Sejm zmienił zasady wyboru członków PKW. "Państwo tę żabę będziecie jedli"

Sejm przyjał uchwałę w sprawie zmiany sejmowego regulaminu, która dotyczy m.in. Państwowej Komisji Wyborczej. Sejm będzie wybierał 7 z 9 członków PKW. Dotychcza wszyscy członkowie byli delegowani przez Trybunał Konstytucyjny, Naczelny Sąd Administracyjny i Sąd Najwyższy. Za uchwałą głosowało 232 posłów, przeciwnych było 180, a 23 wstrzymało się od głosu.

Zmiany mają związek z nowelizacją Kodeksu wyborczego ze stycznia 2018 roku. Na jej mocy wskazywani przez Sejm członkowie PKW będą musieli posiadać kwalifikacje do zajmowania stanowiska sędziego lub mieć co najmniej trzyletni staż pracy jako prokurator, adwokat, radca prawny albo być profesorem lub doktorem habilitowanym nauk prawnych. Ich kadencja będzie wynosić cztery lata. Kadencja pozostałych dwóch sędziów - pochodzących z Trybunału Konstytucyjnego i Naczelnego Sądu Administracyjnego - wyniesie dziewięć lat.

Podczas dyskusji na sali plenarnej Krzysztof Sobolewski z Prawa i Sprawiedliwości tłumaczył, jak Sejm ma wybrać siedmiu członków PKW. Dodał, że wybór ten ma być proporcjonalny do wielkości klubów, a liczbę kandydatów na członków PKW zgłaszanych przez poszczególne kluby ma ustalać Prezydium Sejmu. Zgodnie z nowelizacją, prezydent powoła nową komisję w ciągu 100 dni od dnia wyborów do Sejmu. Poseł Sobolewski dodał, że w uzasadnionych przypadkach Sejm będzie mógł zwrócić się do prezydenta z wnioskiem o odwołanie wskazanego przez siebie członka PKW. Taki wniosek - wraz z uzasadnieniem - może zgłosić Prezydium Sejmu lub grupa co najmniej 35 posłów.

>>> Zobacz rozmowę z szefem PKW Wojciechem Hermelińskim:

Zobacz wideo

Opozycja zgodnie krytykuje PiS

Proponowane zmiany krytykował Jarosław Urbaniak z Koalicji Obywatelskiej. Jak mówił, "uderzają one w podstawy demokracji". Wyjaśnił, że chodzi o przepisy mówiące o tym, że siedmiu członków PKW wybiera Sejm oraz te umożliwiające ich odwołanie. Poseł wniósł poprawki do projektu. Jak powiedział, precyzują one, kto ma prawo złożyć wniosek o odwołanie członka komisji oraz zakładają, że podstawą do tego jest tylko przestępstwo przeciwko wyborom. Poprawki proponowane przez KO odrzucono.

Wprowadzone przez PiS zmiany krytykowały również pozostałe kluby. Katarzyna Kotula z Lewicy przekonywała, że brak sprecyzowanych przesłanek do odwołania członków PKW otwiera furtkę do nadużyć. Wtórowała jej Jolanta Fedak z PSL-Kukiz'15. - To pogłębia jeszcze większą nieufność do funkcjonowania Sejmu - stwierdziła. - My nie przyłożymy do tego ręki. Jako klub wstrzymamy się od głosu, uznając, że państwo żeście ten kodeks zmienili, państwo tę żabę będziecie jedli - dodała.