Stanisław Karczewski przekonywał, że Marian Banaś jest "kryształowy". Teraz wycofuje się ze swoich słów

Gdy wybuchła "afera Banasia", Stanisław Karczewski przekonywał, że szef NIK "jest człowiekiem kryształowym". Miesiąc później wycofuje się ze swoich słów i przyznaje, że zarzuty "budzą bardzo duże wątpliwości", a cała sprawa szkodzi PiS.
Zobacz wideo

Nieco ponad miesiąc temu, tuż po pierwszych doniesieniach o majątku szefa NIK Mariana Banasia, marszałek Senatu Stanisław Karczewski zdecydowanie go bronił. - Jest człowiekiem kryształowym, niezwykle uczciwym, bardzo solidnym, twardym politykiem. Moje jednoznaczne wrażenie jest takie, że jest to pełna manipulacja od początku do końca - mówił. Dodał, że kierowana przez niego Krajowa Administracja Skarbowa "zlikwidowała mafię paliwową i mafię VAT-owską", w związku z czym ujawniona przez dziennikarzy sprawa to "swoistego rodzaju zemsta na panu prezesie".

W sprawie pojawiają się jednak kolejne wątki, które kładą się cieniem na kryształowości Banasia. "Rzeczpospolita" ujawniła, że jeden z jego najbliższych współpracowników z czasów, gdy ten pracował w Ministerstwie Finansów, został zatrzymany, bo miał współpracować z tzw. mafią VAT-owską. Co więcej, zastrzeżenia CBA do samego Banasia mają być "trudne do obrony".

Marian Banaś jednak nie taki kryształowy

Karczewski na antenie Polsat News przyznał w piątek, że sprawa Banasia jest dla PiS obciążeniem i "byłby nieuczciwy, gdyby powiedział, że to banalna sprawa i nic się nie stało". Pytany, czy powtórzyłby słowa o tym, że szef NIK to człowiek kryształowy, odpowiedział:

Nie, absolutnie nie. Jeśli chodzi o jego działalność państwową, którą znałem, to świetny fachowiec, niezwykle zaangażowany, bardzo pracowity. To będę powtarzał, nawet jeśli te zarzuty czy wątpliwości CBA potwierdzą się.

Stanisław Karczewski wyjaśniał, że dziś oddzielałby jego "działalność państwowca", który pracował nawet po 20 godzin na dobę. - Kiedy usłyszałem, że są tego typu zarzuty do człowieka niezwykle zaangażowanego w sprawy Polski, to tak zareagowałem. Teraz bym tak nie zareagował. Bliżej poznałem te zarzuty, które budzą moje bardzo duże wątpliwości. One wszystkie muszą być wyjaśnione - podsumował. 

Więcej o: