Marian Banaś z dostępem do informacji niejawnych. ABW nie wszczęła postępowania kontrolnego

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie zawiesiła Marianowi Banasiowi dostępu do informacji niejawnych i nie wszczęła wobec niego postępowania kontrolnego - podaje "Rzeczpospolita". Szef NIK w czwartek wrócił do pracy po bezpłatnym urlopie.
Zobacz wideo

W środę Centralne Biuro Antykorupcyjne zakończyło trwającą od 16 kwietnia br.  kontrolę oświadczeń majątkowych szefa Najwyższej Izby KontroliMariana Banasia. Postępowanie obejmowało oświadczenia majątkowe złożone w latach 2015-2019. Z zarówno oficjalnych, jak i nieoficjalnych doniesień wynika, że CBA ma zastrzeżenia, do których Banaś ma się odnieść w ciągu tygodnia.

Marian Banaś w czwartek wrócił do pełnienia obowiązków służbowych. Zakończył urlop bezpłatny, na który udał się od czasu wyjaśnienia przez CBA spraw majątkowych. Prezes NIK wydał oświadczenie, w którym napisał, że będzie się przeciwstawiał wszelkim próbom ataku na niego, jako prezesa NIK. Zapowiedział również, że będzie bronił niezależności i bezstronności Izby. Doniesienia medialne w sprawie swojego majątku nazwał kłamliwymi i zmanipulowanymi.

Jak podaje piątkowa "Rzeczpospolita", Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie zawiesiła Marianowi Banasiowi dostępu do informacji niejawnych, choć według dziennika, "ma do tego podstawy (niejasne związki z dzierżawcami kamienicy, którzy pochodzą z przestępczego półświatka)". ABW nie wszczęła również wobec Banasia postępowania kontrolnego.

Dziennik przypomina, że ABW cofnęła certyfikat dostępu Pawłowi Wojtunikowi, który był szefem CBA do grudnia 2015 r. Tygodnik "Do Rzeczy" opublikował cztery lata temu fragmenty rozmowy Wojtunika z ówczesną wicepremier Elżbietą Bieńkowską. ABW wszczęła postępowanie o odebranie Wojtunikowi certyfikatu. Postępowania nie zawieszono mimo faktu, że prokuratura ostatecznie stwierdziła, iż w rozmowie nie padły żadne tajne informacje.

Materiał "Superwizjera" TVN o Marianie Banasiu

"Superwizjer" TVN podał we wrześniu, że szef NIK i były minister finansów Marian Banaś nie umieścił kamienicy na krakowskim Podgórzu w swoim zeznaniu majątkowym.

Według autorów materiału śledczego kamienica miała być wynajmowana gangsterom i służyć jako "hostel na godziny". Marian Banaś zapewnił, że kamienicę wynajmował w dobrej wierze i w przekonaniu, iż jej najemca będzie też jej finalnym nabywcą. - Nie miałem żadnych informacji, sąsiedzi się nie skarżyli, nikt nie narzekał, że dzieje się tam coś podejrzanego - przekonywał.

Marian Banaś zapewnił, że nie jest już właścicielem kamienicy. Dodał, że od dawna starał się ją odsprzedać i z tą myślą zawarł umowę wynajmu. - Zawarłem umowę przedwstępną na okoliczność sprzedaży tego domu pierwszemu najemcy, młodemu człowiekowi, który miał wziąć kredyt. Mężczyzna prowadził działalność, nie dostał jednak pożyczki i wycofał się z chęci kupna. Musiałem podjąć kolejne kroki, aby sfinalizować zbycie kamienicy - miesiąc temu udało mi się ją sprzedać - tłumaczył w rozmowie z mediami.

Po tym, jak udał się na bezpłatny urlop, a zdymisjonowanych zostało trzech wiceprezesów, Najwyższą Izbą Kontroli jednoosobowo kierowała wiceprezes Małgorzata Motylow.

Marian Banaś na przełomie września i października złożył pozew przeciwko TVN S.A. i reporterowi Bertoldowi Kittelowi w związku z materiałem "Superwizjera". Pozew dotyczy ochrony dóbr osobistych. Szef NIK domaga się przeprosin, sprostowania, a także zapłaty stosownej kwoty na wskazany cel społeczny.

Więcej o: