Rzecznik TSUE: Polska złamała prawo, odmawiając przyjęcia uchodźców w 2015 r.

Polska złamała unijne prawo, odmawiając przyjęcia uchodźców zgodnie z europejskim programem relokacji - stwierdziła rzecznik generalna Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu Eleanor Sharpston. Według niej zobowiązaniom państw członkowskich uchybiły także Czechy i Węgry.
Minister ds. pomocy humanitarnej Michał Woś stwierdził, że krytyczna opinia TSUE
to efekt wcześniejszych rządów DonaldaTuska i Ewy Kopacz.

Eleanor Sharpston, rzecznik generalna Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, wydała opinię w kwestii odmowy Polski, Czech i Węgier, aby przyjąć uchodźców zgodnie z europejskim programem relokacji. Według niej te trzy kraje uchybiły zobowiązaniom państw członkowskich Unii Europejskiej.

Rzecznik Trybunału: Duch współpracy i wzajemnego zaufania powinien mieć pierwszeństwo

Rzecznik generalna, przyznając rację Brukseli, odrzuciła argumenty rządów w Warszawie, Pradze i Budapeszcie, które tłumaczyły odmowę przyjęcia uchodźców kwestiami bezpieczeństwa i ochroną porządku publicznego.

"Wspomniane państwa członkowskie nie mogą powoływać się na swoje obowiązki w zakresie utrzymania porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego, aby odmówić zastosowania wiążącego aktu prawa Unii, z którym się nie zgadzają" - stwierdziła Eleanor Sharpston. Według niej, nawet jeśli omawiany mechanizm był nieskuteczny, gdyż zmuszał państwa członkowskie do weryfikacji wielu osób w krótkim czasie, tego rodzaju praktyczne problemy każdorazowo muszą być rozwiązywane w duchu współpracy i wzajemnego zaufania.

"Wspomniany duch współpracy i wzajemnego zaufania powinien mieć pierwszeństwo przy przeprowadzaniu procedury relokacji" - podkreśliła rzecznik generalna Trybunału. Zwróciła również uwagę na trzy ważne aspekty prawa Unii: zasadę praworządności, obowiązek lojalnej współpracy i zasadę solidarności.

Polska nie chciała przyjąć uchodźców. Decyzję podjął rząd Beaty Szydło

Sprawa dotyczy rozpisanego na dwa lata niezrealizowanego programu relokacji z jesieni 2015 roku. Wtedy większość krajów zdecydowała o przyjęciu przez Unię Europejską 160 tysięcy osób z obozów w Grecji i we Włoszech. W dużej mierze byli to uchodźcy, którzy uciekli przed wojną w Syrii. Początkowo rząd Ewy Kopacz deklarował przyjęcie uchodźców, jednak starał się o zmniejszenie ich liczby względem założeń z planu relokacyjnego o imigrantów ekonomicznych. Do Polski mieli trafić jedynie uchodźcy. Kiedy premierem została Beata Szydło, skrytykowała stanowisko swojej poprzedniczki w tej kwestii. Następnie rząd zdecydował o odmówieniu wykonania planu UE.

Do dziś uchodźcom znajdującym się w obozach i nieformalnych obozowiskach m.in. w Libanie pomagają polskie organizacje pozarządowe, m.in. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej.

Zobacz wideo

Komisja Europejska pod koniec 2017 roku skierowała pozwy przeciwko Polsce, a także Czechom i Węgrom, argumentując, że odmowa przyjęcia uchodźców była złamaniem unijnego prawa.

Sędziowie nie muszą wziąć pod uwagę opinii rzecznik

Opinia rzecznik generalnej Trybunału Sprawiedliwości jest tylko sugestia dla sędziów, którzy nie muszą jej wziąć pod uwagę. W praktyce jednak w większości przypadków posiłkują się oni opiniami rzeczników generalnych przy wydawaniu orzeczeń. Postanowienia unijnego Trybunału w tej sprawie możemy się spodziewać za kilka miesięcy.

Polska się broni: To wina Tuska i Kopacz

W opinii rzecznik generalnej TSUE w sprawie relokacji naruszono prawo UE. To efekt polityki rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz w sprawie islamskich migrantów. Wystawienie wtedy państw V4 dało zagranicy narzędzie uderzania w Polskę. Bezpieczeństwo to kompetencja krajów członkowskich" - napisał na Twitterze Michał Woś, minister ds. pomocy humanitarnej, który do winy absolutnie się nie poczuwa.

Wsparła go poprzedniczka na tym stanowisku, dziś europosłanka - Beata Kempa. Twardo oświadczyła, że "nie będzie ponosić skutków cudzych błędów".

Natomiast rzecznik rządu Piotr Mueller przekonywał, że "odmowa wykonania decyzji relokacyjnych znajduje oparcie w Traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej" i że rząd kierował się troską o bezpieczeństwo swoich własnych obywateli.