Sędziowie o nowej ustawie PiS, która ma ich uciszyć. "Szykuje się stan wojenny w sądach"

"To groźba", "Szykuje się stan wojenny w sądach" - to niektóre reakcje sędziów na wieść o przygotowywanej przez Prawo i Sprawiedliwość nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych i ustawy o SN, która ma ich zdyscyplinować. Projekt pisma zakłada m.in. kary finansowe i wyrzucenie "niepokornych" sędziów z zawodu.

Wzburzenie w środowisku sędziowskim wywołały doniesienia o gotowym projekcie nowelizacji ustawy dyscyplinującej sędziów przygotowanej przez Prawo i Sprawiedliwość, która - według doniesień RMF FM - ma zostać uchwalona przez Sejm jeszcze przed końcem roku. Z projektu dokumentu wynika, że PiS chce karać sędziów, którzy ośmielą się zakwestionować status innych przedstawicieli swojego zawodu - także tych, którzy zostali powołani przez nową, zreformowaną przez PiS Krajową Radę Sądownictwa. W praktyce nowa ustawa miałaby być sposobem na uciszenie sędziów takich jak Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, który publicznie domagał się ujawnienia list poparcia do KRS.

>>> Tak PiS broniło swoich zmian w sądownictwie:

Zobacz wideo

PiS chce uciszyć sędziów nowelizacją ustawy. "Te regulacje brzmią jak wprowadzanie stanu wojennego"

Zgodnie z nowelizacją ustawy sędziowie mieliby być karani za nieposłuszeństwo. W przypadku sądów powszechnych ma im grozić przeniesienie do innego miejsca pracy lub usunięcie z zawodu. W przypadku sędziów Sądu Najwyższego karą ma być złożenie z urzędu sędziego. Nowelizacja zakłada też kary pieniężne. Jak poinformował dziennikarz RMF FM Patryk Michalski, Prawo i Sprawiedliwość rozważało nawet wprowadzenie kary do 5 lat więzienia dla "niepokornych" sędziów. Zmiana ta ostatecznie nie znalazła się jednak w projekcie przygotowywanym przez PiS.

Sędziowie nie kryją wzburzenia przygotowywanymi przez PiS zmianami. Niektórzy wprost wskazują, że projekt zmian PiS przypomina czasy PRL.

"Widzę, że szykuje się stan wojenny w sądach" - napisał na Twitterze sędzia Bartłomiej Przymusiński. członek zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

W rozmowie z RMF FM Przymusiński doprecyzował, że przepisy wyglądają jak "próba wprowadzenia w sądach stanu wojennego", bo jasno wynika z nich, "czego sędziom nie wolno robić i jakich orzeczeń nie mogą wydawać".

Te przepisy również, w sposób sprzeczny z polskim ustrojem, mają postawić jako nad-organ nad wszystkimi Trybunał Konstytucyjny, tymczasem konstytucja nie przewiduje dla niego takiej roli
Wszystko to razem budzi wyraźne skojarzenie z czasami głębokiego komunizmu

- dodał.

"To jest groźba wobec sędziów. Tym razem rangi ustawowej. To jest likwidacja rozproszonej kontroli konstytucyjności, przewidzianej przez art. 8 ust. 2 Konstytucji. To jest już jak wysyłanie czołgów wobec pokojowo demonstrujących przeciwko łamaniu prawa" - zaznaczył Michał Wawrykiewicz, współzałożyciel inicjatywy Wolne Sądy.

Mikołaj Malecki, doktor prawa z Uniwersytetu Jagiellońskiego napisał z kolei, że dyscyplinujące sędziów przepisy mogłaby się właściwie zamykać w następujących słowach: "Sędzia ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną za zastosowanie Konstytucji RP, orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej lub Sądu Najwyższego".

Pierwsze doniesienia o tym, że resort Zbigniewa Ziobry może przygotowywać przepisy dyscyplinujące sędziów pojawiły się na początku grudnia - informował o nich wówczas "Dziennik Gazeta Prawna". Szef Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Krystian Makiewicz skomentował to wówczas słowami: - Jeżeli taki projekt naprawdę pojawi się w Sejmie to na pewno nie pozostawiamy tego bez stanowczej reakcji - powiedział, dodając, że byłby to dowód na to, że Prawo i Sprawiedliwość "chce w całości przejąć państwo". - Na drodze stoją jej jeszcze tylko niezależne sądy - skwitował w rozmowie z "DGP".

Więcej o: