Zbigniew Stonoga wychodzi na wolność. Wypowiedział się na temat "pisowskiej machiny prześladowczej"

Znany biznesmen Zbigniew Stonoga opublikował na swoim profilu społecznościowym nagranie, w którym wyraża nadzieję, na koniec rządów Prawa i Sprawiedliwości po wyborach parlamentarnych w październiku tego roku. Zbigniew Stonoga od maja 2017 roku przebywał w Areszcie Śledczym w Krakowie.
Zobacz wideo

Zbigniew Stonoga chwilę po wyjściu na wolność nagrał film, w którym dziękuje za pomoc i wsparcie, jakie otrzymał po aresztowaniu. Biznesmen wspomina w nim o listach oraz książkach wysyłanych mu do Aresztu Śledczego w Krakowie, które "pozwoliły mu przetrwać ten straszny czas".

Zbigniew Stonoga wyszedł na wolność: Jestem pierwszym człowiekiem, który musiał zapłacić za życie

Biznesmen w marcu tego roku przeszedł udar. To właśnie ze względu na pogarszający się stan zdrowia Zbigniew Stonoga opuścił areszt, do którego trafił w maju 2017 roku. Na nagraniu mężczyzna dziękuje za dotychczasowe wsparcie:

Witajcie! Jestem już na wolności. Jestem pierwszym człowiekiem, który musiał zapłacić kilkaset tysięcy złotych za życie, bo przecież stan mojego zdrowia nie pozwalał na przebywanie w areszcie. Mam nadzieję, że to pisowskie skur*******wo skończy się szybciej, niż się zaczęło. Pozdrawiam Was!

W osobnych wpisach biznesmen podziękował także Jerzemu Owsiakowi oraz innym osobom, które okazywały mu wsparcie po aresztowaniu - "Dziękuję za listy, za książki i wszystko to, co pozwoliło mi przetrwać ten straszny czas wyniszczania człowieka przy zaangażowaniu pełnej machiny prześladowczej polskiej rzeczpospolitej pisowej" - napisał w jednym z postów. 

Zbigniew Stonoga oskarżony został o wyrządzenie szkody o znacznej wartości w majątku spółki motoryzacyjnej Viamot oraz o poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Szkoda szacowana jest na wysokość 30 milionów złotych. W prowadzonym przez prokuratorów śledztwie stwierdzono, że osoby mając dbać o finanse firmy, kilkukrotnie przekraczały swoje uprawnienia poprzez np. sprzedawanie majątku spółki po zaniżonych cenach. 

Jak podaje "Wprost" Zbigniew Stonoga twierdzi, że jest więźniem politycznym, a jego osobą władze zainteresowały się w czerwcu 2015 roku, gdy ujawnił akta tzw. afery podsłuchowej. Wtedy też biznesmen udostępnił nagrania polityków Platformy Obywatelskiej, którzy zostali podsłuchani podczas spotkań w warszawskich restauracjach.