Była posłanka od głosowania "na dwie ręce" odnaleziona. Pracuje jako ekspert w Kancelarii Premiera

Małgorzata Zwiercan, kojarzona głównie ze sprawą "głosowania na dwie ręce" pracuje w Kancelarii Premiera - informuje tvn24.pl. Szef kancelarii Michał Dworczyk potwierdził już te doniesienia.

Małgorzata Zwiercan to posłanka VIII kadencji Sejmu, która do parlamentu dostała się z list Kukiz'15, a później przeszła do koła Wolni i Solidarni, które założył zmarły w tym roku Kornel Morawiecki. W tym roku starała się o reelekcję z list Prawa i Sprawiedliwości w okręgu nr 26, jednak bezskutecznie.

Małgorzata Zwiercan pracuje w KPRM

Mimo wyborczego fiaska Małgorzata Zwiercan "odnalazła się" w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak informuje portal tvn24.pl, te doniesienia potwierdził szef KPRM Michał Dworczyk. Nie wiadomo jednak, czym dokładnie w Kancelarii ma zajmować się Zwiercan, a ona sama nie skomentowała sprawy.

>>> Zwiercan głosowała "na dwie ręce", z kolei w nowej kadencji głosowania próbowano "anulować bo przegramy":

Zobacz wideo

Małgorzata Zwiercan jest kojarzona przede wszystkim z wydarzeniami z kwietnia 2016 roku, gdy Sejm wybierał nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wówczas Zwiercan, choć jest to zabronione, poza oddaniem głosu za siebie, zagłosowała także za nieobecnego na sali Kornela Morawieckiego (stąd sformułowanie "głosowania na dwie ręce").

Prokuratura i sprawa Zwiercan

Przyłapana na niedozwolonym głosowaniu Zwiercan tłumaczyła się niewiedzą. W konsekwencji została wyrzucona ze swojego ówczesnego klubu poselskiego Kukiz'15. Sprawą zajęła się prokuratura, która dopiero we wrześniu 2017 roku złożyła wniosek do marszałka Sejmu, aby pociągnąć posłankę do odpowiedzialności karnej.

Ten wniosek został "zamrożony" jednak w komisji regulaminowej i Zwiercan sama zrzekła się immunitetu w kwietniu 2018 roku, czyli w dwa lata po głosowaniu "na dwie ręce". Pod koniec lutego 2019 roku prokuratura ostatecznie przedstawiła jej zarzut przekroczenia uprawnień służbowych (grozi za to do 3 lat więzienia), a Zwiercan nie przyznała się do zarzucanego jej czynu.

Jak wskazuje tvn24.pl, od lutego tego roku sprawa niespecjalnie ruszyła do przodu. Prokuratura przekazała portalowi jedynie, że dopiero 12 listopada do sądu skierowano akt oskarżenia.

Więcej o: