Fundusze unijne będą powiązane z praworządnością? "Chodzi o bronienie zwykłych Europejczyków"

Premier Finlandii, którego kraj sprawuje obecnie przewodnictwo w radzie UE, mówił w wywiadzie o powiązaniu funduszy unijnych z praworządnością, czemu przeciwne są Polska i Węgry. - Nie chodzi o przypieranie do muru któregokolwiek z państw członkowskich - wyjaśniał.
Zobacz wideo

Antti Rinne, premier Finlandii, która sprawuje sześciomiesięczną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej, powiedział w rozmowie z YLE, finlandzkim nadawcą publicznym, że - projekt dotyczący kolejnego, wieloletniego budżetu Unii nie ma na celu przypierania do muru żadnego z państw członkowskich UE.

Nie chodzi o przypieranie do muru któregokolwiek z państw członkowskich, lecz o bronienie zwykłych Europejczyków przed arbitralnym nieprzestrzeganiem praworządności. Chodzi tu m.in. o kwestię wolności mediów publicznych od nacisków ze strony rządu

- powiedział premier.

Dziennikarz, z którym rozmawiał Rinne stwierdził, że wprowadzenie nowego mechanizmu wymagałoby "wyraźnej zmiany w polityce Polski i Węgier". Premier Finlandii zapytany, czy ze strony tych krajów pojawiły się gwarancje takich zmian, stwierdził wymijająco, że "Finlandia jest za Europą oraz Europejczykami, oraz za wartościami, przy pomocy których można zapewnić stabilizację, pokój i rozwój dobrobytu w Europie".

Nie jesteśmy przeciwko żadnemu z państw w żaden sposób i jest to jasny przekaz dla wszystkich

- dodał.

Rinne podkreślił jednak, że kwestia powiązania finansowania z praworządnością wciąż jest przedmiotem dyskusji, a jej powodzenie - jak twierdzi premier - "wymaga jednomyślności ze strony wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej".

Kwestia powiązania finansowania europejskiego ze spełnianiem wymogów dotyczących rządów prawa jest jednym z priorytetów fińskiej prezydencji. Temat był przyczyną licznych sporów z Polską oraz z Węgrami. – donosi euobserver.

Dziś Antti Rinne spotka się w Budapeszcie z premierem Węgier Viktorem Orbanem.

Nowy mechanizm finansowania

Gazeta.pl informowała, że w poniedziałkowej debacie, która odbyła się 16 września, większość krajów Unii Europejskiej opowiedziała się za powstaniem mechanizmu kontroli praworządności, który polegałby na corocznej ocenie jej stanu.

Franz Timmermans przedstawiając punkt widzenia Komisji Europejskiej podkreślił, że nowy mechanizm miałby dotyczyć wszystkich krajów, ale przede wszystkim tych, w których występuje "największe ryzyko" dotyczące praworządności.

Węgry, podobnie jak Polska, Czechy i Słowacja zgłosiły wątpliwości dotyczące przeglądu mechanizmu praworządności. Wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański podkreślał, że Warszawa popiera sam pomysł, ale pod warunkiem, że przegląd praworządności będzie dotyczył wszystkich krajów, a kryteria będą obiektywne i precyzyjnie określone.- To zmniejszy ryzyko stosowania podwójnych standardów, które mogą podważyć naszą wiarygodność - komentował wiceminister Szymański