Bogdan Klich o "kuszeniu" senatorów przez PiS. "To nie była tylko marchewka, to był też kij"

- To nie była tylko marchewka, to był też kij: w pewnych przypadkach straszono senatorów tym, że ich firmom albo też działaniom, które prowadzą, może się zdarzyć nieszczęście - powiedział senator Koalicji Obywatelskiej Bogdan Klich w programie "Onet Opinie". Miało to dotyczyć m.in. Roberta Dowhana, Klich nie zdradził jednak innych nazwisk.

W rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem Klich stwierdził, że PiS "kusił" kilkunastu senatorów KO. Większość z nich zdecydowała się nie mówić o tym publicznie. - Proponowano im stanowiska ministerialne, ale też rozmaite świadczenia regionalne czy lokalne - mówił Klich.

>>> Marszałkiem Senatu został Tomasz Grodzki z PO. Zobacz wideo:

Zobacz wideo

Bogdan Klich: PiS straszył senatorów opozycji

Polityk KO zdradził, że strategia PiS opierała się jednak nie tylko na propozycjach, ale również groźbach. Senatorowie opozycji mieli być straszeni tym, że ich firmom albo też działaniom, które prowadzą, "może się zdarzyć nieszczęście".

Jest cała masa narzędzi, które można zastosować, począwszy od narzędzi karnoskarbowych, skończywszy na uprzykrzaniu. [...] Mechanizm był prosty. Otrzymywano telefon albo pojawiał się ktoś u kogoś, nie będącego konkretnie tą osobą, u jakiegoś pośrednika, z informacją, że ktoś będzie miał kłopoty w interesach

 - tłumaczył Klich.

Jednym z szantażowanych senatorów miał być Robert Dowhan, któremu PiS proponował również objęcie teki ministra sportu. Klich dopytywany o to, czy ujawnione zostaną nazwiska pozostałych szantażownanych senatorów powiedział, że jego zdaniem „w każdym przypadku jest to decyzja osoby, która była kuszona albo straszona”. - Ta osoba ma podejmować decyzję. Tak, jak podjął decyzję senator Dowhan, żeby zdementować pogłoski, że zostanie ministrem sportu - stwierdził Bogdan Klich.