"Janina Ochojska na premiera". Tylko z jej wiarygodnością opozycja miałaby szansę wygrać z PiS [ANALIZA]

Jacek Gądek
Janina Ochojska, co oczywiste, nie chce i nigdy premierem nie będzie, ale dziś opozycja o wygranej z PiS-em myśleć mogłaby tylko z liderem o takiej wiarygodności, jaką ma Ochojska. Konwencja Koalicji Obywatelskiej, na której wystąpiła, to trafne diagnozy o upadku służby zdrowia i edukacji, ale z przemówień Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Grzegorza Schetyny bije brak wiary w sukces własnego teatru.
Zobacz wideo

Najważniejsza jak do tej pory konwencja Koalicji Obywatelskiej to mariaż politycznej inżynierii uosabianej przez Małgorzatę Kidawę-Błońską i osobistego świadectwa Janiny Ochojskiej. I jest to dziś najlepsze, co może z siebie wykrzesać KO.

Kidawa-Błońska wciąż nie czuje się pewnie w butach kandydatki na premiera, a z zapewnień "wygramy!" wcale nie bije takie przekonanie. Ale same przemówienia są bardzo dobrze oszlifowane. Tak było i z tym krakowskim: dobrze napisane, ale kiepsko wyrecytowane. Zawierało celne diagnozy, ale recepty są już enigmatyczne, a wiarygodności liderów ograniczona.

Konstrukcja tych mów jest podobna: krytyka PiS, a potem wizja Polski marzeń, w której "wszystko powinno być lepsze". Obóz władzy dostarczył opozycji zresztą świetnego paliwa do krytyki: aferę Mariana Banasia, który właśnie w Krakowie miał (dopiero co ją sprzedał) kamienicę wynajmowaną gangsterom na dom schadzek. Kidawa-Błońska mogła sobie więc pozwolić na bon moty jak ten, że różnica pomiędzy opozycją a obozem władzy jest taka, jak między siedzibą królów Polski, a sekskamienicą Banasia.

Albo inny, wedle KO, oddający charakter rządów PiS: ekipa oszustów napadła na bank i co jakiś czas wysypuje jakieś pieniądze przez okno, żeby odwrócić uwagę. Takie filipiki kończą się rytualnie jedną z najważniejszych obietnic opozycji: "nic co dane, nie będzie zabrane".

Sednem przekazu Koalicji Obywatelskiej z konwencji jest z pewnością służba zdrowia, która jest w stanie przedzawałowym, a jej darmowość jest często fikcją.

Akurat w przeddzień konwencji KO w "Wiadomościach" TVP1 wyemitowano genialną w swojej autentyczności wypowiedź emerytki, która przez łzy cieszy się z obiecanej przez PiS "czternastki", bo już wie, na co ją wyda. Pani Krystyna z Częstochowy stwierdziła: "Mam swojego prawnuczka chorego na białaczkę i chciałabym mu pomóc". Słowem: służba zdrowia nie daje rady i do walki z chorobą trzeba mieć własne pieniądze.

Paradoksalnie, diagnoza wdzięcznej PiS-owi pani Krystyny w TVP i Kidawy-Błońskiej z konwencji KO jest podobna. Pani Krystyna od władzy PiS-u realnie dostała pieniądze, a od opozycji słyszy obietnicę o "europejskiej służbie zdrowia". Komu więc da wiarę?

Wiarygodność, a nie treść obietnic, to wciąż jest clou dzisiejszej walki politycznej. Koalicja Obywatelska sięgnęła zatem po najbardziej wiarygodną osobę w całym swoim obozie politycznym - po Janinę Ochojską. To szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej, a dziś europosłanka KO. W czasie kampanii europejskiej wykryto u niej raka piersi. Przeszła mastektomię i bierze chemię. Jeśli mówi, że lekarze i pielęgniarki są świetni, ale w szpitalu brakowało głupiego prześcieradła, to wie, o czym mówi. Jeśli przeciskając się szpitalnym korytarzem zawadzała o nogi leżących tam pacjentów, to wie, o czym mówi. Trafnie więc KO stawia na przekaz o ratowaniu służby zdrowia, walce z rakiem, opiece okołoporodowej, finansowaniu lepszych szczepionek, kolejkach na SOR-ach i umieraniu w kolejkach do lekarzy specjalistów.

Nawet jeśli KO ma wsparcie takiej postaci jak Janina Ochojska, to przecież wyborów parlamentarnych nie wygrywają ludzie jedynie sympatyzujący z partią. Jeśliby KO miała dziś lidera i kandydata na premiera o takiej wiarygodności i autentyczności co Ochojska, to Koalicja mogłaby rzeczywiście myśleć o przejęciu władzy, a nie jedynie o tym marzyć. Janina Ochojska, co oczywiste, nie chce i nigdy premierem nie będzie. W stwierdzeniu "Ochojska na premiera" chodzi jednak nie o nią personalnie, ale o format wiarygodności, który w sobie ma.

Bez wiarygodności Ochojskiej, opozycja jest dziś bez szans. Bez formatu Ochojskiej nawet dobre diagnozy, które Koalicja Obywatelska często zresztą ma, i ciekawe recepty schodzą na drugi plan. Nie sposób jednak ich pomijać. Wizja KO jest taka: PiS dało pieniądze ludziom i dobrze, że je dało, ale już usługi publiczne jak służba zdrowi i edukacja leżą, a PiS obiecując szybką podwyżkę płacy minimalnej (do 4 tys. zł brutto w 2024 r.) utrudni życie przedsiębiorstwom, zwłaszcza małym. I jest to wizja bliska nawet części polityków prawicy i jej wyborców.

KO wskazała swoje priorytety: wyższe zarobki, ale zwłaszcza dla przeciętnie zarabiających osób, służba zdrowia, edukacja i ochrona środowiska. Te priorytety są celnie wymierzone w społeczne oczekiwania - nieprzypadkowo PiS też ma te hasła na sztandarach i właśnie dziś zorganizowało konwencję o zdrowiu. Kwestie obyczajowe z kolei pojawiły się w absolutnie szczątkowej formie. I w takiej też była obecna na konwencji KO wiara w zwycięstwo.