"Pancerny Marian" pozywa TVN i autora reportażu w "Superwizjerze". "Przekaz miał na celu skompromitowanie"

Marian Banaś złożył pozew przeciwko TVN i Bertoldowi Kittelowi po reportażu na swój temat w "Superwizjerze". Prezes NIK przebywa obecnie na bezpłatnym urlopie do czasu wyjaśnienia sprawy, a CBA dalej sprawdza oświadczenia majątkowe "pancernego Mariana". Szef NIK zarzuca dziennikarzowi, że ten "dokonał selektywnego przekazu informacji 'pod z góry założoną tezę' w celu skompromitowania jego osoby".
Zobacz wideo

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś przebywa obecnie na bezpłatnym urlopie, który wziął po publikacji "Superwizjera" TVN. Materiał stacji sprawił, że nagłośniono m.in. fakt, że jego oświadczenia majątkowe od miesięcy są prześwietlane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Jeszcze 23 września Banaś, były szef KAS i były minister finansów, zapowiadał, że "najpóźniej" 24 września złoży pozew wobec autorów materiału w "Superwizjerze". "Pancerny Marian", jak nazwano go w przeszłości w mediach, zrobił to jednak tydzień później.

W oświadczeniu, do którego dotarła Gazeta.pl, Banaś informuje, że złożył pozew cywilny przeciwko TVN i autorowi reportażu, dziennikarzowi tej stacji Bertoldowi Kittelowi. Tu cytat z oświadczenia szefa NIK:

Domagam się od ww. osób m.in. przeproszenia za takie bezprawne działania oraz zamieszczenia sprostowania, a także zapłaty stosownej kwoty na wskazany w tym pozwie cel społeczny.

Banaś: "Selektywny przekaz informacji 'pod z góry założoną tezę', by skompromitować"

W reportażu "Superwizjera" ujawniono, że w kamienicy, której właścicielem miał być Marian Banaś, oferowano "pokoje na godziny". Z ustaleń dziennikarzy wynikało, że szef NIK nie umieścił nieruchomości w swoich oświadczeniach majątkowych. Banaś zaprzeczył tym zarzutom, ale udał się na bezpłatny urlop (rozpoczął go 27 września), do czasu wyjaśnienia sprawy.

Banaś podkreślał również, że nie jest już właścicielem kamienicy z reportażu, a nieruchomość nabył wcześniej zgodnie z prawem.

W oświadczeniu z 1 października Marian Banaś powraca do swoich zastrzeżeń wobec reportażu:

Stanowczo pragnę podkreślić, że autor reportażu Bertold Kittel nie dochował obowiązku zachowania należytej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, ograniczając się jedynie do dokonania selektywnego przekazu informacji "pod z góry założoną tezę" w celu skompromitowania mojej osoby.
Więcej o: