"Mózg PiS": Donald Tusk byłby obliczalnym zawodnikiem. Widać, że w PO jest kryzys

- To oświadczenie jest zdecydowanie w interesie Donalda Tuska. Szanse na to, żeby wygrał wybory prezydenckie w Polsce, były minimalne - stwierdził w Polsat News prof. Waldemar Paruch z rządowego Centrum Analiz Strategicznych. Według politologa, decyzja Tuska niekoniecznie jest korzystna dla Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

We wtorek Donald Tusk ogłosił, że nie zamierza kandydować w wyborach prezydenckich w 2020 r. Swoją decyzję tłumaczył tym, że obciążony jest "bagażem trudnych, niepopularnych decyzji". Zapewnił, że będzie "mocno wspierał opozycję".

Waldemar Paruch: Duda musi zdobyć jakieś 500-600 tys. kolejnych wyborców

W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, prof. Paruch stwierdził, że Tusk "nie chciał wystąpić w zawodach, w których nie miał pewności, że może mieć wysokie prawdopodobieństwo wygranej". Według politologa, Tusk podjął decyzję wcześniej niż zapowiadał z powodu "ofensywy Schetyny", który postawił przewodniczącemu Rady Europejskiej ultimatum. "Widać, że w PO jest kryzys, walka frakcji" - stwierdził Parucha.

Szef rządowego Centrum Analiz Strategicznych przekonywał, że decyzja Tuska nie jest jednak dla obozu rządzącego jednoznacznie pozytywna. Według Parucha Tusk byłby "obliczalnym zawodnikiem", ponieważ wiadomo, jakie są jego mocne i słabe strony. Inny kandydat opozycji może być bardziej nieprzewidywalny.

Prof. Paruch stwierdził również, że "to nie jest tak, że te wybory są już przez Andrzeja Dudę wygrane". - Jeśli weźmiemy pod uwagę wybory parlamentarne i zestawimy to z koniecznością liczby głosów jakie trzeba mieć, żeby wygrać wybory prezydenckie, to chyba brakuje jakieś 500-600 tys. kolejnych wyborców - argumentował.

Politolog stwierdził, iż "wysoce prawdopodobne jest, że kontrkandydatem Andrzeja Dudy w drugiej turze będzie raczej kandydat lewicowy, niż centrowy". Dodał jednak, że za kandydata lewicowego uważa m.in. Małgorzatę Kidawę-Błońską. 

Więcej o: