"Superwizjer" TVN: Rektor policyjnej szkoły w Szczytnie oskarżany o mobbing i plagiaty

Rektor Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie został bohaterem ostatniego odcinka "Superwizjera". Dziennikarze TVN dotarli do informacji, które wskazują, że powołany przez Mariusza Błaszczaka dowódca miał plagiatować prace naukowe i zastraszać pracowników szkoły.
Zobacz wideo

"Superwizjer" TVN poświęcił ostatni odcinek programu inspektorowi Markowi Fałdowskiemu, który od 2017 kieruje szkołą policyjną w Szczytnie. Mianowany przez Mariusza Błaszczaka, cieszący się dużym poparciem Jarosława Zielińskiego i Krzysztofa Tchórzewskiego komendant z Siedlec, według dziennikarzy TVN miał wymuszać na pracownikach szkoły pisanie artykułów naukowych tak, aby sfabrykować swój bogaty naukowy dorobek oraz stworzyć od podstaw książkę habilitacyjną. W sierpniu 2019 r. inspektor odebrał medal z rąk Elżbiety Witek, przyznany mu przez "część pracowników".

Postanowił szybko się habilitować

Jak podaje TVN24.pl, "od kilkunastu tygodni do różnych prokuratur na Warmii i Mazurach trafiały kolejne zawiadomienia o przestępstwach, jakich miał się dopuścić inspektor Marek Fałdowski". Składali je m.in. informatorzy "Superwizjera", byli podwładni szefa szkoły policyjnej.

Twierdzą oni, że kiedy Fałdowski przyszedł na stanowisko rektora, jego celem była szybka habilitacja. W tym celu zaangażował wybranych pracowników szkoły, aby w godzinach pracy przeprowadzali ankiety na potrzeby jego książki habilitacyjnej. Jak podają dziennikarze TVN, ta praca habilitacyjna jest praktycznie nie do zdobycia. Okazało się, że inspektor wydał ją w zaledwie 30 egzemplarzach. "Superwizjer" omawia też inne domniemane oskarżenia. "Wybrał sobie grono osób, którym złożył propozycję, aby dopisały go do swoich publikacji, które już są nawet w trakcie wydawania" - mówi m.in. jeden z informatorów dziennikarzy.

Redaktorzy "Superwizjera" pięć razy bezskutecznie prosili Fałdowskiego o spotkanie, między innymi aby dowiedzieć się, dlaczego w Szczytnie jeden wykładowca z tytułem magistra prowadził w ciągu pół roku 40 różnych przedmiotów.

W prokuraturze są już zawiadomienia od byłych pracowników Fałdowskiego.

Marek Fałdowski miał chronić policjantów znęcających się nad zatrzymanymi

W 2012 r., gdy Fałdowski był jeszcze komendantem w Siedlcach, pięciu jego podwładnych znęcało się na komisariacie nad zatrzymanymi. Mieli ich bić, polewać zimną wodą, poniżać, zaklejać usta taśmą, jednemu z mężczyzn kazali usiąść nago na biurku, grozili mu, że przytrzasną mu genitalia szufladą. Ten mężczyzna tydzień później popełnił samobójstwo, pozostawił jednak list, który stal się podstawą do późniejszego skazania pięciu policjantów. Komendant Fałdowski jednak do ostatniej chwili bronił podwładnych. Sprawa jest w tej chwili w sądzie apelacyjnym.