"DGP": Wewnętrzne symulacje dają PiS nawet 53 proc. głosów. Im wyższa frekwencja, tym wyższe zwycięstwo

45, 48 lub nawet 53 proc. poparcia - na tyle głosów może liczyć Prawo i Sprawiedliwość w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Tak wynika z wewnętrznych symulacji partii, które opisuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Publikacja "Dziennika Gazety Prawnej" na temat wewnętrznych symulacji Prawa i Sprawiedliwości zgrywa się w czasie ze startem akcji i spotów profrekwencyjnych w wydaniu partii władzy, jak ten z Januszem Rewińskim o "tyradle". Słowo "mobilizacja" przez wszystkie przypadki odmienia też na konwencjach prezes PiS Jarosław Kaczyński, apeluje również, by nie tracić czujności.

Troska o dużą frekwencję na wyborach to też kalkulacja - według symulacji przyczyni się ona do większego zwycięstwa.

Im wyższa frekwencja, tym lepszy wynik partii rządzącej. Wzięto pod uwagę frekwencję na poziomie 53, 57 i 59 proc. Wyniki pokazały, że w każdym z badanych przypadków PiS wygrywa, mając odpowiednio: 45, 48 i 53 proc. poparcia

- czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej". Gazeta opisuje też, że przełożyła te wyniki na mandaty w Sejmie i PiS mogłoby zdobyć ich od 238 do nawet 278. Ta ostatnia liczba pozwalałaby np. posłom PiS na odrzucanie weta prezydenta (potrzeba większości 3/5 głosów).'

>>Troska PiS o frekwencję w nadchodzących wyborach. Partia pokazała spot, a w nim pojawił się również Janusz Rewiński:

Zobacz wideo

W papierowym wydaniu "DGP", jak się później okazało, pojawił się błąd. Ostatecznie chodziło o maksymalne poparcie dla PiS na poziomie 53 proc. w najlepszym ze scenariuszy, a nie 57 proc. jak można przeczytać w gazecie. Wyjaśniał to na Twitterze jeden z autorów tekstu Grzegorz Osiecki.

Wybory parlamentarne 2019. Polityk PiS o PSL: Nie uda się ich zepchnąć pod próg

Symulacja wewnętrzna to też przestroga dla partii rządzącej, ponieważ duża frekwencja może zadziałać na jej niekorzyść: wraz z wysokimi wynikami w sondażach jej elektorat może się "rozleniwić" i nie pójść do urn. To byłaby z kolei okazja dla oponentów PiS na uzyskanie jeszcze lepszego wyniku.

Wśród informacji ujawnionych przez "DGP" pojawia się jeszcze jeden interesujący wątek: w żadnej z symulacji do Sejmu nie wchodzi Konfederacja, a w parlamencie mają znaleźć się wyłącznie PiS, PSL, KO i Lewica.

- Nie uda nam się ich (PSL) zepchnąć pod próg - mówił dziennikowi jeden z polityków PiS, komentując przewidywaną obecność PSL w Sejmie IX kadencji. Powodów do zadowolenia nie ma za to Koalicja Obywatelska, bo jak mówili gazecie politycy w nieoficjalnych rozmowach, to na ten moment walczą nie tyle o zwycięstwo, a o to, by wygrana PiS nie była aż tak spektakularna.