Sławomir Nitras zapowiada, że weźmie się za loty Kaczyńskiego. "Bierze ministra i razem z nim lata"

Jacek Gądek
- W PiS decyzję o rezygnacji marszałka Marka Kuchcińskiego podjęli pod presją, a nie z własnej woli. Nie mieli już innego wyjścia niż dymisja - mówi dla Gazeta.pl poseł Sławomir Nitras (PO). I zapowiada, że teraz weźmie się za Jarosława Kaczyńskiego, o którym mówi, że latał "na ministra".
Zobacz wideo

Od wielu miesięcy Sławomir Nitras i Marek Kuchciński byli na wojennej ścieżce. Marszałek wymierzał mu kolejne kary finansowe. Doszło do tego, że Nitras ukarany został zmniejszeniem uposażenia za "nieparlamentarne wypowiedzi" podczas posiedzenia Sejmu, choć - jak twierdzi - nie było go wtedy w Polsce. Poseł PO drążył z kolei sprawę lotów Kuchcińskiego - był jednym z trzech posłów, którzy pod koniec ubiegłego miesiąca weszli do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach kontroli poselskiej w związku z lotami marszałka. Z tego starcia zwycięsko wyszedł finalnie Nitras.

Jacek Gądek: Satysfakcja?

Sławomir Nitras: Bez szaleństw.

Niech pan nie żartuje.

Dymisja Marka Kuchcińskiego powinna mieć miejsce już znacznie wcześniej. I to z innych powodów. Oczywiście, to co robił Kuchciński przy okazji lotów rządowymi samolotami, jest oburzające. Ale to, co zrobił z Sejmem i do jakiej roli sprowadził parlament, to jest znacznie gorsze przewinienie niż latanie rządowymi samolotami w celach prywatnych - za to powinien zostać zdymisjonowany dużo, dużo wcześniej.

Kuchciński pełnił ważną rolę w systemie władzy, który stworzył Jarosław Kaczyński. W zamian za wszystkie luksusy, latanie rządowymi samolotami i mieszkania, oddał marszałkowi władzę nad parlamentem, a ten przekształcił Sejm w instytucję całkowicie mu podległą. Przez to w Sejmie nie ma już nawet normalnej debaty.

Korzystanie przez Kuchcińskiego z luksusów to nie jest żaden przypadek - to jest cena, jaką państwo i wszyscy my płaciliśmy za to, żeby posłowie nie mogli funkcjonować jak w normalnym parlamencie. On się pławił w luksusach i jednocześnie robił wszystko, abyśmy nie mogli mieć normalnego Sejmu. Z powodu dymisji Kuchcińskiego mam więc poczucie ulgi, a nie satysfakcję.

Opinia publiczna nie emocjonuje się standardami debaty w Sejmie, ale tym, jak marszałek Sejmu, jego rodzina i koledzy korzystali z rządowych samolotów. Na to zresztą zwracał uwagę prezes Jarosław Kaczyński.

Mimo to powtórzę: mam uczucie ulgi, a nie satysfakcji.

Jakich dochodów, wymierzając kary, pozbawił pana Marek Kuchciński?

Łącznie jest to ponad 60 tys. zł.

Sądzi pan, że polityka nowego marszałka Sejmu, ktokolwiek nim będzie, wobec pana się zmieni?

Nie wiem, kto nim będzie, ale znając charakter polityków PiS, to obawiam się, że teraz to już wszystkie działa zostaną wymierzone w moją stronę. Przecież odkąd pamiętam, podobnej dymisji marszałka Sejmu jeszcze w Polsce nie było, a już na pewno nie było takiej, w której - tak jak teraz - to opozycja zmusiła marszałka do rezygnacji. Stąd też obawiam się, że PiS-owskie armaty wezmą mnie teraz na cel.

Jakoś panu nie wierzę, że nie chłodzi pan szampana, żeby oblać dymisję marszałka.

Wieczorem muszę pędzić do Warszawy. Samochodem. Nie mogę więc teraz chłodzić, ani pić szampana.

Ale przecież nie będzie już w Sejmie planowanej wcześniej debaty nad odwołaniem Kuchcińskiego, skoro sam podał się do dymisji.

Rozumiem, że jutro formalnie marszałek poda się do dymisji, więc ten punkt obrad traci rację bytu.

Z punktu widzenia interesu PiS dymisja Kuchcińskiego jest racjonalna?

Jest, ale mocno spóźniona. Zafundowali sobie 10-dniowy spektakl, w którym pokazali, że ich zapewniania o skromności są kłamstwem. Decyzję podjęli pod presją, a nie z własnej woli. Nie mieli już innego wyjścia niż dymisja Kuchcińskiego.

PiS rozdało listę z wymienionymi 741 lotami premierów Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Drwili, że Ewa Kopacz jeździła pociągiem i dokonywała inspekcji kotleta, ale za nią latał pusty samolot.

Żenujące. To pokaz braku kultury. Ale ciekawe jest to, że w ciągu jednego dnia doliczyli się wszystkich lotów premierów Donalda Tuska i Ewy Kopacz, a wciąż nie potrafią się doliczyć lotów swoich marszałków Marka Kuchcińskiego i Stanisława Karczewskiego. Ale spokojnie - my się w końcu ich doliczymy. Myślę, że trzeba się też wziąć za loty prezesa Jarosława Kaczyńskiego, bo wiemy, że lata "na ministra", czyli bierze ministra, któremu przysługuje samolot i razem z nim lata. Za prezesa też się weźmiemy.

Więcej o: