Jan Szyszko uważa, że nie powinno się budować żłobków i przedszkoli. "Spuścizna po systemie komunistycznym"

Troje lub czworo dzieci i "mąż zarabiający odpowiednią pensję" to według posła Jana Szyszki model zdrowej rodziny. Na debacie w Pruszkowie kandydujący tam z lisy PiS Szyszko skrytykował też wsparcie dla budowy żłobków i przedszkoli jako "spuściznę poprzedniego systemu".
Zobacz wideo

W niedzielę w Pruszkowie odbyła się debata "jedynek" w tamtejszym okręgu wyborczym w wyborach do Sejmu. Brali w niej udział Jan Szyszko z PiS (który co prawda "jedynką" nie jest, kandyduje z miejsca czwartego) oraz Robert Mordak z PSL, Andrzej Rozenek z SLD, Michał Wawer z Konfederacji i Jan Grabiec z PO.

W czasie debaty były minister środowiska i nr 4 na liście PiS mówił o polityce społecznej i demografii. Powiedział, że jednym z wyzwań dla rządzących będzie wzrost dzietności. - Podstawową rzeczą jest wzrost zarobków, żeby rodzina miała możliwość utrzymywania dzieci i żeby ta rodzina zaczęła zdrowo funkcjonować - powiedział.   

To jest podstawowa rzecz, która powinna zostać zapewniona. A nie w sposób sztuczny pomagać w budowie żłobków, przedszkoli i tych innych rzecz. To są sprawy chwilowe... To spuścizna po poprzednim systemie, no, komunistycznym, ale również po rządach Platformy Obywatelskiej i PSL

- powiedział Szyszko. Na sali rozległo się buczenie. Fragment nagrania z debaty zamieściła na Twitterze ubiegająca się o reelekcję posłanka PO Kinga Gajewska. "Warto było pojechać do Pruszkowa na debatę 'Jedynek', aby uwiecznić taką perełkę!" - napisała. 

Rodzina wg Szyszki - czwórka dzieci, tylko mąż pracuje

Później Szyszko został zapytany o wyzwania dot. niżu demograficznego i ubezpieczeń społecznych i sprecyzował, jak jego zdaniem wygląda "zdrowo funkcjonująca rodzina". - O ile ma trwać naród, to dzietność kobiet ma wzrosnąć do 2,5. Wtedy zapewniona jest stabilność przynajmniej tej struktury klas wieku przy wzroście długości życia - powiedział.

To jest podstawowy obowiązek państwa w tej chwili. Co zrobić, żeby dzietność kobiet była powyżej 2,5. I w ten sposób trzeba zadać pytanie. I tu mamy w gruncie rzeczy dwie koncepcje. Jedną, którą żeście tu bardzo mocno skrytykowali, żeby budować żłobki i przedszkola. Ale druga alternatywa jest taka, żeby budować zdrową rodzinę, gdzie ta rodzina ma możliwość wychowania trójkę czy czwórkę dzieci przy odpowiednim zarabianiu przez męża odpowiedniej pensji. To jest chyba jedyne wyjście w tym układzie. A nie poprzez budowanie żłobków i przedszkoli, kobieta pracuje, mąż pracuje, mają oboje niską pensję. To jest jakiś obłęd zupełny!

- stwierdził [cytat dokładny - red.].

Całą debatę można zobaczyć na serwisie Youtube.com.