaniu mnie". Nie możemy mówić tylko i wyłącznie o pieniądzach.