Marian Banaś przerywa milczenie. Jest oświadczenie szefa NIK ws. kamienic w Krakowie

"Wszystkie moje nieruchomości nabyłem na podstawie aktów notarialnych w sposób uczciwy i zgodny z prawem" - pisze w oświadczeniu Marian Banaś, szef Najwyższej Izby Kontroli. To odpowiedź na publikacje medialne.
Zobacz wideo

Marian Banaś wydał oświadczenie w związku z publikacjami na temat jego nieruchomości. "Wszystkie moje nieruchomości nabyłem na podstawie aktów notarialnych w sposób uczciwy i zgodny z prawem, w tym również kamienicę, która stała się powodem ataku na moją osobę" - twierdzi szef NIK.

Marian Banaś wydał oświadczenie ws. kamienic

Banaś w oświadczeniu opisuje okoliczności zakupu kamienicy przy ul. Krasickiego w Krakowie. "(...) nabyłem ją wraz z domem letniskowym w Szczepanowie od pana Henryka Stachowskiego, byłego żołnierza AK i Kedywu na podstawie umowy dożywocia z dnia 12 kwietnia 2001 r. Z panem Henrykiem poznałem się w Solidarności w 1980 r., gdzie razem działaliśmy na rzecz wolnej i niepodległej Polski przez cały okres stanu wojenne, za co zresztą zostałem skazany na cztery lata więzienia" - czytamy w oświadczeniu.

Jak twierdzi Banaś, zaprzyjaźnił się ze Stachowskim, który miał go traktować "jak własnego syna". "Opiekowałem się nim jak członkiem rodziny aż do jego śmierci (tj. do 22 czerwca 2007 r.), traktując przy tym, tak jak i on, ustaloną kwotę dożywocia jedynie w kategoriach symbolicznych" - przekonuje szef NIK.

Banaś twierdzi, że kamienicę przy ul. Krasickiego wynajął osobie "nie wzbudzającej jakichkolwiek podejrzeń czy wątpliwości, mogących sugerować, że nie powinienem zawierać przedmiotowej umowy dzierżawy".

Szef NIK o podejrzanych pracownikach resortu

Twierdzi przy tym, że swój numer telefonu przekazał dzierżawcy "na wypadek konieczności nagłego kontaktu". "Z oburzeniem przyjmuję fakt łączenia mojej osoby z człowiekiem przedstawianym w reportażu filmowym jako ojczyma dzierżawcy oraz brami tego mężczyzny, których nigdy nie spotkałem i nie znam. Nie miałem wpływu na to, komu dzierżawca kamienicy udostępnił numer mojego telefonu. Kiedy zorientowałem się, że rozmawiam z osobą niebędącą dzierżawcą przerwałem połączenie" - czytamy. 

Banaś w znacznej mierze powtarza w oświadczeniu poprzednie wyjaśnienia. Tłumaczy, że dzierżawca zgodził się ponieść koszty utrzymania budynku i deklarował chęć szybkiego kupna kamienicy. "Wpłynęło to na wynegocjowaną przez wysokość czynszu dzierżawy" - stwierdza szef NIK.

Prezes NIK odniósł się też sprawy urzędników Ministerstwa Finansów, podejrzanych o udział w mafii VAT-owskiej. Banaś odsyła do treści oświadczenia MF, pisze też: "(...) chciałbym wyraźnie podkreślić, że łączenie mnie z działalnością osób podejrzanych o popełnienie przestępstw karno-skarbowych, a zatrudnionych wcześniej w resorcie finansów, jest manipulacją i nadużyciem".

Przekonuje, że gdy dotarła do niego, jako do szefa KAS, informacja o "nieprawidłowościach" dotyczących pracowników MF, natychmiast podjął decyzję o "odwołaniu ich z zajmowanych stanowisk". 

Więcej o: