"Zawsze tak było w tradycji". Małgorzata Kidawa-Błońska chce debaty z Jarosławem Kaczyńskim

Kandydatka KO na premiera, startująca z "jedynki" w Warszawie, Małgorzata Kidawa-Błońska chce debatować z "jedynką" PiS, czyli Jarosławem Kaczyńskim. Dlaczego? - Żeby ludzie mogli poznać ich poglądy i zobaczyć, jak się zachowują - mówiła w TVN24 wicemarszałek Sejmu. Kidawa-Błońska zadeklarowała też swój stosunek do działań PiS ws. reparacji od Niemiec.
Zobacz wideo

Małgorzata Kidawa-Błońska, od niedawna oficjalnie przedstawiana jako ewentualna kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera, w "Kropce nad i" w TVN24 mówiła trochę o ostatnich roszadach w KO. Oprócz wspomnianej nominacji, na niewiele ponad miesiąc przed wyborami parlamentarnymi 2019, została "jedynką" KO w Warszawie, przejmując to miejsce od lidera formacji Grzegorza Schetyny.

- Grzegorz Schetyna i moi koledzy przeprowadzili analizę, że to daje szansę i by zmobilizować nasze struktury i Polaków, żeby wygrać - tak opisała ten manewr obecna wicemarszałek Sejmu.

Kidawa-Błońska chce debaty z Kaczyńskim

W związku z pierwszym miejscem Kidawy-Błońskiej na liście pojawił się inny wątek: w Warszawie listę Prawa i Sprawiedliwości otwiera Jarosław Kaczyński, prezes rządzącej partii.

Kidawa-Błońska zapowiedziała, że chce debaty z prezesem PiS, ponieważ "jedynki" z każdego miasta "powinny ze sobą rozmawiać". - Zawsze w tradycji było, że jedynki z jednego miasta ze sobą debatują, żeby ludzie mogli poznać ich poglądy i zobaczyć, jak się zachowują - doprecyzowała.

Kidawa-Błońska: KO nie będzie walczyć o reparacje

W "Kropce nad i" Monika Olejnik dopytywała też o stosunek Kidawy-Błońskiej do reparacji od Niemiec za straty za związane z II wojnę światową, których domaga się nieprzerwanie Prawo i Sprawiedliwość.

Polska poniosła ogromne straty i nie ma takich pieniędzy, które mogłyby to przywrócić. Ale są też umowy międzynarodowe, które podpisywaliśmy, do których się zobowiązywaliśmy, i te umowy powinny być przestrzegane

- odpowiedziała polityk Platformy Obywatelskiej. Gdy prowadząca powtórzyła pytanie, czy ewentualny rząd KO, pod przewodnictwem Kidawy-Błońskiej, będzie domagał się tych pieniędzy, wicemarszałek Sejmu stwierdziła krótko: - Nie.