Jarosław Zieliński odchodzi z MSWiA "z poczuciem dobrze wykonanych zadań". W jego miejsce Maciej Wąsik

Dotychczasowy wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński nie będzie dłużej pełnił swojej funkcji. Jak poinformował na Twitterze, kończy swoją pracę "z poczuciem dobrze wykonanych zadań". Zieliński dodał, że dziś w Polsce żyje się bezpiecznie.

Jeszcze przed kilkoma dniami sam Zieliński nie wiedział jakie będą jego losy w rządzie. Podejrzewano, że może stracić stanowisko, ale on sam przekonywał, że jest "trochę za wcześnie, by rozmawiać o sprawach, które nie są jeszcze rozstrzygnięte".

W poniedziałek poinformował jednak na Twitterze, że odchodzi z ministerstwa. "Kończę pracę w MSWiA z poczuciem dobrze wykonanych zadań, których efekty ocenili Wyborcy, a obraz medialny skoryguje czas. W Polsce żyje się bezpiecznie, służby, które nadzorowałem działają sprawnie. Dziękuję wszystkim za współpracę przez ostatnie 4 lata. Dalej służymy Polsce" - napisał.

Szybko okazało się, że stanowisko Zielińskiego obejmie teraz bliski współpracownik szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego - Maciej Wąsik. "Otrzymałem dziś nominacje na zastępcę Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Nadal też będę pełnił funkcję sekretarza Kolegium ds służb specjalnych" - napisał na Twitterze.

Na początku września Jarosławowi Zielińskiemu odjęto istotną część kompetencji. Wiceszef MSWiA stracił nadzór nad policją, strażą graniczną, Służbą Ochrony Państwa oraz biurem nadzoru wewnętrznego, czyli służbą specjalną funkcjonującą od 2018 roku przy resorcie. Wiceministrowi pozostał jedynie nadzór nad strażą pożarną i obroną cywilną. Wszystkie dotychczasowe obowiązki objął Mariusz Kamiński.

Policjanci opowiadają w Sejmie o "ochranianiu" wiceministra Zielińskiego:

Zobacz wideo

O usunięciu Jarosława Zielińskiego mówiło się od jakiegoś czasu w związku z jego licznymi wpadkami. Poczynając od konfetti własnoręcznie wycinanym przez policjantów przed wizytą wiceministra, salwy armatnie o godzinie 4:45, bose seniorki tańczące hula, aż po informacje podlaskich policjantów, że muszą m.in. całodobowo pilnować domu wiceministra czy udawać funkcjonariuszy SOP przy okazji uroczystości.

Zieliński tłumaczył, że patrole w okolicy jego domu jest związane z koszmarnym znaleziskiem - ludzką głową. Z dotychczasowych informacji wynika jednak, że czaszkę (nie głowę) znaleziono tam 25 lat wcześniej.