Wybory prezydenckie. Małe szanse na zwycięstwo Tuska? Dworczyk: On nie zaryzykuje starcia z Dudą

Szef KPRM Michał Dworczyk w rozmowie z "Do Rzeczy" oświadczył, że Donald Tusk nie zaryzykuje stracia z Andrzejem Dudą w wyborach prezydenckich 2020. Jego tezę potwierdzają wyniki prywatnego sondażu, który Donald Tusk zlecił specjalnie na tę okoliczność. Jak donoszą media, były premier niekoniecznie byłby witany przez Polaków ze szczególnie otwartymi ramionami.

Na łamach "Do Rzeczy" szef KPRM Michał Dworczyk stwierdził, że w jego ocenie szef Rady Europejskiej nie wróci do polskiej polityki, a tym bardziej nie wystartuje w kampanii prezydenckiej. 

- Moim zdaniem Donald Tusk nie zaryzykuje starcia z Andrzejem Dudą. W ostatnich miesiącach zamiast być - zgodnie ze swoim stanowiskiem - niezależnym unijnym urzędnikiem, szef Rady Europejskiej angażował się w politykę wewnątrzkrajową po stronie jednej ze stron sporu. Gdyby to jego zaangażowanie było owocne, mógłby rozważać powrót. Jednak każda z interwencji Donalda Tuska w sytuację polityczną kończyła się raczej spadkiem niż wzrostem poparcia dla opozycji.

Dworczyk: Duda najlepszy

W wywiadzie dla "Do Rzeczy" Dworczyk zachwalał również prezydenturę Andrzeja Dudy, twierdził że urzędujący prezydent jest "świetnie przygotowany do kolejnej kampanii, dobrze reprezentuje nasz kraj", więc nawet Malgorzata Kidawa-Błońska, odgrażająca się genialnym pomysłem na jego pokonanie, nie stanowi dla niego politycznego zagrożenia.

Tusk zlecił sondaż. Wyniki mało optymistyczne

Teza postawiona przez Michała Dworczyka potwierdza się między innymi w badaniu, które zlecić miał ma swój prywatny użytek Donald Tusk. Sondaż kosztować miał od 20 do 30 tys. zł. Informowała o nim m.in. Katarzyna Kolenda-Zaleska, w rozmowie z którą Tusk miał się przyznać do sondowania swojego ewentualnego poparcia w wyborach w 2020 r. Jego wyniki okazały się mniej optymistyczne niż zakładano.

Zdaniem związanego z byłym premierem rozmówcy wp.pl badania prezydenckie pokazują, że były premier ma zbyt duży elektorat negatywny i właśnie to stanowić ma dla Tuska największy czynnik ryzyka. 

Być może to dlatego kilka dni po wyborach parlamentarnych szef Rady Europejskiej stwierdził, że opozycji potrzebny jest wspólny kandydat, który nie tylko zaskarbi sobie elektorat PO, ale nawet podbierze parę procent głosów Andrzejowi Dudzie.

Tygodnik "Wprost", powołując się na swoje źródła twierdzi, że Tusk "obstawia" szefa ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza. 25 października w Brukseli odbył się spotkanie obu polityków.

- Donald Tusk powiedział Kosiniakowi, że uważa go za najpoważniejszego w tej chwili konkurenta Andrzeja Dudy. Dodał, że szef ludowców powinien kandydować na prezydenta ale zastrzegł, że przy dużej liczbie kandydatów jest bardzo realne ryzyko, iż Władek nie wejdzie do II tury - powiedział informator tygodnika.

Barbara Nowacka: Umiarkowanie czekam na Tuska

Szefowa Inicjatywy Polskiej zdecydowanie optuje za kandydaturą Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Według niej kandydat KO, a być może  docelowo całej opozycji, powinien być "otwarty, liberalny, jednoczący, a nie dzielący" czyli być przeciwieństwem Andrzeja Dudy. - Taką osoba jest Małgorzata Kidawa-Błońska - stwierdziła polityczka w rozmowie z Polsat News.

Na Tuska, jak oświadczyła, czeka "umiarkowanie". Według niej były premier powinien "przeciąć już tę zabawę w podgrzewanie atmosfery, bo wiemy, jak to się kończy".

>>> Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że Donald Tusk nie jest brany pod uwagę jak kandydat PO na prezydenta:

Zobacz wideo

Swoiste ultimatum postawił Tuskowi także sam szef PO. Grzegorz Schetyna zażądał, aby Tusk określił się do 20 listopada. To jednak mało realny termin. Szef Rady Europejskiej, a wkrótce przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej zapowiedział, że o swojej przyszłości zawodowej poinformuje nie wcześniej niż w grudniu.

Więcej o: