Plan PiS na odwołanie Banasia może naruszać konstytucję. "Na wszystko i tak musi zgodzić się Senat"

Według prof. Ryszarda Piotrowskiego ani zmiana w ustawie o Najwyższej Izby Kontroli, ani zmiana w konstytucji nie pozwolą na odwołanie Mariana Banasia z funkcji szefa NIK. Drogi są dwie - Trybunał Stanu albo wyrok sądowy. - W obu przypadkach to odwołanie przez Sejm za zgodą Senatu - mówi w RMF FM konstytucjonalista.

Nic nie wskazuje, by Marian Banaś miał z własnej woli rozstać się z Najwyższą Izbą Kontroli. W ubiegłym tygodniu Mateusz Morawiecki powiedział, że - jeśli szef NIK nie ustąpi - wprowadzony zostanie plan B. Na razie nie wiadomo, na czym ma on polegać. Początkowo spekulowano, że może chodzić o zmianę w konstytucji, ale Elżbieta Witek stwierdziła, że plan B nie będzie tego wymagał. Według konstytucjonalisty prof. Ryszarda Piotrowskiego, zmianą na stanowisku szefa NIK nie zaowocuje też wpisanie do ustawy o NIK nowych przesłanek o odwołaniu.

PiS odwoła Mariana Banasia? "Określone drogi w ustawie"

- Takiej możliwości nie ma, można skorzystać tylko z tych, które są już zawarte w ustawie o Najwyższej Izbie Kontroli. Tam są określone drogi, które prowadzą do odwołania prezesa NIK. To jest sytuacja, w której prezes NIK zrzeka się stanowiska, kiedy uznaje, że jest trwale niezdolny do pełnienia obowiązków na skutek choroby, skazanie prawomocnym wyrokiem sądu za popełnione przestępstwo, jako konsekwencja złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego albo orzeczenie przez Trybunał Stanu zakazu zajmowania kierowniczych stanowisk lub pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych - mówi w rozmowie z RMF FM prof. Piotrowski.

>>> Jacek Protasiewicz o Marianie Banasiu: Najwierniejszy z wiernych, wychowany pod sercem Morawieckiego:

Zobacz wideo

Dwie możliwości

Jak podkreśla konstytucjonalista, zmiany w ustawie będą dotyczyły kolejnego prezesa NIK. - Jeśli moglibyśmy przyjąć, że zmieniamy ustawę o NIK i wprowadzamy dodatkową przesłankę, to by oznaczało, że nie ma niezależności tej instytucji i także innych instytucji, na przykład nie ma niezależności prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, I prezesa Sądu Najwyższego, bo możemy w trakcie kadencji stworzyć taki standard, którego na początku nie było, a stosujemy go, bo przestaje nam się podobać kolejny urzędnik, i którego zastosowanie ma na celu wyeliminowanie tego urzędnika, więc przekreśla niezależność urzędu i instytucji - tłumaczy prawnik, dodając, że analogicznie byłoby ze zmianą w konstytucji.

Według prof. Piotrowskiego są dwie drogi, jeśli chodzi o odwołanie Banasia. - Albo przez postępowanie przez sądem i prawomocny wyrok sądu, albo przez postępowanie przed Trybunałem Stanu. W obu przypadkach to odwołanie przez Sejm za zgodą Senatu - wyjaśnia.

Więcej o: