Donald Tusk zapowiada powrót do polskiej polityki. Stworzy nowy ruch? Były premier liczy na młodych

Donald Tusk został wybrany na przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. Były premier zapowiedział, że po zakończeniu pracy na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej zaangażuje się w politykę krajową.

Po tym, jak został wybrany nowym przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej, Donald Tusk udzielił wywiadu telewizji Polsat News. Mówił w nim m.in. o swoich planach na najbliższe lata. Były premier stwierdził, że jako przewodniczący Rady Europejskiej musiał zachowywać powściągliwość i obiektywizm i nie mógł w pełni angażować się w polską politykę. Zapowiedział, że to się zmieni, gdy obejmie stanowisko szefa EPL, bo wówczas będzie mieć większą swobodę.

- Mam głębokie przekonanie, że w Polsce warto zmienić pewien sposób debaty politycznej. (...) Poziom debaty politycznej w Polsce odbiega trochę od tego, co widzimy w najważniejszych miejscach na świecie jeśli chodzi o, powiedziałbym, substancje tego sporu, tej debaty. Bywa ona trochę powierzchowna i skupiona na bardzo peryferyjnych czy prowincjonalnych kwestiach, a zupełnie niepotrzebnie, bo cały czas patrzy się na Polskę jak na jeden z punktów orientacyjnych w Europie - powiedział Donald Tusk.

Donald Tusk: Chcę pracować w Polsce z młodymi ludźmi

Były premier powiedział, że od dłuższego czasu planował, jak będzie wyglądać jego aktywność polityczna w kraju, ale gdy zapytano go o to, czy chce stworzyć nową siłę polityczną, nie odpowiedział wprost. Oznajmił jednak, że liczy na ludzi młodych.

- Będę chciał bardzo dużo w Polsce pracować, szczególnie z młodymi ludźmi, ale nie tylko. (...) Chciałbym, żeby w Polsce znalazła się grupa 10, 20, może 100 młodych ludzi, którzy będą rozumieli świat tak, jak on na to zasługuje. Żeby oni na serio wzięli sprawy w swoje ręce. Nie tylko dlatego, że są młodsi ode mnie, bo wiek nie wystarczy, ale dlatego, że lepiej rozumieją ten świat. A co z tego będzie, zobaczymy - stwierdził Tusk.

"Morderca"," folksdojcz", "złodziej", "zdrajca". Donald Tusk o niszczeniu jego wizerunku

Nowy przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej mówił także o swojej decyzji o nieprzystąpieniu do wyborów prezydenckich 2020. Powiedział, że wie, że przegrałby w drugiej turze, a jako że zależy mu na tym, aby PiS przestał rządzić w Polsce, nie wybaczyłby sobie, gdyby swoim startem zablokował możliwość udziału w wiosennych wyborach komuś, kto ma szansę na wygraną z Andrzejem Dudą. Były premier zaznaczył, że dokładnie przeanalizował sytuację i zapoznał się z naukowymi opracowaniami.

- W Polsce władza - rząd pisowski i PiS jako partia - zorganizowały na niespotykaną skalę, właściwie nawet w Europie, jeśli chodzi o poziom zorganizowania - niszczenia mojego wizerunku na wszystkie możliwe sposoby. Nie chodzi tutaj o krytykę moich rządów, bo do tego są uprawnieni, są moimi oponentami - przekonywał.

>>> Radosław Sikorski: Tuska zohydzono przy pomocy mediów publicznych

Zobacz wideo

Były premier powiedział, w jaki sposób rząd PiS niszczy jego wizerunek. - Szczególnie przez ostatnie trzy lata, wtedy kiedy ponownie wybrano mnie na szefa Rady Europejskiej, to było takie bardzo systematyczne niszczenie wizerunku nie tylko mnie jako polityka, ale również człowieka. "Morderca"," folksdojcz", "złodziej", "zdrajca" to są cztery terminy, które się najczęściej  powtarzały w tych relacjach. Codziennie - stwierdził Tusk.

Donald Tusk powiedział, że wyliczono, że w mediach publicznych przez blisko 1,5 godziny każdego dnia emitowano "pełne nienawiści i pogardy materiały" wyłącznie na jego temat.