Inspirowane w Ministerstwie Sprawiedliwości ataki na sędziów. O co chodzi w "aferze Piebiaka"?

Sędziowie Łukasz Piebiak i Jakub Iwaniec odczuli pierwsze konsekwencje afery opisywanej przez Onet. Sprawa zatacza coraz szersze kręgi, pojawiają się nie tylko nowe wątki i nazwiska. Podsumowujemy, co dotychczas wiadomo o skandalu, jaki wybuchł w Ministerstwie Sprawiedliwości i środowisku sędziowskim.
Zobacz wideo

"Afera Piebiaka", trwa zaledwie od poniedziałku, ale nazwa - na ten moment - nie oddaje pełni wątków, które dzień po dniu opisuje Onet. Wszystko zaczęło się od publikacji o wiceministrze sprawiedliwości Łukaszu Piebiaku i jego rozmów z internautką Emilią. Wynika z nich, że wspólnie planowali akcje oczerniające sędziów, którzy otwarcie krytykowali "dobrą zmianę" w wymiarze sprawiedliwości.

Za cel obrali sobie m.in. szefa "Iustitii" Krystiana Markiewicza, a z udostępnionych rozmów wynika, że chcieli go skompromitować poprzez np. udostępnianie anonimowych pogłosek i plotek na jego temat, także do mediów. Doszedł też wątek wrażliwych danych, które miała posiadać internautka "Emi". Jak opisywała niedawno "Gazeta Wyborcza", miała ona otrzymywać wrażliwe i szczegółowe dane osobowe sędziów z tzw. zielonych teczek. Skąd? M.in. od sędziego Jakuba Iwańca, zaufanego człowieka Piebiaka.

Afera Piebiaka i sędzia Jakub Iwaniec

Po tych publikacjach Łukasz Piebiak podał się do dymisji we wtorek, ale pojawił się kolejny wątek: wspomnianego Iwańca. Onet ujawnił, że Iwaniec w rozmowach z Emilią wspólnie mieli snuć plany uderzenia na prezesa "Iustitii". Dlaczego? Sędzia Iwaniec tłumaczył, że Krystian Markiewicz jest "głównym rozgrywającym kasty" i z tego powodu "trzeba mu ostro do****ć".

Sędziemu Iwańcowi jeszcze tego samego dnia cofnięto delegację do Ministerstwa Sprawiedliwości. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej mówił - już po dymisji Piebiaka i odwołanej delegacji dla Iwańca - że "nie będzie tolerował tego rodzaju zachowań". Zapowiedział też postępowania dyscyplinarne wobec osób, które brały udział w procederze. - Jeśli są ku temu przesłanki też oczywiście postępowanie karne - zadeklarował.

Nowe wątki afery z oczernianiem sędziów. Ataki na I prezes SN

Do grona bohaterów "afery Piebiaka" w środę dołączył sędzia Konrad Wytrykowski, członek Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Tym razem niezwiązany bezpośrednio z Ministerstwem Sprawiedliwości sędzia - według ustaleń Onetu - miał stać za akcją wymierzoną w I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf. W tym wypadku miały trafiać do niej pocztówki z hasłem "Wyp********j". Jak przyznała Gersdorf, otrzymała kilka takich pocztówek, a sam Wytrykowski zaprzecza doniesieniom portalu.

W "aferze Piebiaka" często - za sprawą tekstów Onetu - przewijają się takie hasła jak "hejt" czy "farma trolli". Nie oddają one jednak złożoności sytuacji: wiele z wątków działo się w sieci i na ten moment sporo wskazuje na to, że grupy opisywane jako "Kasta" lub "KastaWatch" (ta pierwsza na WhatsAppie, druga na Twitterze) działała jak internetowe trolle, ale wszystko jest o wiele poważniejsze.

Co dalej w aferze Piebiaka? Długa lista możliwych zarzutów, nowe informacje o "Kaście"

W Ministerstwie Sprawiedliwości ataki na "niepokornych sędziów" miał bowiem inicjować wiceminister odpowiedzialny za sądownictwo, podobnie jego przyboczny. Tymczasem lista potencjalnych zarzutów, jakie można byłoby postawić Piebiakowi i Iwańcowi, na podstawie medialnych doniesień, jest długa.

"Najbanalniejszy" dotyczy RODO - chodzi o niedopuszczalne przetwarzanie danych osobowych. Cała reszta podlega już pod Kodeks karny: nadużycie władzy przez funkcjonariusza publicznego, współudział w pomówieniu czy w uporczywym nękaniu.

Nie wiadomo, jak dalej potoczy się sprawa, ponieważ jest rozwojowa: "Gazeta Wyborcza" dotarła do innych informacji na temat tego, jak działała grupa Kasta na komunikatorze WhatsApp. Z jej informacji wynika, że w procederze oczerniania i "zmawiania się" brało udział więcej osób ze środowiska sędziowskiego. Wraz z każdym nowym wątkiem pojawiają się też pytania o odpowiedzialność Zbigniewa Ziobry, są również głosy nawołujące do dymisji ministra sprawiedliwości.

Z kolei do prokuratury kierowane są kolejne zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości, a opozycja apeluje o zabezpieczenie komputerów czy telefonów w resorcie. Wszystko po to, by nikt z ministerstwa nie zdołał zataić swojego ewentualnego udziału w procederze.

Afera Piebiaka. To trzeba wiedzieć:

Więcej o: