"Pański Lexus GS 300 podobno wzbudzał sensację". Grodzki pytany o zamiłowanie do drogich aut

Kiedyś lexus, teraz jaguar - Tomasz Grodzki, nowy marszałek Senatu, w RMF FM opowiadał o swoim zamiłowaniu do luksusowych aut. Choć jak zapewniał jaguara wypożycza długoterminowo i "nie jest to jego auto".

Tomasz Grodzki, nowy marszałek Senatu, musiał zmierzyć się z trudnymi pytaniami od Roberta Mazurka w RMF FM. Przez większą część rozmowy przewijały się dwa wątki: zarobki Grodzkiego, gdy był lekarzem i zamiłowanie senatora do luksusowych aut.

Pański Lexus GS 300 w 2008 roku podobno wzbudzał sensację w Szczecinie. Dziennikarze tamtejsi mówią, że to było pierwsze takie auto, jakie ludzie widzieli.

- dopytywał go Mazurek.

>>> Tomasz Grodzki w czwartek o godz. 20 wystąpi z orędziem w TVP

Zobacz wideo

Grodzki o jaguarze: To nie jest moje auto

Marszałek Senatu odparł, że "to nieprawda", natomiast nie krył, że jest dumny ze swoich aut. - Mam do nich personalny stosunek - mówił. Prowadzący zakpił wówczas, że Szczecin jest niczym Brunei, gdzie przedszkolanki jeżdżą lamborghini.

Wielu mówi, że Szczecin to jest niezbyt zamożne miasto bardzo bogatych ludzi. Tam wielu ludzi pływa, pracuje za granicą

- odpowiedział Tomasz Grodzki. Natomiast obecnie marszałek porusza się jaguarem - w rozmowie padło, że wartym 350 tys. - To nie jest moje auto. Płacę comiesięczną ratę. Jak wpłaciłem 10 proc., wyjechałem pięknym autem, o którym marzyłem - doprecyzował Grodzki, wskazując, że wypożycza je długoterminowo.

Teraz - co wytknął prowadzący - Grodzki będzie musiał zamienić jaguara na służbowe auto. Marszałek stwierdził w odpowiedzi: - Wie pan, jest ważne, aby to auto było przede wszystkim bezpieczne i żebym dojechał na miejsce.

Grodzki o swoich zarobkach

Wraz z pytaniami o auta, padły też te o zarobki. Grodzki wspominał, że tak jak wielu lekarzy ze Szczecina "pływał na różnych statkach", w ten sposób zarabiając. Jak dorzucił od siebie prowadzący, jeszcze jako chirurg oraz pełniąc inne funkcje, Grodzki zarabiał około 35 tys. zł miesięcznie.

Marszałek Senatu stwierdził jednak, że taka kwota to były zarobki razem z żoną i zwrócił się do Mazurka: - Nie ma pan racji.