Rusza proces przeciwko Stanisławowi Piotrowiczowi. Chodzi o słowa o "sędziach złodziejach"

W poniedziałek 2 grudnia przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszy proces o ochronę dóbr osobistych przeciwko Stanisławowi Piotrowiczowi, który wytoczyli mu I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf i sędzia Sądu Najwyższego Krzysztof Rączka.

Małgorzata Gersdorf i Krzysztof Rączka złożyli przeciw Stanisławowi Piotrowiczowi pozew cywilny. Oskarżyli go o naruszenie dóbr osobistych i domagają się przeprosin w mediach oraz wpłacenia 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia na konto Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. To reakcja na słowa Piotrowicza z sierpnia 2018 roku.

>>> Czarzasty komentuje: Jak bym wiedział, że Piotrowicz jest w PZPR, to bym z niego wystąpił

Zobacz wideo

Stanisław Piotrowicz nie chciał sprostować słów o "sędziach złodziejach"

Przypomnijmy, że w lecie ubiegłego roku podczas obrad nowej Krajowej Rady Sądownictwa, która miała zarekomendować kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, doszło do demonstracji, w której brali udział m.in. członkowie ruchu Obywatele RP. Stanisław Piotrowicz skomentował tę manifestację, mówiąc, że "nie może być takiej sytuacji, by garstka niezadowolonych z utraty przywilejów blokowała prace organu konstytucyjnego". Dopytywany przez dziennikarzy o to, jakie przywileje ma na myśli, ówczesny poseł PiS powiedział, że chodzi m.in. o to, aby "sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej". 

Słowa Stanisława Piotrowicza wywołały oburzenie wielu sędziów, w tym I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf.

- Ja to odbieram jako oskarżenie wobec sędziów Sądu Najwyższego, że nazwał wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, w tym mnie, jako złodziejkę. (Zarzucę mu - red.) naruszenie dóbr osobistych, moich, godności zawodowej. No co to jest? Że oni wymieniają, bo złodziejka jestem? - dzień po kontrowersyjnej wypowiedzi Stanisława Piotrowicza mówiła w rozmowie z RMF FM Małgorzata Gersdorf.

Stanisław Piotrowicz pytany o swoje słowa mówił z kolei, że nigdy nie powiedział nic obraźliwego pod adresem I Prezes Sądu Najwyższego i że nie chodziło mu o ogół sędziów SN. Zaznaczył także, że nie zamierza prostować swojej wypowiedzi.

- Te słowa odnosiły się do przypadków kradzieży dokonanych przez sędziów, a pokazanych i napiętnowanych przez media. Miałem na myśli to, że oni nie zostali ukarani w sposób właściwy i dlatego konieczna jest zmiana, jeśli chodzi o postępowania dyscyplinarne - tłumaczył w rozmowie z PAP Stanisław Piotrowicz