Budka dla Gazeta.pl: Musimy dokonać wewnętrznego rozliczenia. Platforma potrzebuje zmian. To słychać na każdym spotkaniu

- Platforma potrzebuje dobrego zespołu. Ekipy, która potrafi wykorzystać potencjał wielu osób. Chcę być kapitanem właśnie takiej drużyny - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Borys Budka, przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.

GAZETA.PL, ŁUKASZ ROGOJSZ: Co się wydarzyło z waszymi prawyborami prezydenckimi? To miał być pokaz siły (kadrowej, merytorycznej, organizacyjnej) i nowe otwarcie Platformy, a cudem w ogóle je przeprowadzicie.

BORYS BUDKA: To nie będą klasyczne prawybory, tylko formuła nominacyjna, w której to Konwencja Krajowa podejmuje ostateczną decyzję. Liczymy, że dzięki temu jeszcze przed konwencją, która odbędzie się 14 grudnia i na której wybierzemy naszego kandydata lub kandydatkę, zarówno Małgorzata Kidawa-Błońska, jak i Jacek Jaśkowiak będą mogli pokazać swoją siłę, pomysł na prezydenturę, a także skupić uwagę opinii publicznej.

Macie mało czasu. Organizujecie tylko jedną debatę. Wystarczy, żeby zrobić z tego wielkie show?

Mamy dwoje dobrych kandydatów, chociaż innego formatu, bo z jednej strony mamy format polityka krajowego, a z drugiej format jednego z lepszych samorządowców w Polsce. Dla wyborców może to być interesujące. Pod warunkiem, że do tej treści znajdzie się również dobre opakowanie.

Oby tym opakowaniem nie była znowu koperta. Prezydent Jaśkowiak już zdążył się nasłuchać, że jest "człowiekiem z koperty".

Dyplomatycznie odpowiem, że formuła zgłoszenia prezydenta Jaśkowiaka nie była najbardziej trafna. Ja swój podpis złożyłem od razu pod kandydaturą Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, podobnie zrobiła większość naszych parlamentarzystów.

Zobacz wideo

O zgłoszeniu Jaśkowiaka do prawyborów wasi wyborcy dowiedzieli się kilkanaście godzin po upływie oficjalnego terminu. Nikt nie chciał też podać personaliów drugiego kandydata. W końcu spekulacje rozwiał sam Jaśkowiak, publikując post na Facebooku. Wyszło niepoważnie.

Jacka Jaśkowiaka oceniam bardzo pozytywnie jako prezydenta Poznania, natomiast nie wiem, kto namówił go na taką formułę wejścia do prawyborów. Moim zdaniem była mocno nietrafiona. Myślę, że dużo więcej mógłby zyskać, gdyby nie było tego niepotrzebnego zamieszania i kontrowersji wokół jego kandydatury.

Dlaczego musieliście sięgać aż po samorządowca, który z Platformą jest kojarzony dość luźno? Macie ponad stu posłów, kilkudziesięciu senatorów i kilkunastu europosłów. Wśród nich wiele dużych nazwisk, ale nikt nie stanął do prawyborów.

Wielu członków Platformy Obywatelskiej po prostu bardzo dobrze ocenia Małgorzatę Kidawę-Błońską. To osoba, która potrafi łączyć, a nie dzielić. Poza tym wzięła na siebie ciężar prowadzenia kampanii parlamentarnej, była twarzą naszej kampanii, uzyskała świetny wynik w Warszawie. Dla wielu osób w partii naturalnym było kontynuowanie tego projektu w kampanii prezydenckiej. Sam byłem zwolennikiem jak najszybszego ogłoszenia kandydatury pani marszałek Kidawy-Błońskiej. Jeśli chodzi o prawybory, to do końca w grze było kilka dużych nazwisk, ale proces nominacyjny pokazał też siłę marszałek Kidawy-Błońskiej. Nikt z polityków formatu krajowego nie zakwestionował tego, że to ona jest naszą najlepszą kandydatką. Żaden z nich nie stanął do prawyborów.

Może dlatego, że było tak, jak mówił Radosław Sikorski - prawybory to ustawka i każdy od początku wiedział, że ma je wygrać Małgorzata Kidawa-Błońska? Po prostu za dużo zainwestowaliście w nią w kampanii parlamentarnej, żeby teraz to wszystko przepadło.

Nie zajmowałem się prawyborami w 2010 roku. Nie byłem wtedy nawet członkiem Platformy, więc ciężko mi komentować rewelacje na ich temat, które teraz się pojawiają.

Zapytam wprost: zagwarantujecie obojgu kandydatom ten sam dostęp do środków i pomocy struktur partyjnych w okresie prawyborów? Tak, żeby mogli ruszyć w teren, spotykać się i rozmawiać z działaczami, prezentować swoją wizję prezydentury, Polski, polityki.

Nie wyobrażam sobie innej sytuacji, aniżeli zagwarantowanie obojgu kandydatom takich samych warunków do przeprowadzenia tej wewnętrznej kampanii.

Czego oczekuje pan po tej wewnętrznej kampanii?

Wizji aktywnej prezydentury, polityki zagranicznej i pozycji Polski w nadchodzących latach. Nasi kandydaci to na tyle doświadczeni i sprawni politycy, że sami na pewno doskonale wiedzą, czego oczekuje się od prezydenta.

Jacek Jaśkowiak nie przechyli Platformy na lewo w tej wewnętrznej kampanii? W ostatnich dniach przyznał, że jest za legalizacją małżeństw homoseksualnych i eutanazji. O legalizacji eutanazji nie mówi nawet Lewica.

Każdy ma prawo do własnych poglądów. Ja w tych sprawach nie zgadzam się z Jaśkowiakiem. Co ważniejsze, tych kwestii nie ma w programie Platformy. Więc tego typu wypowiedzi należy traktować wyłącznie w kategoriach incydentalnych. Mam nadzieję, że nominacja kandydata na prezydenta potwierdzi, że jesteśmy partią centrową.

Nie możemy dopuścić do rozchwiania tej łodzi. Mamy na pokładzie posłów, którzy dołączyli do nas ze środowiska lewicy, ale z drugiej strony są Paweł Kowal czy Paweł Poncyljusz, czyli konserwatyści, którzy co prawda są spoza Platformy, ale zasilili zespół Koalicji Obywatelskiej. To gwarantuje stabilność Platformy i wierzę, że nikt nie będzie próbować w sposób nieodpowiedzialny tego rozchwiać.

Nie boicie się utraty Poznania? Jeśli Jacek Jaśkowiak wygrałby prawybory, a potem pokonał Andrzeja Dudę, to w poznańskim ratuszu zastąpiłby go komisarz z PiS-u. Z podobnego powodu startować nie chciał Rafał Trzaskowski.

To jest melodia przyszłości. Natomiast gdyby faktycznie miało się tak stać, to rozumiem, że Jacek Jaśkowiak ma godnego następcę, co do którego jest pewien, że byłby w stanie wygrać wybory w Poznaniu.

Prawybory opóźnią wewnątrzpartyjną debatę i rozliczenia po ostatniej kampanii?

Nie sądzę. Musimy dokonać wewnętrznego rozliczenia, przed tym nie ma ucieczki. Musimy szczerze porozmawiać o błędach, które popełniliśmy. Musimy wyciągnąć z minionej kampanii wnioski na przyszłość i zacząć wprowadzać zmiany w partii. Każdy, kto racjonalnie ocenia kwestie marketingu politycznego i prowadzenia kampanii, wie, że bez zmiany naszego sposobu prowadzenia kampanii i zarządzania partią nie zdołamy wygrać wyborów prezydenckich. Ani żadnych kolejnych.

Grzegorz Schetyna zapewne by się nie zgodził.

Ustaliliśmy na jednym z zarządów, zresztą na wniosek samego przewodniczącego, że 14 grudnia odbędzie się nie tylko Konwencja Krajowa, lecz także Rada Krajowa, która zarządzi wybory władz przewodniczącego Platformy. Wszystko zgodnie z harmonogramem, który był znany już cztery lata temu. Kadencja przewodniczącego PO kończy się pod koniec stycznia i do tego czasu musi być znane nazwisko polityka, który poprowadzi Platformę przez następne cztery lata.

Mało czasu będziecie mieć na wewnętrzną kampanię przed wyborami szefa Platformy. Odliczając przerwę świąteczno-noworoczną około trzech tygodni.

To są wybory wewnątrzpartyjne, głosują w nich wszyscy członkowie Platformy, którzy doskonale znają potencjalnych kandydatów i potrafią wyrobić sobie zdanie na ich temat. Dlatego myślę, że nie potrzeba wiele czasu, żeby do nich dotrzeć i przekonać ich do swoich racji.

Ale potrzeba czasu, żeby objechać regiony, spotkać się z działaczami, usiąść, porozmawiać, każdemu poświęcić chwilę. Obaj wiemy, jak to wygląda. Krótka kampania to atut obecnego przewodniczącego, jeśli zechce ubiegać się o reelekcję.

To na pewno będzie intensywna kampania. Osobiście byłem zwolennikiem tego, żeby powtórzyć kalendarz sprzed czterech lat. W takim scenariuszu wybory zarządzilibyśmy już pod koniec listopada, dzięki czemu kampania byłaby dłuższa, pełniejsza. Wspólnie ustaliliśmy jednak, że ważniejsze jest rozstrzygnięcie kwestii w Senacie i wybór naszego kandydata na prezydenta. Dlatego wewnętrzną kampanię przed wyborami nowych władz rozpoczniemy 14 grudnia. Dajemy sobie na nią miesiąc, to będzie okres bardzo intensywnych działań, ale wierzę, że każdy, kto zechce objechać regiony i spotkać się z działaczami, zdoła to zrobić.

Pan pytany w TOK FM o start na szefa PO odpowiedział: "Ja jestem gotowy, aby wziąć udział w wyborach". Co to znaczy "jestem gotowy"? Albo chcę startować, albo nie.

Trudno ogłaszać start, jeżeli jeszcze nie ma nawet zarządzonych wyborów. Powtarzam: jestem gotowy stanąć do tej rywalizacji, ale decyzję formalnie mogę ogłosić, gdy będzie rozpoczęta procedura wyborcza. Oczywiście po konsultacjach z moimi przyjaciółmi z Platformy Obywatelskiej i z ludźmi, z którymi na co dzień współpracuję. To chyba jasne?

Nie. Mógłby pan ogłosić decyzję już teraz. Wystarczy być przekonanym do tego, czego się chce.

Wiem doskonale, że Platforma potrzebuje zmian. Nie tylko nowej twarzy, bo to wcale nie jest najważniejsze, ale przede wszystkim zmian w funkcjonowaniu. To słychać na każdym spotkaniu.

Potrzebuje na swoim czele Borysa Budki?

Potrzebuje dobrego zespołu. Ekipy, która potrafi wykorzystać potencjał wielu osób w Platformie Obywatelskiej. Chcę być kapitanem właśnie takiej drużyny.

Potrzebujecie świeżej krwi?

Świeżego spojrzenia na partię i na politykę. Odbudowania relacji, naprawy struktur, pokazania, że nadal potrafimy być skuteczni, bo nasi wyborcy oczekują skutecznej i merytorycznej opozycji, skutecznej i profesjonalnie działającej partii.

Dlaczego to wszystko utraciliście?

O tych kwestiach nie będę rozmawiać w mediach. Zawsze powtarzałem, że o naszych niedoskonałościach czy błędach powinniśmy rozmawiać wewnątrz partii, żeby jej nie osłabiać. Politycy, którzy wytykają błędy swojej partii na oczach opinii publicznej, są nieodpowiedzialni. Po to są spotkania z naszymi członkami, po to są spotkania wyborcze, żeby tam o tym rozmawiać.

Dużo rozmawiam z politykami i działaczami Platformy. Mówią wprost: w partii nie ma dyskusji o problemach, o błędach, o tym, co należałoby naprawić. Twierdzą, że zarówno na poziomie centralnym, jak i we władzach regionów rządzą dwory, które liczą się jedynie z własnym zdaniem.

To trzeba zmienić. Rozmowa, dialog, konstruktywne propozycje to absolutna podstawa. Nie może być tak, że jakiekolwiek gremium kierownicze odcina się od świata i zamyka...

... w gabinecie na piątym piętrze przy winie i cygarach?

W jakimkolwiek gabinecie, niezależnie, czy to piąte piętro, czy gabinet przewodniczącego klubu. Tu nie ma różnicy. W ostatnią sobotę byłem na spotkaniu z małopolską Platformą. Tamtejsze struktury zorganizowały konferencję o tym, co należy poprawić w działaniu Platformy. Nie boję się rozmów o słabościach Platformy. Dobry lider jest silny tylko wówczas, kiedy otacza się ludźmi mądrzejszymi od siebie.

Przewodniczący Schetyna otacza się ludźmi silniejszymi od siebie?

Powtarzam, nie rozmawiam o wewnętrznych sprawach Platformy w mediach.

Stawianie przez lidera na silne osobowości u jego boku to bardzo niepopularne podejście w polskiej polityce.

Musimy pokazać inne podejście do polityki. Jestem przekonany, że tylko i wyłącznie zmiana jakościowa, a nie tylko personalna, jest w stanie odbudować pozycję i potęgę Platformy Obywatelskiej. Niedawno zostałem jednogłośnie wybrany na szefa naszego klubu parlamentarnego. Z jednej strony to olbrzymi kredyt zaufania. Z drugiej strony wiem, jaka odpowiedzialność i jakie oczekiwania co do zmian w klubie na mnie spoczywają.

Czym będzie się różnić klub parlamentarny zarządzany przez Borysa Budkę od tego zarządzanego przez Sławomira Neumanna?

Trudno to porównywać. Przede wszystkim jesteśmy klubem koalicyjnym i połączyliśmy większe środowiska polityczne. Chcielibyśmy też bardzo mocno wykorzystać potencjał wszystkich osób, które dostały się do parlamentu z naszych list. Mam na myśli łączenie świeżości "pierwszaków" z doświadczeniem starszych stażem parlamentarzystów, dawanie wszystkim możliwość pracy i wykazywania się w politycznym starciu. Stąd nasze zespoły parlamentarne, udział w wydarzeniach medialnych, połączenie doświadczenia z nowością, bo summa summarum to da dobry końcowy efekt. Efekt synergii.

Dlaczego wcześniej na to nie wpadliście? Dlaczego tego brakowało?

To też nie jest tak, że nie było tego w ogóle. Poprzednia kadencja była inna, sposób funkcjonowania w Sejmie i Senacie był narzucany przez PiS. Potrzebni byli zawodnicy wagi ciężkiej, którzy stoczą z PiS-em walkę o podstawowe zasady demokracji parlamentarnej. Ale już w zeszłej kadencji można wskazać przypadki dobrego wykorzystywania potencjału osób, które na Wiejskiej debiutowały. W sprawach dotyczących wymiaru sprawiedliwości można wspomnieć np. Barbarę Dolniak, Kamilę Gasiuk-Pihowicz czy Arkadiusza Myrchę, którzy z wielkim zaangażowaniem i świetnie merytorycznie działali w obronie niezależności wymiaru sprawiedliwości.

Z moich rozmów z ludźmi Platformy wnoszę, że żyjecie dziś w strachu. Strachu przed tym, że jeśli szybko nie zreorganizujecie partii i nie wyjdziecie na prostą, to skończycie jak z 10 proc. poparcia. W partii wyczuwalny jest lęk przed rosnącymi w siłę Lewicą i PSL.

Istnieje takie niebezpieczeństwo. Dlatego nasza aktywność parlamentarna będzie bardzo intensywna. Musimy również wykorzystać potencjał i dorobek, które mamy z zeszłej kadencji, jeśli chodzi o projekty ustaw. Jednocześnie partia po prostu musi się jak najszybciej zmienić i przeorganizować, tutaj nasz polityczny kalendarz jest nieubłagany. Będę powtarzał jak mantrę: będziemy skuteczni i merytoryczni, tego od nas oczekują wyborcy.

Pan jako zagrożenia dla Platformy bardziej obawia się Lewicy czy PSL?

Zagrożeniem jest PiS i jego nieodpowiedzialne rządy. Jako Platforma wiemy doskonale, że musimy robić swoje i ciężko pracować, żeby Polki i Polacy swoje oparcie odnajdywali właśnie w nas. Współpracujemy z naszymi przyjaciółmi w opozycji, ale wiemy, jak wygląda początek kadencji. Nowość i świeżość są początkowo atrakcyjne, ale później ciężka praca i doświadczenie biorą górę.

Wasi koledzy i koleżanki z Nowoczesnej mogą coś o tym powiedzieć.

Zgadza się. Wówczas również wieszczono śmierć Platformy i przejęcie pałeczki przez Nowoczesną, a wyszło, jak wyszło. Dlatego jestem przeciwny polityce tabloidowej i działaniom pod publiczkę. Potrzebne są mocne, solidne podstawy programowe, a do tego sprawne i silne struktury. To wyzwanie jest przed nami.

Zdążycie na nie odpowiedzieć, czy wcześniej do skóry dobierze się wam Lewica? Z impetem wróciła do Sejmu, jest bezkompromisowa, ma energię i nowe twarze. Dla wyborców opozycji to powiew świeżości. Chyba że bardziej niż wam zagrozi PiS-owi, który nie będzie już mógł okupować pozycji socjalnych?

Wszystko zależy od taktyki, którą obierze Lewica. Nikt w Platformie nie będzie ścigać się z Lewicą w kwestiach światopoglądowych. Jesteśmy partią chadecką, centrową. Mamy dobre i akceptowane społecznie rozwiązania, jeśli chodzi o in vitro i związki partnerskie, czyli rzeczy, które dla mnie są oczywistością i nie powinny być tematem jakichkolwiek dywagacji ideologicznych. Natomiast PiS już ma duży problem, bo, jak pan słusznie zauważył, Lewica będzie zgłaszać dodatkowe postulaty społeczne. Dla mnie do tej pory lewicą w polskim parlamencie było PiS, właśnie ze względu na ich projekty socjalne. Teraz po lewej stronie będzie wyścig między Lewicą i PiS-em, jeśli chodzi o rozwiązania społeczne.

Platforma kwestie socjalne odpuści?

Nie weźmiemy udziału w tym wyścigu. Wspieramy ludzi ciężko pracujących. Bez względu na to, czy mowa o przedsiębiorcy, wysoko wykwalifikowanym biznesmenie, czy o pracowniku fizycznym. Nie możemy pozwolić, żeby w tej kadencji koszty spowolnienia gospodarczego przenoszone były na ludzi ciężko pracujących w postaci podnoszonych podatków. A ten scenariusz jest bardzo prawdopodobny, patrząc na populizm PiS-u i postulaty Lewicy.

Na koniec trochę o Donaldzie Tusku, który już jako szef Europejskiej Partii Ludowej zadeklarował, że od 1 grudnia będzie "do dyspozycji, jeśli chodzi o polskie sprawy polityczne". Skorzystacie?

Donald Tusk to człowiek z bardzo dużym doświadczeniem, twórca potęgi Platformy Obywatelskiej, a obecnie wspaniały ambasador Polski w Europie. Liczę, że rzeczywiście będzie aktywny w krajowej polityce i bardzo chętnie widziałbym współpracę z Donaldem Tuskiem w przyszłości.

Zobacz wideo

Współpracę w jakiej formie?

Wspólnej pracy, aby odbudować pozycję Polski na arenie europejskiej.

Na razie Tusk stwierdził, że będzie mógł "zedrzeć maskę obiektywnego nudziarza" i zacząć mówić to, co myśli. Do tego zaplanowana na grudzień premiera jego książki. Chyba sporo sobie obiecuje po tym powrocie.

Z pewnością kupię książkę Donalda Tuska i przy pierwszej okazji poproszę go o dedykację.

Pytanie, czy jego magia w polskiej polityce się nie skończyła? Na finiszu eurokampanii zaangażował się bardzo mocno po stronie Koalicji Europejskiej, ale efektów to nie przyniosło.

Proszę zwrócić uwagę, że wynik 38,5 proc. wcześniej wydawał się dla Koalicji Europejskiej nieosiągalny. Donald Tusk z pewnością wciąż ma swoją polityczną magię, natomiast jest postacią, która do pełnej polityki krajowej już nie wróci. Jestem przekonany, że będzie nas wspierać, ale jego nową rolą jest organizowanie prac Europejskiej Partii Ludowej.

Jakiego wsparcia od niego oczekujecie?

Donald Tusk jest najbardziej doświadczonym i wpływowym polskim politykiem. Korzystanie z jego doświadczenia, przede wszystkim tego międzynarodowego, niewątpliwie będzie z korzyścią dla Polski.

Tusk będzie was tylko wspierać, czy może spróbuje odzyskać chociaż część swoich dawnych wpływów?

Nie wierzę, by Donald Tusk wystartował na szefa Platformy (śmiech). Ale gdyby się jednak zdecydował, będzie musiał zebrać dziesięć podpisów członków Rady Krajowej i przystąpić do procedury wyborczej, która - zgodnie z deklaracją Grzegorza Schetyny - rozpocznie się 14 grudnia.