Hołownia chce rozdziału Kościoła od państwa. Ale wyrażał poglądy zgodne z episkopatem. "Aborcja to zabójstwo"

Chcę kandydować w wyborach prezydenckich - ogłosił Szymon Hołownia i przedstawił zręby swojego programu. Zarysował w nim m.in. rozdział Kościoła od państwa, co może być zaskakujące, bo wyrażane przez niego poglądy były dotąd zgodne z nauczaniem Kościoła. Hołownia ogłaszał m.in., że "aborcja to zawsze zabójstwo", a homoseksualność to "zły sposób na życie".

Szymon Hołownia zwrócił się do zebranych z prośbą o powierzenie mu - jak to określił - "funkcji stróża narodowej wspólnoty". - Powiem to wprost. Po raz pierwszy publicznie. Na początku przyszłego roku zostaną ogłoszone wybory mające wyłonić spośród nas przyszłego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Chcę w nich kandydować, chcę się u was ubiegać o tę pracę - powiedział do zgromadzonych.

Poglądy zgodne z linią episkopatu 

Wypowiedź, która wzbudziła bodaj największy entuzjazm zebranych, dotyczyła świeckości państwa. - Dla dobra Polski i dobra Kościoła, trzeba przeprowadzić rozdział Kościoła od państwa - mówił Hołownia i dodał, że "chce państwa, gdzie człowiek jest ważniejszy, niż ideologia".

Należy jednak zwrócić uwagę, że jego poglądy na wiele spraw nie różniły się specjalnie od tych, które przedstawia Konferencja Episkopatu Polski, zwłaszcza jeśli chodzi o prawa człowieka. 

Homoseksualność? "Zły sposób na życie"

Bo choć Hołownia w swoim wystąpieniu nawiązał do samobójczej śmierci transpłciowej osoby - Milo Mazurkiewicz, a w poprzednich miesiącach wielokrotnie krytykował biskupów, również za potępianie marszów równości, niejednokrotnie sam odmawiał praw osobom LGBT+.

Przed laty na nieistniejącym już blogu pisał, że homoseksualizm jest "czymś niezgodnym z fundamentalną, niedyskutowalną prawdą", że "ludzka seksualność i emocjonalność nie tak została pomyślana" oraz, że nie rozumie dlaczego państwo miałoby wspierać "pary, które nie poniosą wysiłku wychowania temu społeczeństwu dzieci". Nie poniosą z kolei, bo "nie może być zgody na to, by dziecku od najmłodszych lat fundować wątpliwe moralnie eksperymenty". 

Nieco później, w 2013 roku mówił z kolei, że "nie może potępiać ludzi". - Mam wielu znajomych gejów i lesbijki. Mi się może nie podobać, mogę mieć zdanie na temat pewnych zachować i modelu realizowanego, wybranego przez nich życia. Na pewno nie można prześladować czy karać za orientację seksualną. Ja mogę powiedzieć, że sposób, jaki wybrał na życie, w mojej ocenie jest zły i mogę przedstawić argumenty za tym (...) - stwierdził.

"Małżeństwo jednopłciowe w moim światopoglądzie się nie mieści"

Kilka miesięcy temu jego poglądy były już nieco łagodniejsze. Ujawnił je po własnej wpadce. Zamieścił na Facebooku zdjęcie spikera nowozelandzkiego parlamentu, który miał opiekować się małym dzieckiem w czasie, gdy jego mama-posłanka przemawiała. Hołowni szybko wytknięto, że to nie mama chłopca przemawiała, a jego tata i że wychowuje go ze swoim partnerem. Prezenter usunął wpis, by następnego dnia zamieścić tłumaczenie.

"Bo tak: małżeństwo jednopłciowe w moim światopoglądzie się nie mieści (rejestracja partnerstwa na gruncie prawa państwowego to inny temat), adopcja dzieci przez takie pary też. Surogactwo - zdecydowanie - też. Ale - z drugiej strony - przecież mamy tu dziecko. A każde dziecko to cud, skarb, ktoś kto powinien dostawać od świata wszystko co najcudowniejsze i najlepsze (za dużo napatrzyłem się w pracy na dzieci, które tego nie dostały). Jak pogodzić ze sobą to, że mam taki pogląd, z tym że nie mogę nim przecież zranić dziecka?" - pisał. 

"Aborcja to zawsze jest zabójstwo"

Jako radykalne można ocenić też poglądy Hołowni na aborcję. W 2013 roku komentował odrzucenie przez Sejm projektu zaostrzającego prawo aborcyjne. Zadeklarował wówczas, że, gdyby był posłem "bez chwili wahania" podniósłby rękę za projektem całkowicie zakazującym przerywania ciąży. 

Tego samego roku, w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim, deklarował też: - Chciałbym, aby aborcja była zakazana. Jeszcze bardziej chciałbym jednak, by nie musiała być zakazywana, bo ludzie sami z siebie wiedzieliby, że to straszne zło. Podkreślał też, że jego zdaniem "aborcja to zawsze jest zabójstwo". 

Jednocześnie uznał, że "każda zmiana prawa aborcyjnego w Polsce jest grzebaniem przy bombie" i "negocjacjami z terrorystą". - Musisz w czasie takiej rozmowy zakładać, że ktoś może zabić jeszcze więcej osób i dlatego musisz ostrożnie wyrywać mu człowieka po człowieku, a nie zabawiać się w demonstracyjne, spełniające ciebie samego gesty - wyjaśniał. 

In vitro? "Inna jest droga do szczęścia"

Szymon Hołownia jest (a w każdym razie - był) przeciwnikiem metody in vitro. Również w rozmowie z Terlikowskim mówił: - Marzę o tym, żeby komisje episkopatu zaangażowały wreszcie swój niewątpliwy potencjał w tłumaczenie ludziom, dlaczego nierobienie in vitro ma sens, a nie nieustannie powtarzały, że robienie go nie ma sensu.

Namawiał też kolegę, by ten walczył o zmiany prawne, a on "będzie stawał na głowie, żeby dotrzeć do urodzonych z in vitro dzieciaków, by je zapewnić, że nikt ich nie chce piętnować, do tych, którzy zdecydowali się na in vitro, i tych, którzy chcą je zrobić, żeby zrozumieli, że inna jest droga do szczęścia".

Hołownia odszedł z pracy we "Wprost" po tym, jak nie opublikowano jego tekstu, w którym wyrażał sprzeciw wobec refundacji in vitro. Wcześniej również z powodów ideologicznych odszedł z "Newsweeka". Tygodnik opublikował tekst "Tata w sutannie. Jak Kościół toleruje podwójne życie księży", a Hołownia oświadczył, że "nie chce być już utożsamiany z linią redakcyjną 'Newsweeka'". 

>>> Chwedoruk ocenia szanse Hołowni i Kidawy-Błońskiej w wyborach prezydenckich:

Zobacz wideo