Szczecin. "500 dol. na czasopisma". Władze uczelni reagują na wpis prof. Popieli ws. marszałka Senatu

Prof. Agnieszka Popiela z Uniwersytetu Szczecińskiego umieściła w sieci wpis, w którym sugerowała, że obecny marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki miał domagać się pieniędzy "na czasopisma medyczne" w związku z operacją jej matki. Rektor uczelni postanowił, że sprawę zbada rzecznik dyscyplinarny ds. nauczycieli akademickich.
Zobacz wideo

Prof. Agnieszka Popiela jeszcze przed tym, jak Tomasz Grodzki został marszałkiem Senatu, opisała w sieci rzekome wydarzenia sprzed lat, gdy obecny senator był jeszcze praktykującym chirurgiem. Napisała, że gdy umierała jej matka, to miał domagać się od rodziny pieniędzy w związku z operacją. "Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na marszałka Senatu. Jak moja Mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę" - brzmiał dokładnie wpis. Materiał na ten temat wyemitowały w czwartek "Wiadomości" TVP.

Czytaj też: "Wiadomości" TVP nie zająknęły się o orędziu Grodzkiego. Snuły za to insynuacje, że domagał się łapówki

Reakcja uczelni na wpis prof. Popieli

Uniwersytet Szczeciński postanowił podjąć kroki w związku z wpisem profesor Popieli. Rektor uczelni prof. dr hab. Edward Włodarczyk skierował sprawę do rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich - donosi szczecińska "Wyborcza". Jak relacjonuje serwis 24Kurier.pl, tak przedstawia się oficjalne stanowisko uczelni:

W związku z wypowiedziami prof. Agnieszki Popieli, o których w ostatnich dniach informują media, Rektor oświadcza, że nie wyrażają one poglądów społeczności akademickiej Uniwersytetu Szczecińskiego. Zgodnie ze statutem uczelni, naszym celem jest „rozwój kultury społecznego dialogu”, w tym duchu uprawiamy naukę i kształcimy studentów. Przywiązujemy najwyższą wagę do „współkształtowania standardów moralnych obowiązujących w życiu publicznym”, o czym stanowi preambuła do ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. W związku z możliwym naruszeniem art. 275, ust.1 tejże ustawy Rektor postanowił skierować sprawę wypowiedzi prof. Agnieszki Popieli do rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich.

Co ciekawe, profesor Popiela w kolejnym wpisie twierdziła, że prof. Grodzki "to wybitny torakochirurg, który pomógł jej mamie", ale "musiała napisać to, co napisała". Po publikacji materiału w "Wiadomościach" napisała na Twitterze, że "na razie nie będzie komentowała" tematu. "Liczę na wyjaśnienia pana marszałka. Jeśli dokumentacja fundacji jest ok, to chętnie przeproszę" - czytamy.

Tomasz Grodzki: Stanowczo zaprzeczam, nie było mowy o żądaniu wpłat na fundację czy gdziekolwiek

Sam marszałek Grodzki stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom w rozmowie z Gazeta.pl. Powiedział nam:

Kompletnie nie kojarzę sprawy sprzed 21 lat, nie wiem też, kim jest autorka wpisu. Stanowczo zaprzeczam, nie było mowy o żądaniu wpłat na fundację czy gdziekolwiek. Dementuję też, jakoby doszło do uzależnienia wykonania wszelakich czynności medycznych od jakichkolwiek wpłat.

Dodał, że "rozważa wystąpienie na drogę prawną w obronie swojego dobrego imienia" i liczy na "opamiętanie". Podkreślił, że "jest człowiekiem z natury łagodnym" i "nie chciałby jednak tego robić". Ostatnie wydarzenia skwitował s łowami: - Moja osoba mocno zaniepokoiła Prawo i Sprawiedliwość, więc pewnie pojawią się różne formy oczerniania mnie lub inne rodzaje nieuczciwych ataków.

Profesor Popiela z kolei skomentowała na Twitterze, że "jest słowo przeciwko słowu" i "Bóg rozsądzi jak przyjdzie na nas pora":

Szanowni Państwo. Bardzo dziękuję za wsparcie tym z Państwa, którzy okazali mi zaufanie. Jest słowo przeciwko słowu. Wiele lat minęło. Sprawa pozostaje w sumieniu Pana Marszałka i moim. Bóg rozsądzi jak przyjdzie na nas pora. Pozdrawiam.
Więcej o: