Przychodzi Winnicki do Korwina. Wyciekło nagranie, na którym politycy umawiają się ws. finansowania kampanii

"Fakt" ujawnił stenogramy z rozmów liderów Konfederacji, gdy dogadywali się jak dzielić pieniądze z subwencji partii KORWiN Janusza Korwin-Mikkego. Nawet w trakcie debaty o 2,5 miliona złotych "do kotła" na kampanię, uczestnicy spotkania przestrzegali się nawzajem. Konfederacja ripostuje, że "nie ma mowy o nielegalnych transferowaniu środków finansowych" i zapewnia, że jest finansowana wyłącznie z darowizn działaczy i sympatyków.
Zobacz wideo

Kiedyś polityczną burzę wywołał tekst "Gazety Wyborczej" zatytułowany "Ustawa za łapówkę, czyli przychodzi Rywin do Michnika". Tymczasem ujawnione przez "Fakt" nagranie z tajnych obrad Konfederacji można byłoby zatytułować "Przychodzi Winnicki do Korwina...".

Dziennikarka gazety dotarła do półtoragodzinnego nagrania z rozmów czołówki polityków Konfederacji, gdy próbują podzielić między siebie pieniądze z subwencji dla partii KORWiN. Uczestnikami spotkania z czerwca 2019 roku byli m.in. poseł Marek Jakubiak, liderzy Ruchu Narodowego Robert Winnicki i Krzysztof Bosak, a także Janusz Korwin-Mikke.

 - Partia może finansować działalność wyłącznie z utworzonego przez siebie komitetu wyborczego. Zgodnie z ustawą o partiach politycznych, środki z subwencji mogą być przeznaczone wyłącznie na cele statutowe partii - wskazywał w rozmowie z "Faktem" Krzysztof Lorenz z Państwowej Komisji Wyborczej.

Korwin-Mikke: Te pieniądze są po to, żeby szły na kampanię. Nie ma innych celów

W udostępnionych przez gazetę stenogramach pojawia się klasyczna polityczna kuchnia, jak np. stwierdzenia, że Grzegorz Braun "chciałby dwie jedynki z pierwszego koszyka". Później jednak sprawy schodzą na finanse i ewentualne możliwości partii KORWiN w zakresie poniesienia kosztów opłacenia kampanii.

Uczestnicy spotkania rozważają "dwa warianty" w niedalekiej przyszłości. Wszystko przez problemy KORWiN z subwencją - na początku tego roku partii wstrzymano wypłaty subwencji, a w maju dopiero wróciła do ewidencji partii politycznych i mogła ubiegać się o dalsze finansowanie.

Gdy jeden z uczestników spotkania pyta, co stanie się, gdy KORWiN otrzyma ponownie subwencje, dorzuca jeszcze: - Ile dajecie na kampanię?

Nie, zakładamy, że po to są te pieniądze, żeby szły na kampanię. Powiedzmy sobie jasno - nie ma innych celów niż kampania wyborcza. To jest kampania chyba decydująca

- odpowiada Korwin-Mikke, dodając, że byłoby to około dwóch milionów złotych. Wówczas do rozmowy włącza się Robert Winnicki i chce dowiedzieć się, jak wspomniane dwa miliony miałaby być rozdzielane.

"Jak to przetransferować". "Procesowo bezpiecznie"

Jakby budżet tej kampanii jest określony przez sztab i przez dane koalicji i nie jest w dyspozycji partii KORWiN, tak? Tylko wchodzi na ogólną kampanię Konfederacji

- dopytuje Winnicki.

- Oczywiście będzie jeszcze pytanie, jak to przetransferować - odpowiada Korwin-Mikke, ale uczestnicy zgadzają się, by "nie rozmawiać o tym tutaj". Janusz Korwin-Mikke mówi potem, że może "dać dwa miliony złotych", ale Paweł Dulski z ugrupowania Skuteczni przypomina mu, że ma jeszcze "dwa zaległe" miliony.

Następnie wywiązuje się kluczowa wymiana zdań między rozmówcami. Winnicki pyta, ile "do wspólnego kotła" wrzuci KORWiN na kampanię centralną. Korwin-Mikke deklaruje 2,5 miliona, jednak wówczas wtrąca się Dulski, mówiąc, że "przestrzega przed używaniem takiej retoryki". A inny z uczestników dorzuca: - Procesowo bezpiecznie.

Sam Korwin-Mikke w rozmowie z "Faktem" zaprzecza, jakoby prowadził opisywane przez gazetę rozmowy.

Konfederacja odpowiada na publikację "Faktu"

Kilkanaście godzin po publikacji materiału na stronie Komitetu Wyborczego Konfederacja Wolność i Niepodległość opublikowała swoje stanowisko w tej sprawie. Jak zapewnia, "nie ma mowy o nielegalnych transferowaniu środków finansowych".

Jak wynika z nagrań, rozmowa dotyczyła finansowania kampanii w przypadku formuły startu polegającej na wykorzystaniu komitetu wyborczego partii KORWiN, a co za tym idzie, z wykorzystaniem przysługujących tej partii pieniędzy pochodzących z subwencji

- tłumaczy biuro prasowe Konfederacji. Dalej wyjaśnione jest, że na ówczesnym etapie rozmów partia Konfederacja nie była jeszcze zarejestrowana i dlatego "rozważano różne, dostępne formuły wspólnego startu".

Proces rejestracji zakończył się sukcesem i rozważania na temat alternatywnych wariantów wyborczych zostały zarzucone. Konfederacja Wolność i Niepodległość jest finansowana wyłącznie z darowizn działaczy i sympatyków. W żaden sposób nie korzystamy z subwencji ani środków jakiejkolwiek innej partii politycznej

- deklaruje Konfederacja.

Co mówią przepisy?

Art. 126 Kodeksu Wyborczego określa:

Wydatki ponoszone przez komitety wyborcze w związku z zarządzonymi wyborami są pokrywane z ich źródeł własnych.

Natomiast ustawa o partiach politycznych jasno określa, że:

Majątek partii politycznej może być przeznaczony tylko na cele statutowe lub charytatywne.