Morawiecki chce wyjaśnień ws. Piebiaka. Zastępca Ziobry miał zlecić zniszczenie kariery sędziego

Rzecznik rządu Piotr Muller powiedział, że premier zwrócił się o wyjaśnienia ws. wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka. Z kolei wicepremier Jarosław Gowin zapewnia, że nie chce niczego bagatelizować, ale czeka właśnie na odpowiedź drugiej strony.
Zobacz wideo

W porannych rozmowach politycznych, gdy gośćmi są politycy obozu rządzącego, wiodącym tematem jest sprawa opisana przez Onet, dotycząca sędziego, wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka. Wiceminister miał kierować akcją dyskredytującą polskich sędziów, m.in. prezesa "Iustitii".

Portal opisał, że Piebiak np. "zagrzewał" do rozsyłania informacji o życiu prywatnym sędziów - na celownik brani byli tylko ci, którzy stoją w opozycji do ostatnich zmian w wymiarze sprawiedliwości.

W programie "Kwadrans Polityczny" w TVP do sprawy odniósł się rzecznik rządu Piotr Müller. Jak mówił, tekst ukazał się wieczorem, dlatego też należy chwilę poczekać na oficjalne stanowisko.

Pan premier Morawiecki poprosił o wyjaśnienia pana ministra, czekamy na nie. Dzisiaj muszą one być złożone. Wtedy będziemy mogli się wprost odnieść (do tekstu - red.)

- zadeklarował.

Gowin o sprawie Piebiaka: Padają poważne zarzuty. Musi się do tego odnieść

W "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 o wiceministra Piebiaka pytany był wicepremier, minister nauki Jarosław Gowin - w przeszłości także minister sprawiedliwości za rządów PO-PSL.

Lider Porozumienia mówił, że czytał tekst Onetu, ale w jego ocenie jest "zagmatwany" i "niejednoznacznie udokumentowany". - Padają tam poważne zarzuty i pan sędzia Piebiak musi się do tego odnieść - powiedział.

Gowin zaapelował, by wstrzymać się z ocenami tej sytuacji, ponieważ jeszcze nie zabrała głosu druga strona.

Pan sędzia się odniesie, jestem przekonany, odniesie się do sprawy także ministerstwo sprawiedliwości. Natomiast nie chcę niczego bagatelizować. Tego typu praktyki, gdyby do nich dochodziły, są nieakceptowalne

- oznajmił.

Onet.pl: Zastępca Ziobry nadzorował niszczenie karier nieprzychylnych PiS sędziów

Z treści wiadomości, które mieli ze sobą wymieniać zastępca Ziobry Łukasz Piebiak oraz internetowa hejterka Emilka wynika, że polityk nadzorował kierowaną przez nią akcję niszczenia karier prof. Krystiana Markiewicza, prezesa Stowarzyszenia "Iustitia", i sędziego warszawskiego oddziału organizacji Piotra Gąciarka. Kobieta miała wysyłać do oddziałów stowarzyszenia, mediów, jak i samych sędziów krytykujących reformy PiS w wymiarze sprawiedliwości, anonimowych plotek i pogłosek na temat ich życia prywatnego. We wszystko mieli być zamieszani także niektórzy dziennikarze.

"Pogadam z dziennikarzami i porozsyłam pisma. Anonimowo, mailem. Ale i listami. Jedyny problem to nie mam adresów i maili. Zrobię wszystko tak jak umiem, jak zawsze. Za rezultat nie ręczę ale postaram się. Mam nadzieję, że mnie nie wsadzą" - pisała Emilia.
"Za czynienie dobra nie wsadzamy" - brzmiała odpowiedź, prawdopodobnie wiceministra sprawiedliwości.

Z treści rozmów wynika także, że działania kobiety mogły być przez Pabiaka opłacane.

Onet.pl: Łukasz Piebiak stoi za hejtem na sędziów krytykujących PiS. Jego ofiarą był m.in. szef "Iustitii">>