Gowin krytykuje plakat Marszu Niepodległości. Zapewnia, że rząd "nie firmował" pochodów

Wicepremier Jarosław Gowin stwierdził w Radio ZET, że nie podoba mu się plakat Marszu Niepodległości, zarówno jego wygląd, jak i przekaz. Jednocześnie powiedział, że obecna władza "nie firmowała" w przeszłości Marszy narodowców i dodał: - Ja przede wszystkim zawsze byłem przeciwny mieszaniu religii do polityki.
Zobacz wideo

Wicepremier, minister nauki, Jarosław Gowin był w Radio ZET pytany o ocenę plakatu tegorocznego Marszu Niepodległości. Przedstawia zaciśniętą pięść z różańcem i podpisem "Miej w opiece naród cały". - Czy Marsz Niepodległości 11 listopada dostanie poparcie, wsparcie rządu czy jest to profanacja symbolu religijnego? - dopytywała prowadzącą audycję Joanna Komolka.

Ja przede wszystkim zawsze byłem przeciwny mieszaniu religii do polityki, bo to, jak na tym wychodzą politycy, to bywa różnie, ale że Kościół wychodzi na tym źle, to nie ulega dla mnie wątpliwości

- mówił wicepremier. Natomiast zapewnił, że sam plakat "nie podoba" mu się. Jak doprecyzował: - Nawet powiedziałbym, że nie podoba mi się estetycznie i nie podoba mi się też przekaz.

Gowin: Rząd nie firmował tych uroczystości

Jarosław Gowin w Radio ZET podkreślał, że Marsze Niepodległości "mają charakter społeczny", natomiast nigdy nie były wspierane przez rząd Zjednoczonej Prawicy. - W ciągu ostatnich czterech lat, rząd Zjednoczonej Prawicy w żaden sposób nie firmował tych uroczystości - powiedział.

Gowin stwierdził, że rząd "nie firmował" Marszu Niepodległości, ale w ubiegłym roku to właśnie rząd dogadał się ze Stowarzyszeniem Marsz Niepodległości i ulicami stolicy szli wszyscy razem m.in. prezydent Andrzej Duda, a także przedstawiciele władzy.

Wspólny marsz odbywał się pod hasłem "Dla Ciebie Polsko", pod patronatem prezydenta RP Andrzeja Dudy. Wyglądało to tak, że 11 listopada 2018 roku najpierw na czele pochodu szły VIP-y, oddzielone od reszty marszu "strefą buforową".

Narracja strony rządowej była taka, jakoby to właśnie władza zgromadziła blisko 250 tys. osób na ulicach. Nie podobało się to np. Robertowi Winnickiemu, szefowi Ruchu Narodowego, który zarzucał PiS-owi próby "zawłaszczenia" Marszu.

Więcej o: