Zbigniew Ziobro stanie przed Trybunałem Stanu? Adrian Zandberg: Lewicy ręka nie zadrży

Adrian Zandberg zapowiedział, że jego ugrupowanie chce postawienia ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro przed Trybunałem Stanu. Stwierdził, że jest on jedną z osób, które dopuszczały się działań antykonstytucyjnych.

Adrian Zandberg był gościem w programie "Kropka nad i" w telewizji TVN24. Jeden z liderów Lewicy mówił m.in. o decyzji katowickiej prokuratury, która umorzyła śledztwo w sprawie manifestantów wieszających na szubienicach zdjęcia polityków opozycji. Śledczy uznali, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.

- Jaką możemy mieć pewność, że ta decyzja prokuratorska jest podjęta w oparciu o przesłanki inne niż polityczny nacisk, w chwili kiedy zwierzchnikiem prokuratury jest polityk i to polityk skrajnie prawego skrzydła Prawa i Sprawiedliwości? - powiedział Adrian Zandberg.

>>> Smolar: Zandberg przerasta innych polityków

Zobacz wideo

Adrian Zandberg: Należy rozliczyć osoby, które łamały konstytucję. W tym Zbigniewa Ziobrę

Poseł Razem stwierdził, że środowisko ministra sprawiedliwości to "środowisko, które lokuje się na pograniczu PiS-u i Konfederacji". Zapytany o to, czy Zbigniew Ziobro powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, odpowiedział, że stanowisko jego ugrupowania jest w tej sprawie jasne.

- Mówiliśmy o tym także w kampanii wyborczej. Jednym z elementów przywracania porządku, praworządności w Polsce będzie także rozliczenie osób, które dopuszczały się działań antykonstytucyjnych. Minister Ziobro niewątpliwie się na tej liście znajduje - powiedział jeden z liderów Lewicy.

Adrian Zandberg zaznaczył, że nie chodzi o to, aby wygrażać ministrowi sprawiedliwości w telewizji, ale o to, aby politykom nie zadrżała ręka, gdy trzeba będzie zagłosować za postawieniem Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu.

- Moja deklaracja jest jasna: Lewicy w tej sprawie ręka nie zadrży - powiedział poseł Razem.

Adrian Zandberg: Po ministrze Ziobro wiele się nie spodziewam, więc i zawieść się nie mogłem

Adrian Zandberg skomentował także sprawę odwołania przez Ministerstwo Sprawiedliwości sędziego Pawła Juszczyszyna. Sędzia ten rozpatrywał apelację w sprawie, w której w pierwszej instancji orzekał sędzia nominowany przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Po tym, jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok ws. nowej KRS, Juszczyszyn wezwał dyrektora Kancelarii Sejmu do dostarczenia utajnionych list poparcia kandydatów do KRS, chcąc sprawdzić czy sędzia pierwszej instancji spełnia wymogi niezawisłości. Na to żądanie zareagowało Ministerstwo Sprawiedliwości, degradując sędziego. Zbigniew Ziobro ogłosił, że Paweł Juszczyszyn nie będzie już orzekać.

- Pan sędzie wykazał się odpowiedzialnością, bo sytuacja, w której się znajdujemy, to jest sytuacja, w której po decyzji TSUE mamy wielką niepewność w polskim systemie prawnym. Niepewność dotyczącą tego, jaki mandat do wydawania wyroków mają ci sędziowie, których mandat pochodzi od nowej KRS. Myślę, że to bardzo dobrze, że pan sędzia stara się tę niepewność rozwiać i to jest działanie w interesie polskiego systemu prawnego - skomentował Adrian Zandberg. 

- Jest coś bardzo nie na miejscu, kiedy polityk, a politykiem jest minister Ziobro, wykorzystując nierówną pozycję służbową, usiłuje wywrzeć na tego sędziego polityczny nacisk i to jest podstawowa sprawa. Te słowa (ministra Ziobry na temat sędziego Juszczyszyna - red.) są, delikatnie mówiąc, nie na miejscu, ale ja po ministrze Ziobro wiele się nie spodziewam, więc i zawieść się panem ministrem nie mogłem - podsumował Adrian Zandberg.