Opozycja odbiła Senat, ale może się tym nie nacieszyć. PiS ma pewien plan

Odzyskanie izby wyższej parlamentu zostało zgodnie uznane za największy sukces wyborczy opozycji w ostatnich czterech latach. Z naszych informacji wynika jednak, że zwycięstwo może okazać się pyrrusowe. Prawo i Sprawiedliwość ma bowiem plan, jak spacyfikować wpływy opozycji w Senacie.
Zobacz wideo

- Większość w postaci 51 mandatów w Senacie, to tyle co nic. Najmniejsza możliwa przewaga - mówi w wywiadzie dla Gazeta.pl europoseł Zjednoczonej Prawicy Adam Bielan. Przypomina sytuację z poprzedniej kadencji, gdy jego obóz polityczny dysponował 66-68 szablami w Senacie, a mimo to często miał problemy z wygrywaniem głosowań, bo opozycja łamała kworum.

Dodaje, że tym razem "to większość (senacka, czyli opozycja - przyp. red.) będzie musiała zapewnić obecność przynajmniej 50 senatorów, a bronią mniejszości jest zrywanie kworum".

Wszyscy przestają się śmiać

Pytany wprost, czy klub Prawa i Sprawiedliwości zamierza łamać kworum, Bielan unika jednoznacznej odpowiedzi. - Ale tak postępowała opozycja w poprzedniej kadencji. Jeśli w tej kadencji większość senacka nie będzie mieć 50 ludzi na każdym posiedzeniu, to nie będzie kworum. Ustawy będą trafiać do prezydenta w formie uchwalonej przez Sejm - przewiduje.

Plan nakreślony przez Bielana potwierdza nam dobrze zorientowany w sytuacji w partii poseł PiS-u.

Pomysł wydaje się nieco absurdalny, ale jeśli trochę się nad nim zastanowić, to nagle wszyscy przestają się śmiać i stwierdzają, że wcale nie jest taki głupi, prawda?

- twierdzi. I dodaje: - Podejrzewam, że w tej kadencji Senatu często będziemy zgłaszać wniosek o sprawdzenie kworum.

Inny poseł PiS-u: - Źle oceniam takie praktyki, to psucie prawa i działanie na szkodę parlamentaryzmu. Tak samo oceniałem to zresztą w zeszłej kadencji. To wyjątkowe działanie, które - jeśli w ogóle - powinno mieć miejsce wyłącznie przy wyjątkowych sytuacjach, a nie jako regularna praktyka.

Zrywanie kworum to jednak opcja ostateczna. W Zjednoczonej Prawicy liczą, że opozycja nie będzie w stanie zdyscyplinować swoich 51 senatorów i senatorek. Zwłaszcza, że są z różnych klubów parlamentarnych, a do tego trójka to senatorzy niezrzeszeni.

W pierwszej kolejności chcemy postawić na mobilizację naszych ludzi i mieć do dyspozycji wszystkie 48 głosów w Senacie. Będzie to bardzo trudne, ale niewątpliwie jeszcze większy problem w tej kwestii ma opozycja

- mówi nasz rozmówca z rządu.

Zyski Zjednoczonej Prawicy

Co zrywanie kworum daje będącej w mniejszości w Senacie Zjednoczonej Prawicy? Przede wszystkim sprawia, że Senat nie będzie w stanie nanieść poprawek na wychodzące z Sejmu projekty ustaw. Poprawek, które Sejm później i tak zapewne by odrzucił, ale na to potrzeba by czasu. Projekt musi wrócić do Sejmu, komisji sejmowych, a potem zostać jeszcze raz przegłosowany w Sejmie.

Po drugie, brak podjęcia uchwały przez Senat w terminie 30 dni od wniesienia projektu ustawy do izby wyższej parlamentu sprawia, że zostaje ona przedłożona prezydentowi do podpisu w kształcie, w jakim przyjęto ją w Sejmie.

Po trzecie, opozycja straciłaby w ten sposób szansę do wydłużania posiedzeń Senatu i przeciągania debat nad projektami. O takim wariancie w przypadku ustaw szczególnie ważnych dla rządzących i przepychanych na siłę przez parlament oficjalnie i nieoficjalnie wspominali politycy opozycji.

Wreszcie dochodzi aspekt być może mało praktyczny, ale ważny wizerunkowo. Blokując działania opozycji w Senacie, nawet przy nieznacznych zyskach, jeśli chodzi o tempo stanowienia prawa, PiS może zademonstrować brutalną siłę, co niejednokrotnie robiło już w poprzedniej kadencji - zarówno w Sejmie i Senacie. Dla opozycji, która hucznie świętowała odbicie izby wyższej parlamentu byłaby to z kolei gorzka pigułka do przełknięcia.

Cały wywiad z Adamem Bielanem do przeczytania na stronie głównej Gazeta.pl w piątek. Europoseł Zjednoczonej Prawicy opowiada w nim nie tylko o blokowaniu opozycji w Senacie, lecz także między innymi o starciu jego obozu politycznego z Lewicą, powrocie Donalda Tuska do krajowej polityki czy szansach Andrzeja Dudy na reelekcję.