Ministerstwa ujawniają dane dotyczące floty samochodowej. Na czele MSZ

Od początku kadencji rządu PiS Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało na eksploatację swoich aut ok. 2,6 mln zł - wynika z informacji udostępnionych przez ten resort. Najmniejsze koszty do tej pory poniosły resorty gospodarki morskiej i przedsiębiorczości.

Pytania o kosztu obsługi floty samochodowej skierował do resortów poseł PO Wojciech Król. Dane dotyczą okresu od listopada 2015 r. do czerwca 2019 r. W odpowiedziach ministerstw uwzględniane są nie tylko samochody własne urzędów, ale również wynajmowane od firm zewnętrznych.

Jak się okazuje, na samym czele znalazło się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które dysponuje obecnie 53 pojazdami i zatrudnia 39 kierowców. Od listopada 2015 r. do czerwca 2019 r. łączne koszty eksploatacji aut wyniosły 2,6 mln zł.

"Do wyłącznej dyspozycji, samochód służbowy przysługuje tylko Kierownictwu MSZ. Pozostałe samochody obsługują poszczególne biura i departamenty" - informuje wiceminister Piotr Wawrzyk.

Marta Kondrusik/Gazeta.pl

Ministerstwo Finansów: Mamy sporo obowiązków

27 aut służy Ministerstwu Infrastruktury. Skąd ta liczba? Resort nie korzysta z pojazdów sam, ale służą one również Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych i Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

25 pojazdów należy do Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, ale jedynie 15 jest dopuszczonych do ruchu. Pozostałe mają zostać "zlikwidowane".

W czołówce znalazły się także m.in. resorty rolnictwa i finansów, które wydały dotychczas po 2,4 mln zł, każde z nich może korzystać z 25 pojazdów. Pierwsze z nich zatrudnia 15 kierowców, drugie - 13.

Realizacja przedsięwzięć z zakresu trzech działów administracji rządowej: budżet, finanse publiczne i instytucje finansowe, w części, dla której dysponentem jest Minister Finansów, wiąże się bezpośrednio z potrzebą współpracy urzędu z różnymi podmiotami, w tym z organizacjami międzynarodowymi i instytucjami Unii Europejskiej

- tłumaczy te liczby wiceminister finansów Leszek Skiba. Dodaje, że resort koordynuje także m.in.  działania Krajowej Administracji Skarbowej w jednostkach na terenie całego kraju.

Marta Kondrusik/Gazeta.pl

Zakupy resortów

Najniżej w rankingu znalazło się Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, które wydało 459,7 tys. zł. Należy wziąć jednak pod uwagę fakt, że resort jest stosunkowo "młody" i powstał w styczniu 2018 r. Tuż nad Ministerstwem Przedsiębiorczości znalazł się resort gospodarki morskiej z wydatkami na poziomie 0,5 mln zł.

Ciekawostką jest również to, że Ministerstwo Energii wynajmuje jeden samochód elektryczny. Z kolei np. Ministerstwo Infrastruktury za rządów PiS kupiło siedem nowych aut, a średni koszt zakupu jednego to 130 tys. zł. Pięć nowych samochodów kupił też resort rodziny (średni koszt - 88 tys. zł).

Odpowiedzi na pytania Wojciecha Króla dotychczas nie udzieliło Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, a także Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Precyzyjnych danych na temat kosztów eksploatacji aut nie podało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.